Na początku lutego wróciłem z zagranicznego urlopu w całkiem nową rzeczywistość. Wróciłem też do rzeczywistości, w której ustawa refundacyjna, ACTA, fryzjerzy ;-) , stadiony i wreszcie rozpoczynająca się dyskusja o systemie emerytalnym (bardzo późna) zmieniła sondaże poparcie dla partii politycznych.
Dlaczego piszę o tym w blogu niepolitycznym? Dlatego, że ma to olbrzymie znaczenie dla tego, co napiszę poniżej – chodzi mi o reformę emerytalną. Porażki rządu (nie oceniam, stwierdzam fakt) doprowadziły zarówno rząd jak i samego premiera Donalda Tuska do ściany.
Cofnięcie się rządu w sprawie ustawy refundacyjnej i ACTA doprowadziło do sytuacji, w której mówi się, że rząd pod naciskiem zawsze się cofa. To natychmiast rodzi zdecydowaną chęć obrony kolejnej pozycji. A tą kolejną pozycją jest system emerytalny.
W tej sytuacji rząd, który powinien doprowadzić do zgody na linii opozycja (może nie cała, bo całej przekonać się niestety nie da) – biznes – związki zawodowe zaprze się i nie będzie chciał porozumienia. A takie porozumienie jest konieczne. Nie można wprowadzać rozwiązań, którym przeciwne jest 85 procent społeczeństwa. Można, jeśli obniży się ten sprzeciw przynajmniej do 50 procent, a to przecież jest możliwe (...).
Ciąg dalszy tekstu na blogu Piotra Kuczyńskiego. Zapraszamy!



























































