Pomimo niesprzyjających okoliczności zewnętrznych kurs euro spadł poniżej 4,70 zł i osiągnął najniższą wartość od połowy września. Analitycy liczą, że złoty może jeszcze trochę zyskać.


W piątek o 10:12 kurs euro wynosił 4,6892 zł i był nieznacznie niższy niż dzień wcześniej. Drugi tydzień z rzędu obserwujemy łagodne, ale konsekwentne umocnienie złotego w relacji do euro, w rezultacie czego kurs EUR/PLN znalazł się na najniższym poziomie od 12 września.
Warto odnotować, że to jesienne umocnienie złotego odbywa się na przekór pogorszenia sentymentu na Wall Street, „jastrzębiej” retoryki szefa Fedu oraz umocnienia dolara amerykańskiego. Czyli czynników, które zwykle prowadziły od osłabienia polskiej waluty. Złotemu nie sprzyja też postawa większości członków Rady Polityki Pieniężnej, którzy nie chcą dalej podnosić stóp procentowych, mimo że inflacja CPI zbliża się do 20%.
- Złoty w swoim umocnieniu nie przestaje zaskakiwać (…)Co prawda silna bariera techniczna 4,6888 nie została trwale przełamana, to dzisiejsze poranne ataki na nią udowadniają raz jeszcze, iż trend umocnienia złotego jest wyjątkowo silny – napisali w porannym raporcie ekonomiści Banku Millennium. Od początku października kurs euro obniżył się o blisko 20 groszy w pełni odrabiając straty z drugiej połowy września.

W piątek nie zabraknie czynników mogących potencjalnie zakołysać rynkiem walutowym. Na 10:30 przewidziane jest wystąpienie prezes EBC Christine Lagarde. Natomiast jak w każdy pierwszy piątek miesiąca (ale tym razem już o 13:30) pojawi się comiesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy.
Globalnie znów mamy do czynienia z umocnieniem dolara względem euro. Ale w piątek rano amerykańska waluta taniała o 1,5 grosza, osiągając cenę 4,7943 zł. Frank szwajcarski wyceniany był bez większych zmian na 4,7456 zł.
KK





























































