Od pierwszego stycznia Inspekcja Transportu Drogowego zaostrzy protest. Będzie on polegał na niekontrolowaniu ADR-ów, czyli samochodów przewożących materiały niebezpieczne. Pracownicy postulują poprawę warunków zatrudnienia, w tym podniesienia ich pensji.
Jak donosi rmf24.pl, krokodyle od początku stycznia wzmocnią działania protestacyjne i zapowiedzieli, że nie będą kontrolować ADR-ów. - Desperacja to dobre określenie naszej sytuacji - mówią inspektorzy w rozmowie z rmf24 z WITD w Lublinie. - Od 10 lat nie było podwyżek. Wtedy zarabialiśmy na przyzwoitym poziomie. Nie było kokosów, ale nikt się nie skarżył. Przez 10 lat nie była zwiększona stopa bazowa i teraz zubożeliśmy. O ile przez te lata poszły górę ceny, opłaty? Po nowym roku ma zdrożeć wszystko. Prąd mówi się, że nawet o 30 procent, a nam się proponuje podwyżki na poziomie 2-3 procent - mówią inspektorzy. Protest pracowników ITD rozpoczął się w październiku.
Według wyników ankiety, jaka została przeprowadzona wśród pracowników ITD, niemal 80 proc. inspektorów nosi się z zamiarem zmiany pracy lub już aktywnie szuka nowego zatrudnienia. Jako konieczne zmiany, jakie powinny zostać wprowadzone w Inspekcji, pracownicy wskazali kwestie płacowe, zabezpieczenia socjalnego i bezpieczeństwo wykonywania pracy. Wyniki ankiety zostały podane na stronie protestu na Facebooku.
W grudniu odbyło się spotkanie ministra infrastruktury ze związkowcami, w protokole po zgromadzeniu można przeczytać, że postulaty nie zostały w pełni zaakceptowane, dlatego też protesty będzie trwał. "W związku z faktem, iż do dnia dzisiejszego nie udało się doprowadzić do konkretnych rozwiązań gwarantujących Inspektorom podwyżek ustalono, że do dnia "ukonstytuowania" się obiecanej nam zmiany ustawy budżetowej na rok 2019, tj. do czasu złożenia przez Prezydenta RP protest ITD będzie trwał".
Weronika Szkwarek






























































