REKLAMA
Słońce, plaża i... zyski! Zapraszamy na nową edycję konkursu Wakacje na Giełdzie

    Kryzys dopadł też najbiedniejszych

    Malwina Wrotniak2011-11-17 07:00redaktor naczelna Bankier.pl
    publikacja
    2011-11-17 07:00
    Zachęcanie biednych do zakładania własnej, drobnej działalności gospodarczej zostało w 2006 roku uhonorowane Nagrodą Nobla i wydawało się mieć świetlaną przyszłość. Nikt nie przypuszczał, że kilka lat później do świata najuboższych też zapuka kryzys.

    Zapobiegać biedzie można na dwa sposoby: dając rybę albo wędkę – narzędzie do samodzielnych, wielokrotnych połowów. Tę ostatnią funkcję pełnić może kapitał na zakładanie samodzielnej, drobnej działalności gospodarczej. Szycie ubrań, sprzedaż żywności, pieczenie chleba czy hodowla zwierząt miały stanowić remedium na walkę z długotrwałym i głębokim ubóstwem.


    W 2010 taką szansę dostało 137,5 mln najbiedniejszych rodzin z całego świata. To efekt działania instytucji mikrokredytowych, finansujących przedsiębiorczość wśród tych, którzy z powodu zbyt niskich albo wręcz żadnych dochodów nie mają szansy na pozyskanie kapitału w ramach tradycyjnej bankowości. Ale mikrofinansowanie znajduje się dziś na ostrym zakręcie, z ryzykiem wypadnięcia z toru.

    Nie wszystko złoto, co się mikrokredytem zwie


    Wyróżnienie w 2006 r. przez komitet noblowski pomysłu Muhhamada Yunusa na walkę z ubóstwem rozpoczęło dynamiczny rozwój idei mikrofinansowania. Zasadzała się ona na pożyczaniu drobnych kwot - zwykle kilkudziesięciu dolarów - na rozpoczęcie własnej działalności ubogim, którzy przejawiali przedsiębiorcze postawy, ale jako klienci zbyt wysokiego ryzyka nie mieli szansy na pozyskanie kapitału w banku.

    W projekcie Yunusa szybko się jednak okazało, że dla najbiedniejszych, którym dano szansę, oddanie długu jest sprawą honoru. Odsetek spłacanych pożyczek przewyższał 98%, co stymulowało rozwój mikrofinansów w kolejnych częściach świata. Jak można było przypuszczać, przyciągało też uwagę coraz większej liczby zainteresowanych podmiotów. Pożyczane pieniądze nie były jałmużną, trzeba było je oddać z nawiązką. W tym szaleństwie upatrzono metodę na w miarę bezpieczny (przypomnijmy - 98%) zarobek. Na wywrócenie do góry nogami idei niewysokiego oprocentowania małych pożyczek nie trzeba było długo czekać.

    TOP 5 zagrożeń dla branży mikrofinansów (2011)


    1. Ryzyko kredytowe
    2. Reputacja
    3. Silna konkurencja
    4. Ład korporacyjny
    5. Wpływy polityczne


    Na podstawie raportu CSFI "Microfinance Banana Skin 2011", csfi.org

    Założenie noblisty co do oprocentowania nie przekraczającego 10-15% poszło więc w niepamięć, a warunki kredytowania działalności najuboższych powoli zaczęły wymykać się spod kontroli. Im więcej zaś trzeba było zwracać pożyczkodawcy, tym okazywało się to trudniejsze. W Indiach, które uznać można za kolebkę mikrofinansowania, gdzie chętnych i do wzięcia pożyczki, i do jej udzielenia nie brakowało, problemy ze spłacalnością zobowiązań stały się widoczne gołym okiem.

    Symptomem potwierdzającym niepokojący trend były kolejne przypadki samobójstw popełnianych przez dłużników. Problem stanowiła nie tylko trudność w oddaniu pieniądza, ale też presja, jaką zaczęli wywierać pożyczkodawcy. O przypadkach nachodzenia i zastraszania pożyczkobiorców zrobiło się głośno w mediach, a noblowska pokojowa idea przepoczwarzyła się w szeroko zakrojony, a na końcu brutalny biznes. Pożyczanie pieniędzy klientom szczególnego ryzyka, za to małej wiedzy, i wynikające z tego masowe problemy z regulowaniem zobowiązań nad wyraz przypominają sytuację znaną z innego pułapu bankowości (Historia o wilkach i owcach, czyli co stało u źródeł Kryzysu).

    Mikrofinansowanie wymaga odpowiedzialnego podejścia


    Choć idea mikrofinansowania znalazła się na zakręcie, to wciąż wyciąga kolejne osoby z biedy. Tylko w 2000 roku 137 milionów najbiedniejszych rodzin otrzymało finansowe wsparcie na nowy start – wynika z opublikowanego w listopadzie br. raportu Microcredit Summit Campaign. Dla porównania, w 1997 roku beneficjentów było 7,6 miliona. Między innymi dlatego idea mikrofinansowania nie może tak po prostu zniknąć. Indyjskie kłopoty, o których świat dowiedział się rok temu, będą jednym z najważniejszych punktów programu tegorocznego Globalnego Szczytu Mikrokredytowego, który właśnie odbywa się w Hiszpanii.


    Pokusa nadużyć na polu mikrofinansowania jest duża. Organizacja Microcredit Summit Campaign otwarcie przyznaje, że nie wszystkie instytucje praktykują bezpieczne udzielanie kredytów biednym. W swojej najnowszej publikacji MSC przygotowała przewodnik, dzięki któremu świat mikrofinansów ma powrócić na właściwą drogę. Pierwszą zasadą rewitalizacji idei mikrofinansowania powinno być „Nie szkodzić”. Pod tym hasłem ukryto zalecenia dobierania ofert do potrzeb i możliwości klienta, przejrzystości działania i niedyskryminowania klientów.

    Do zrobienia jest jednak o wiele więcej, tym bardziej, że czynna walka ze skrajnym ubóstwem to pierwszy z listy 8 międzynarodowych Milenijnych Celów Rozwoju. Osiągnięcie sukcesu na tym polu miało oznaczać zmniejszenie do 2015 roku (o połowę względem roku 1990) liczby osób o dziennych dochodach mniejszych niż 1 dolar. Mikrofinansowanie uznano za jedną z dróg prowadzących do tego celu. Jeżeli jednak nadal będzie lekkomyślne, zaprowadzi co najwyżej na manowce.

    Malwina Wrotniak, Bankier.pl
    m.wrotniak@bankier.pl

    Źródło:
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (9)

    dodaj komentarz
    ~kaja
    Ja sobie jeszcze całkiem fajnie radzę ze spłatą kredytu w getinie ale jak będzie ta zapowiadana kolejna fala to nie wiem jak będzie.
    ~Janek
    Idea słuszna ale wyszło jak zawsze. Mi też było trudno gdy zaczynałem swój biznes, ale udało się cześć z własnych oszczędności część z kredytu na start w getin. Ważne że pracuję sam dla siebie i daję radę.
    ~Agnieszka
    Kryzys dopadł wszystkich... Jak ludzie nie zarabiają to nie mają z czego spłacać. a Tu jeszcze trzeba oszczędzać bo będzie gorzej.
    ~spoko
    Do utrzymania się firmy na rynku potrzebny jest kapitał co najmniej równy tym kapitałom które już na danym rynku funkcjonują, plus dodatkowy na skompensowanie rozpoznawalności marek konkurencyjnych, czyli na reklamę i promocję nowej firmy. Szukanie rynków niszowych dobre jest na krótką metę, nisze szybko się zapełniają i trzeba szukać Do utrzymania się firmy na rynku potrzebny jest kapitał co najmniej równy tym kapitałom które już na danym rynku funkcjonują, plus dodatkowy na skompensowanie rozpoznawalności marek konkurencyjnych, czyli na reklamę i promocję nowej firmy. Szukanie rynków niszowych dobre jest na krótką metę, nisze szybko się zapełniają i trzeba szukać nowej, a wtedy w kolejnym ruchu może zabraknąć wiedzy i doświadczenia aby zaistnieć w nowym otoczeniu. Najbiedniejsi muszą inwestować w siebie jako specjalistę, zdobywać wiedzę i doświadczenie, i widzieć swoją szansę na rynku pracy.
    ~gs
    I tu widać jak cudownie sprawdza się w biedzie kapitalizm i święty wolny rynek, no bo dawanie pożyczek na niski procent (czytaj nierynkowy) to był raczej socjalizm ?
    ~Well odpowiada ~gs
    W dzisiejszych czasach nie ma nigdzie kapitalizmu oraz wolnego rynku. Gdyby był - wojska mocarstw (oparte na socjalizmie) by wysłały tam wojska.
    ~FAKT
    JAK można coś stracić jak się nie ma nic
    ~heh
    bardzo prosto państwo działa tu jak mafia nie masz przychodów ale musisz zapłacić np ZUS i tak z niczego powstaje twój dług dla tych sq..
    ~klin
    Zakładanie dz. gosp. w Polsce to głupota.polskie państwo jest skrajnie nieprzyjazne dla małych firm .Aby zostać płatnikiem VAT TRZEBA zapłacić 170 pln!!!!!!!!!! [ to jest chore ] .potem ZUS nawet ten obniżony to ponad 350 pln na miech , po 2 latach prawie 900 pln .Nikt nie pyta czy masz z czego żyć , płacić musisz choćbyś Zakładanie dz. gosp. w Polsce to głupota.polskie państwo jest skrajnie nieprzyjazne dla małych firm .Aby zostać płatnikiem VAT TRZEBA zapłacić 170 pln!!!!!!!!!! [ to jest chore ] .potem ZUS nawet ten obniżony to ponad 350 pln na miech , po 2 latach prawie 900 pln .Nikt nie pyta czy masz z czego żyć , płacić musisz choćbyś był w "plecy".NA twoją kasę czekają też pip , pih . sanepid , us , uks , policja itd i wielu innych cwaniaków.

    Powiązane:

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki