Nowe propozycje rządowe zaskoczyły rynek pożyczkodawców. Mówi się nawet o możliwej śmierci tej branży. Wpływ nowych przepisów na swój biznes analizuje również Kruk, który w kwietniu nabył jednego z przedstawicieli rynku pożyczkodawców - Wonga.pl.
Ministerstwo Sprawiedliwości zaskoczyło wszystkich poprawką do zaprezentowanej niedawno ustawy antylichwiarskiej. Przede wszystkim chodzi o limity dotyczące opłat i prowizji nakładanych na klientów przez firmy udzielające pożyczek pozabankowych. Nowa propozycja mocno je tnie, co zdaniem przedstawicieli branży pożyczkodawców sprawi, że "chwilówki" przestaną się ich firmom opłacać.
To wynik z jednej strony kosztów ryzyka (wynikających z faktu, że część pożyczek nie jest spłacana), ale także kosztów kapitału (firmy pożyczkowe same „pożyczają” środki, nie mogą przyjmować tanich depozytów) i nakładów związanych z prowadzeniem biznesu i obsługą klientów (m.in. kosztów weryfikacji potencjalnych klientów). Jeżeli znacząco zostanie ograniczona możliwość pobierania dodatkowych opłat, to - jak argumentują pożyczkodawcy - biznes przestanie się spinać.
Kruk analizuje wpływ limitów na Wongę
Pewne zaskoczenie słychać także w Kruku. Przypomnijmy, 30 kwietnia 2019 roku Kruk zawarł ze spółką Wonga umowę nabycia 100 proc. udziałów w wonga.pl. Wartość transakcji wynosi 97,1 mln zł. Windykator chciał w ten sposób poszerzyć swoje portfolio. - Nie ukrywam, że naszym celem jest bycie numer jednej w Polsce, jeśli chodzi o pozabankowy consumer finance - mówił podczas podpisania listu intencyjnego prezes Kruka, Piotr Krupa. Zakup Wongi miał napędzić rozwój grupy w tym segmencie. Wówczas jednak nie wiedziano jeszcze, że ministerstwo wyjdzie z taką, a nie inną propozycją limitów.
- Co do zasady regulacje, które porządkują rynek finansowy i sprawiają, że poziom ochrony konsumentów rośnie, są potrzebne. W tym przypadku również idea jest słuszna, aczkolwiek ostatnia skala ograniczeń oraz sposób ich wprowadzenia wzbudziły zastrzeżenia całej branży finansującej konsumentów. W efekcie zmiany, które mają doprowadzić do poprawy sytuacji konsumentów, mogą zadziałać w odwrotnym kierunku. Zamierzamy przyglądać się dalszym zmianom i mamy nadzieję, że będą wprowadzone w konsultacji z instytucjami finansującymi konsumentów - tłumaczy Maciej Rynkiewicz z Relacji Inwestorskich Kruka.

Póki co nie wiadomo jak ewentualnie nowe prawo wpłynęłoby na grupę. - Jest za wcześnie, żeby mówić o potencjalnym wpływie zmiany ustawy na biznes Wongi w przyszłości. Przejmując tę firmę, doceniliśmy przede wszystkim jej system oceny ryzyka i etyczne podejście do klientów, zainteresowanych produktami finansowymi. Dlatego oferta firmy znajdowała się istotnie poniżej obowiązujących obecnie limitów kosztów. Jesteśmy w trakcie analiz, jak proponowane obecnie limity wpłyną na biznes w przyszłości - tłumaczy Rynkiewicz.
Nie wszystko jeszcze wiadomo
Nowe limity jednak również znacząco odbiegają od starych. Jeżeli chodzi o wysokość opłat i prowizji obecne maksimum to 100 proc. pożyczonej konsumentowi kwoty, ale jednocześnie stosuje się wzór, z którego wynika, że koszty te nie mogą przekroczyć 25 proc. kwoty pożyczki i 30 proc. za każdy rok trwania umowy. W propozycji przedstawionej przez Ministerstwo Sprawiedliwości opłaty i prowizje miały być limitowane następująco: pozaodsetkowe koszty nie mogą przekroczyć 20 proc. kwoty pożyczki i 25 proc. za każdy rok trwania umowy, wszystkie koszty łącznie nie mogą przekroczyć 75 proc. całkowitej kwoty kredytu.
- Zaprezentowane 25 czerwca zmiany jeszcze bardziej obniżają limity. Ponieważ nie zaprezentowano publicznie projektu, to w drugiej części algorytmu skazani jesteśmy na razie na domysły. W pierwszej natomiast wartości 20 proc. i 25 proc. mają zostać zastąpione przez 10 proc. i 10 proc. - tłumaczy w artykule "Ostre limity antylichwiarskie uderzą również w banki" Michał Kisiel, analityk Bankier.pl.
Warto dodać, że ustawa jeszcze nie weszła w życie. Jako że widać silną determinację przedstawicieli branży pożyczkowej do zmiany zapisów, można się spodziewać, że będą oni próbowali walczyć o swoje. Póki co rysuje się jednak przed nimi - a więc także i przed Wongą - trudny orzech do zgryzienia.
Adam Torchała






























































