REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na giełdzie

    Kuracjusze rezygnują nawet dzień przed turnusem

    2020-06-16 07:11
    publikacja
    2020-06-16 07:11

    Strach przed Covid-19 pustoszy uzdrowiska. Na pierwszy turnus nie dojechało ok. 70 proc. pacjentów - informuje we wtorek "Rzeczpospolita".

    Kuracjusze rezygnują nawet dzień przed turnusem
    Kuracjusze rezygnują nawet dzień przed turnusem
    fot. Michał Kość / / FORUM

    Jak przypomina dziennik, w Uzdrowisku Wieniec-Zdrój, jednym z czterech, które rozpoczęły w poniedziałek turnus jako pierwsze po odmrożeniu, negatywny wynik testu na Covid- 19 miało 90 na 180 kuracjuszy poddanych badaniu. To jedna trzecia skierowanych do sanatorium. "Zdaniem szefów uzdrowisk niska frekwencja może być dla wielu ośrodków gwoździem do trumny" - czytamy.

    "Skierowania na turnus w Wieńcu-Zdroju pod Włocławkiem NFZ wysłał do 270 osób, ale testowi na obecność koronawirusa poddało się tylko 2/3 kuracjuszy. Część nie dojechała mimo negatywnego wyniku testu na Covid-19, co jest warunkiem przyjazdu. Inni przyjeżdżali, choć wynik w systemie był niepotwierdzony" - napisano.

    Jak mówił w "Rz" szef uzdrowiska w Rabce-Zdroju Janusz Żebrowski, do sanatorium przyjechało 18 z 46 dzieci poddanych testom (wynik był negatywny, ale rodzice wycofali się z wyjazdu), to niecałe 20 proc. z 88 osób skierowanych przez NFZ. "Obawiamy się, że wiele osób nie przyjedzie, bo strach przed zakażeniem nie minął z chwilą odmrożenia. Rezygnują nawet ci z negatywnym wynikiem testu" – dodał.

    Podobne obawy ma Marcin Zajączkowski, prezes Uzdrowiska Ciechocinek, które turnus rozpoczyna 24 czerwca. Jego zdaniem dodatkową przeszkodą jest sama konieczność wykonania testu: "W województwie kujawsko- pomorskim jest 19 punktów drive-thru, w których można wykonać testy, głównie w miastach powiatowych. Wiele z nich działa tylko kilka godzin dziennie. Dla starszych, samotnych osób z małych miejscowości to cała wyprawa. Barierą może być samo nazewnictwo: osobę po osiemdziesiątce, która nie zna angielskiego, może odstraszać już samo słowo +drive-thru+" – zauważa Marcin Zajączkowski.

    Rzecznik NFZ Sylwia Wądrzyk zapewnia w "Rz", że prawidłową nazwą są punkty testowania „drive-thru”, a pracownicy wojewódzkich oddziałów Funduszu osobiście dzwonią do każdego kuracjusza, tłumacząc, jak trafić do punktu i w jakich zgłosić się godzinach. A dostęp do żadnego z 217 punktów funkcjonujących w kraju nie jest ograniczony. I dodaje, że w poniedziałek przed południem wyniki wymazów dostępne były dla 765 pacjentów, a w poniedziałek leczenie w uzdrowiskach miało rozpocząć 524 pacjentów (do końca czerwca blisko 17,5 tys.). (PAP)

    skib/ amac/

    Źródło:PAP
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (2)

    dodaj komentarz
    marcinkrakow
    Polowy punkt poboru próbek na obecność koronawirusa z samochodu. Tak powinna brzmieć nazwa tych punktów. Wien nie jest za bardzo "sexy", ale jest zgodna z ustawa o języku polskim
    knl111
    O ile dobrze pamiętam, to nadal obowiązuje Ustawa o języku polskim. Skąd więc takie sformułowania jak 'drive-thru' w procedurach?

    Powiązane: Koronawirus a gospodarka

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki