Piątkowy poranek przynosi odreagowanie po kilku dniach zdecydowanego umocnienia złotego. Kurs euro ruszył w górę z najniższych poziomów od trzech tygodni, korygując spadki z ostatnich kilku dni.


Po fatalnym październiku początek listopada przyniósł swoiste odprężenie na linii euro-złoty. Od początku miesiąca do czwartkowego popołudnia kurs euro obniżył się z przeszło 4,64 zł (czyli z najwyższego poziomu od 11 lat) do nieco ponad 4,50 zł w czwartek.
Złoty korzystał zarówno na fali globalnej poprawy nastrojów inwestycyjnych jak i tego, że proces zamykania gospodarki nie przebiega aż tak gwałtownie, jak się można było tego obawiać jeszcze kilka dni temu. Polskiej walucie mogły też pomóc wieści z Brukseli, gdzie podobno ustalono, że tzw. mechanizm praworządności (umożliwiający odebranie krajowi członkowskiemu funduszy unijnych) będzie wymagał większości kwalifikowanej.
Jednakże w piątek rano kurs euro odrabiał straty z poprzednich dni. O 8:50 kurs euro kształtował się na poziomie 4,5361 zł, a więc blisko dwa grosze powyżej czwartkowego kursu odniesienia. Mimo to wspólnotowa waluta i tak wyceniana jest o ponad 10 groszy niżej niż tydzień temu.

Za dolara amerykańskiego trzeba było zapłacić 3,8319 zł, a więc o blisko grosz więcej niż dzień wcześniej. Kurs franka szwajcarskiego wynosił 4,2460 zł i był ponad dwa grosze wyższy niż w czwartek wieczorem. Funt brytyjski wyceniany był na 5,0350 zł, czyli o przeszło grosz wyżej niż dzień wcześniej.
KK



























































