Lipcowa podwyżka stóp procentowych w Rezerwie Federalnej przeszła bez większego echa na rynku walutowym. Dziś decyzję podejmie Europejski Bank Centralny i zdaniem analityków może ona mieć większy ciężar gatunkowy.


Zgodnie z powszechnymi oczekiwania Fed dokonał 11. podwyżki stóp procentowych w tym cyklu, wynosząc stopę funduszy federalnych do najwyższego poziomu od 22 lat. Lecz zarówno w komunikacie FOMC jak i wypowiedziach przewodniczącego Powella zabrakło deklaracji zarówno o zakończeniu cyklu podwyżek jak i dokonaniu kolejnych.
Stąd też dolar osłabił się względem euro, co na naszym rynku skutkowało spadkiem notowań amerykańskiej waluty do poziomu 3,9769 zł. To jednak wciąż wyraźnie powyżej tegorocznego minimum (3,9280 zł) ustanowionego w połowie lipca.
Cały czas bez większych zmian pozostaje kurs euro do złotego. W czwartek rano za wspólnotową walutę płacono 4,4169 zł – czyli bardzo podobnie jak dzień wcześniej. Od miesiąca kurs euro do złotego waha się w paśmie 4,40-4,50 zł, póki co ignorując impulsy płynące z rynków globalnych.
Gwoździem czwartkowego programu na rynkach walutowych jest decyzja Rady Prezesów Europejskiego Banku Centralnego. Także w tym wypadku spodziewana jest podwyżka stóp procentowych o 25 pb. Tyle tylko, że o ile Fed zbliża się do końca cyklu podwyżek (lub już go osiągnął), to przed EBC jest jeszcze daleka droga do wygrania wojny z inflacją. Inflacja bazowa w eurolandzie pozostaje uporczywie wysoka i dlatego EBC może zapowiedzieć następną podwyżkę stóp na wrzesień.

Tymczasem coraz lepiej radzi sobie frank szwajcarski, który na parze z euro notowany jest blisko najmocniejszych poziomów w historii. Z mocniejszym frankiem mieliśmy do czynienia jedynie we wrześniu ubiegłego roku. W rezultacie notowania helweckiej waluty na polskim rynku podniosły się do blisko 4,63 zł.




























































