Bariera 4,60 zł tym razem padła w zasadzie bez walki. Kurs euro osiągnął najwyższą wartość od marca. Złoty cofa się na całej linii, intensywnie tracąc na wartości przez poprzednie dwa tygodnie.


Na fali obaw o bankructwo chińskiego dewelopera Evergrande w poniedziałek doszło do intensywnej wyprzedaży ryzykownych aktywów na światowych rynkach finansowych. Fali tej nie oparł się polski złoty, który już od połowy września wykazywał oznaki poważnej słabości wywołanej postawą Rady Polityki Pieniężnej, która nie zamierza zerwać z polityką zerowych stóp procentowych nawet w warunkach inflacji CPI przekraczającej 5% lub nawet 6%.
Połączenie zbyt luźnej polityki pieniężnej z globalnym wzrostem awersji do ryzyka poskutkowało wyraźnym osłabieniem złotego. We wtorek przed południem kurs euro rósł o ponad grosz, osiągając poziom 4,6155 zł po wzroście o przeszło 1,5 grosza dzień wcześniej. Od początku września kurs EUR/PLN wzrósł już o przeszło 11 groszy.
W ten sposób złamana została bariera 4,60 zł, która w lipcu i sierpniu okazała się skutecznym oporem. Euro jest obecnie najdroższe od 31 marca. Jednakże przy utrzymaniu się negatywnego sentymentu do polskiej waluty kurs euro może wkrótce przetestować covidowe szczyty z marca (4,6323 zł) i października 2020 (4,6439 zł) oraz marca 2021 (4,6734 zł).
O kolejny grosz zwyżkowały notowania dolara amerykańskiego, który we wtorek przed południem kosztował ponad 3,93 zł. Kurs USD/PLN znalazł się w ten sposób blisko sierpniowych maksimów i także zmierza ku najwyższym wartościom od wiosny.
Frank szwajcarski kosztował 4,2529 zł i był o trzy grosze droższy niż dzień wcześniej. Przed wyższymi poziomami na parze frank-złoty chroni nas jedynie nie tak mocna postawa helweckiej waluty względem euro – kurs EUR/CHF wciąż pozostaje wyraźnie wyższy niż w sierpniu.
KK































































