
W 2010 taką szansę dostało 137,5 mln najbiedniejszych rodzin z całego świata. To efekt działania instytucji mikrokredytowych, finansujących przedsiębiorczość wśród tych, którzy z powodu zbyt niskich albo wręcz żadnych dochodów nie mają szansy na pozyskanie kapitału w ramach tradycyjnej bankowości. Ale mikrofinansowanie znajduje się dziś na ostrym zakręcie, z ryzykiem wypadnięcia z toru.
Nie wszystko złoto, co się mikrokredytem zwie
Wyróżnienie w 2006 r. przez komitet noblowski pomysłu Muhhamada Yunusa na walkę z ubóstwem rozpoczęło dynamiczny rozwój idei mikrofinansowania. Zasadzała się ona na pożyczaniu drobnych kwot - zwykle kilkudziesięciu dolarów - na rozpoczęcie własnej działalności ubogim, którzy przejawiali przedsiębiorcze postawy, ale jako klienci zbyt wysokiego ryzyka nie mieli szansy na pozyskanie kapitału w banku.
W projekcie Yunusa szybko się jednak okazało, że dla najbiedniejszych, którym dano szansę, oddanie długu jest sprawą honoru. Odsetek spłacanych pożyczek przewyższał 98%, co stymulowało rozwój mikrofinansów w kolejnych częściach świata. Jak można było przypuszczać, przyciągało też uwagę coraz większej liczby zainteresowanych podmiotów. Pożyczane pieniądze nie były jałmużną, trzeba było je oddać z nawiązką. W tym szaleństwie upatrzono metodę na w miarę bezpieczny (przypomnijmy - 98%) zarobek. Na wywrócenie do góry nogami idei niewysokiego oprocentowania małych pożyczek nie trzeba było długo czekać.
TOP 5 zagrożeń dla branży mikrofinansów (2011) |
|
1. Ryzyko kredytowe 2. Reputacja 3. Silna konkurencja 4. Ład korporacyjny 5. Wpływy polityczne Na podstawie raportu CSFI "Microfinance Banana Skin 2011", csfi.org |
Założenie noblisty co do oprocentowania nie przekraczającego 10-15% poszło więc w niepamięć, a warunki kredytowania działalności najuboższych powoli zaczęły wymykać się spod kontroli. Im więcej zaś trzeba było zwracać pożyczkodawcy, tym okazywało się to trudniejsze. W Indiach, które uznać można za kolebkę mikrofinansowania, gdzie chętnych i do wzięcia pożyczki, i do jej udzielenia nie brakowało, problemy ze spłacalnością zobowiązań stały się widoczne gołym okiem.
Symptomem potwierdzającym niepokojący trend były kolejne przypadki samobójstw popełnianych przez dłużników. Problem stanowiła nie tylko trudność w oddaniu pieniądza, ale też presja, jaką zaczęli wywierać pożyczkodawcy. O przypadkach nachodzenia i zastraszania pożyczkobiorców zrobiło się głośno w mediach, a noblowska pokojowa idea przepoczwarzyła się w szeroko zakrojony, a na końcu brutalny biznes. Pożyczanie pieniędzy klientom szczególnego ryzyka, za to małej wiedzy, i wynikające z tego masowe problemy z regulowaniem zobowiązań nad wyraz przypominają sytuację znaną z innego pułapu bankowości (Historia o wilkach i owcach, czyli co stało u źródeł Kryzysu).
Mikrofinansowanie wymaga odpowiedzialnego podejścia
Choć idea mikrofinansowania znalazła się na zakręcie, to wciąż wyciąga kolejne osoby z biedy. Tylko w 2000 roku 137 milionów najbiedniejszych rodzin otrzymało finansowe wsparcie na nowy start – wynika z opublikowanego w listopadzie br. raportu Microcredit Summit Campaign. Dla porównania, w 1997 roku beneficjentów było 7,6 miliona. Między innymi dlatego idea mikrofinansowania nie może tak po prostu zniknąć. Indyjskie kłopoty, o których świat dowiedział się rok temu, będą jednym z najważniejszych punktów programu tegorocznego Globalnego Szczytu Mikrokredytowego, który właśnie odbywa się w Hiszpanii.

Pokusa nadużyć na polu mikrofinansowania jest duża. Organizacja Microcredit Summit Campaign otwarcie przyznaje, że nie wszystkie instytucje praktykują bezpieczne udzielanie kredytów biednym. W swojej najnowszej publikacji MSC przygotowała przewodnik, dzięki któremu świat mikrofinansów ma powrócić na właściwą drogę. Pierwszą zasadą rewitalizacji idei mikrofinansowania powinno być „Nie szkodzić”. Pod tym hasłem ukryto zalecenia dobierania ofert do potrzeb i możliwości klienta, przejrzystości działania i niedyskryminowania klientów.
Do zrobienia jest jednak o wiele więcej, tym bardziej, że czynna walka ze skrajnym ubóstwem to pierwszy z listy 8 międzynarodowych Milenijnych Celów Rozwoju. Osiągnięcie sukcesu na tym polu miało oznaczać zmniejszenie do 2015 roku (o połowę względem roku 1990) liczby osób o dziennych dochodach mniejszych niż 1 dolar. Mikrofinansowanie uznano za jedną z dróg prowadzących do tego celu. Jeżeli jednak nadal będzie lekkomyślne, zaprowadzi co najwyżej na manowce.
Malwina Wrotniak, Bankier.pl
m.wrotniak@bankier.pl


































































