Polacy polubili sushi, choć wydawałoby się, że kleisty ryż i surowa ryba to nie jest to, co może nam smakować. Z myślą o tych, którzy pomyślnie przeszli tę inicjację w dziedzinie kuchni japońskiej i mają ochotę na więcej, ale też tych, którzy wolą dania gorące, smażone i panierowane powstaje nowa sieć. Od kilku dni działa w Warszawie pierwsza knajpka – 77SOHO, w której można spróbować japońskich kociołków – shabu-shabu i sukiyaki, tempury czy szaszłyczków yakitori.
Nazwę SOHO wybrano, aby wskazać na inspiracje z nowojorskich etnicznych knajpek na Manhattanie i to pokrewieństwo naprawdę widać. Wnętrze jest kameralne i bezpretensjonalne, z japońskimi akcentami w umiarze. Czteroosobowe stoliki rozmieszczone są bardzo blisko siebie, ale to zamiast krępować, tworzy przyjemną atmosferę wspólnej biesiady.
Do 77SOHO wpaść można bez specjalnej okazji, ze znajomymi zająć jeden z wydzielonych boksów i zamówić kociołek gorącego aromatycznego bulionu z warzywami i surowym mięsem, które każdy sam gotuje według gustu. Bo shabu-shabu i sukiyaki to takie „japońskie fondue”. Idealne na zimę, towarzyskie danie, a do tego modne i light.

































































