Poniedziałkowy poranek przyniósł odreagowanie na parze euro-dolar, co na polskim rynku przełożyło się na zdecydowaną przecenę amerykańskiej waluty. Złoty w dalszym ciągu pozostaje bardzo słaby, czego przejawem jest kurs euro bliski 4,80 zł.


Od początku czerwca do połowy lipca obserwowaliśmy poważne osłabienie polskiej waluty. Kurs euro wzrósł z 4,55 zł do niemal 4,85 zł w poprzednim tygodniu. Na tym poziomie rozpoczęła się lokalna korekta, która zniosła notowania euro do ok. 4,77 zł.
W poniedziałek o 9:59 kurs euro kształtował się na poziomie 4,7745 zł, a więc bez większych zmian względem piątkowego wieczoru. Patrząc w szerszej perspektywie, tak wysoki kurs euro sygnalizuje bardzo głęboką słabość polskiej waluty. Przez poprzednie 20 lat droższe euro obserwowaliśmy jedynie wiosną 2004 r., zimą 2009 oraz w marcu 2022 r.
Większą zmienność notujemy za to na parze euro-dolar, gdzie po zejściu do parytetu 1:1 obserwujemy wyraźne odreagowanie. Kurs EUR/USD wzrósł do 1,0145, co na polskim rynku przekłada się na blisko 4-groszowy spadku kursu dolara. Amerykańska waluta o poranku była wyceniana na 4,7063 zł. W ubiegłym tygodniu notowania dolara sięgnęły 4,8452 zł i był najwyższy od przeszło 20 lat.
- Złoty zakończył tydzień imponującym rajdem, co należy wiązać z wyczerpaniem się trendu wzrostowego dolara, ale wahnięcia kursu złotego w rytm czynników globalnych nie zmieniają faktu, że punkt równowagi przesunął się mocno w dół. Trudno zbudować konstruktywną narrację dotyczącą kursu złotego na najbliższe miesiące - oceniają analitycy Pekao SA.

Wraz z dolarem w dół poszły notowania franka szwajcarskiego, wycenianego na 4,8259 zł, czyli o trzy grosze taniej niż przed weekendem. Funt brytyjski kosztował 5,6170 zł.
KK


























































