Prezydent Iranu Masud Pezeszkian poinformował w poniedziałek, że polecił ministrowi spraw wewnętrznych przeprowadzenie rozmów z demonstrantami, protestującymi przeciwko wysokiej inflacji i pogarszającym się warunkom życia. Wystąpienia społeczne zaczęły rozprzestrzeniać się poza stolicę, Teheran.


Pezeszkian oświadczył w komentarzu na platformie X, że polecił ministrowi spraw wewnętrznych Ahmadowi Wahidiemu „wysłuchanie uzasadnionych żądań protestujących”. Dodał, że poprawa warunków życia ludzi pozostaje jego „codzienną troską”.
Nie jest jasne, jak ma wyglądać dialog zaproponowany przez szefa MSW i czy ta inicjatywa będzie w stanie powstrzymać protesty o coraz bardziej politycznym wydźwięku - zauważył opozycyjny portal Iran International. Niepokoje rozpoczęły się w niedzielę. Wywołał je gwałtowny wzrost kursu dolara amerykańskiego i załamanie się lokalnej waluty - riala. Według czarnorynkowego kursu jeden dolar był wart w niedzielę 1,4 mln riali - najmniej w historii. Wskaźnik inflacji, liczony od grudnia ubiegłego roku, przekroczył 50 proc. W proteście sprzedawcy ze stołecznego Wielkiego Bazaru zamknęli sklepy.
W poniedziałek wieczorem niepokoje rozprzestrzeniły się na inne miasta, a solidarność ze strajkującymi handlowcami zadeklarował krajowy związek zawodowy kierowców ciężarówek. Podczas gdy w niedzielę hasła koncentrowały się głównie na kwestiach ekonomicznych, to w poniedziałek zaczęto w nich wyrażać też hasła o charakterze politycznym.
Prezydent USA Donald Trump skrytykował represje wobec protestujących, stosowane w ostatnich latach przez władze Republiki Islamskiej, jednak nie posunął się do wezwania do obalenia irańskiego rządu - zauważył portal. Podczas poniedziałkowego wystąpienia dla prasy Trump wyraził pogląd, że irańskie władze regularnie otwierają ogień do demonstrantów. - Za każdym razem, gdy wybuchają zamieszki albo ktoś tworzy grupę, małą czy dużą, zaczynają strzelać do ludzi - powiedział amerykański przywódca. (PAP)
os/ rtt/































































