

Policyjne statystyki potwierdzają, że do kradzieży katalizatorów dochodzi coraz częściej. Ceny takich części sięgają nawet kilku tysięcy złotych. Jeśli właściciel nie posiada polisy AC, będzie musiał sfinansować naprawę z własnej kieszeni. Jeśli posiada i wykorzysta do naprawy auta – za odnowienie ubezpieczenia zapłaci więcej.
Kradzieże katalizatorów stały się prawdziwą plagą. Policja regularnie informuje o rozbijaniu kolejnych grup przestępczych specjalizujących się w takiej działalności, ale nie odstrasza to złodziei od wymontowania tej części z samochodów zaparkowanych na ulicy. We wrześniu policjanci z Sosnowca rozbili zorganizowaną grupę, która z kradzieży katalizatorów uczyniła sobie stałe źródło dochodów.
W sierpniu złapano złodzieja z Jeleniej Góry, a w lipcu krakowscy policjanci zatrzymali na terenie Śląska i Dolnego Śląska czterech obywateli Gruzji podejrzanych o kradzieże właśnie tych części. Złodziejska szajka od początku tego roku ukradła katalizatory z co najmniej 30 pojazdów na terenie Krakowa i w innych miejscach kraju. Stołeczna policja informuje z kolei, że od początku roku tylko na terenie Warszawy stwierdzono 762 przestępstwa kradzieży katalizatorów.
Przeczytaj także
„Sąsiedzi, sprawdźcie sobie katalizatory. Była akcja wycinania”
Do kradzieży katalizatorów zazwyczaj dochodzi na osiedlowych uliczkach, gdzie właściciele aut parkują swoje samochody poza zasięgiem kamer monitoringu. Znane są jednak także przypadki bezczelnych akcji prowadzonych przez złodziei w biały dzień w miejscach typu Park&Ride.

„Sąsiedzi, sprawdźcie katalizatory. Dziś w nocy była akcja wycinania” – czytamy post użytkownika na jednej z wrocławskich grup sąsiedzkich na Facebooku. Obok znajdują się zdjęcia samochodów ustawionych na podpórkach z cegieł. Z kolei jednemu z naszych redakcyjnych kolegów „profesjonalnie” usunięto bez jego wiedzy katalizator w warsztacie, gdzie oddał samochód do naprawy. Zorientował się dopiero po jakimś czasie.
Zobacz także
Najbardziej chodliwe katalizatory? Ze starszych diesli
Kradzież katalizatora to problem, bo samochód zostaje unieruchomiony. Ryzykowna jest próba uruchomienia pojazdu i dojechania na własną rękę do warsztatu. Złodzieje kradną je, bo części te są drogie. Na rynku wtórnym ceny zaczynają się od kilkuset złotych wzwyż, a ceny oryginalnych katalizatorów można liczyć w tysiącach złotych.
– Kradzież katalizatora nie jest nowym zjawiskiem i ubezpieczyciele dobrze znają tę kategorię szkód. To, na co warto zwrócić uwagę, to skala kradzieży, która rośnie wraz z drożejącymi częściami. Cena nowego katalizatora może wynieść nawet kilka tysięcy złotych. Z naszych doświadczeń wynika, że na kradzież najbardziej narażone są starsze samochody, diesle oraz elektryki, a także samochody z wysokim zawieszeniem – mówi Damian Andruszkiewicz, odpowiedzialny za ubezpieczenia komunikacyjne w Compensa TU SA Vienna Insurance Group. Dodaje, że jeżeli właściciel auta korzysta jedynie z OC i assistance, wówczas koszty zakupu i naprawy pojazdu pokrywa z własnej kieszeni. Odszkodowanie za kradzież katalizatora zapewnia jedynie pełne ubezpieczenie AC.
Wykorzystasz ubezpieczenie, wzrośnie składka
Właściciele pojazdów, którzy mają wykupioną polisę AC, mogą wykorzystać ubezpieczenie do sfinansowania kosztów naprawy. Niestety, zazwyczaj będzie się to wiązało ze wzrostem składki ubezpieczeniowej w kolejnym roku.
– Jeśli klient zgłasza kradzież katalizatora i szkoda będzie likwidowana z polisy, to niestety w następnym roku taka szkoda będzie widniała przy nazwisku pechowego kierowcy, co w efekcie da podwyżkę składki – mówi Karolina Markowska z CUK Ubezpieczenia. Ile to będzie kosztowało? – Trudno określić kwotę, zależy to od rodzaju pojazdu, wartości starty i oferty ubezpieczyciela. W jednych TU zwyżka będzie duża, w innych mniejsza, warto więc to sprawdzić i porównać – dodaje.
– Traktujemy kradzież tej części pojazdu jak każdej innej jego części. Ubezpieczony otrzyma więc zwrot kosztów zgodnie z posiadanym w polisie zakresem ochrony. A więc może to być całkowita wartość katalizatora lub kwota skorygowana o udział własny w szkodzie czy amortyzację części, jeżeli została wykupiona - to zależy od warunków umowy z ubezpieczycielem – mówi Damian Andruszkiewicz z Compensy.
– Z autocasco można sfinansować koszt części i naprawy – informuje biuro prasowe PZU. Służby prasowe dodają jednak, że przy ustaleniu odszkodowania za szkody powstałe w elementach układu wydechowego uwzględnia się indywidualnie stopień ich zużycia eksploatacyjnego. – Praktyka pomniejszania odszkodowania o stopień zużycia eksploatacyjnego elementów podlegających okresowej wymianie jest powszechna na rynku. PZU stosuje pomniejszenia w oponach, układzie wydechowym i akumulatorach trakcyjnych, ale na rynku spotyka się także potrącenia w elementach układu hamulcowego, kierowniczego, zawieszenia i innych – dodaje PZU.
– Ubezpieczenie AC w LINK4 obejmuje ochroną każdy standardowy element wyposażenia pojazdu. W przypadku kradzieży katalizatora klient zgodnie z wariantem zawartej z nami umowy otrzyma odszkodowanie w formie wypłaty na swój rachunek bankowy, bądź usługę naprawy (w tym konkretnym przypadku montaż katalizatora) w naszej sieci warsztatów z usługą door to door – informuje z kolei Link4.
Nie da się osobno ubezpieczyć katalizatora
Niestety przedstawiciele zapytanych przez Bankier.pl towarzystw dodają, że nie ma w ofercie ubezpieczeń, które wykluczałyby z wyceny szkodę polegającą na kradzieży katalizatora. Tak jak w przypadku ubezpieczeń od wybitej szyby. – Oferujemy AC w pełnym zakresie, czyli w tzw. formule all risks. Skorzystanie z ubezpieczenia wpływa na posiadane zniżki. Nie działa to tak jak w przypadku „tradycyjnego” ubezpieczenia szyb – dodaje przedstawiciel Compensy.
Czy wpływ na wypłatę polisy może mieć miejsce, gdzie zaparkowaliśmy samochód? – Oczywiście błędne zadeklarowane przy wycenie i kupnie polisy dane np. o miejscu parkowania pojazdu mogą mieć wpływ na decyzję o wypłacie odszkodowania lub nie, szczególnie w przypadku drastycznych rozbieżności np. parkowanie nocą w zamkniętym garażu kontra pod blokiem na ulicy. Tutaj jednak TU też różnią się w zakresie weryfikacji deklaracji. Ochrony przy kradzieży z pewnością nie będzie w żadnym TU, jeśli ubezpieczony zostawi w pojeździe kluczyki, kartę do uruchomienia auta lub nie zamknie samochodu – mówi Karolina Markowska z CUK Ubezpieczenia.
Jednak na przykład w Compensie nie jest to powód do odmowy odszkodowania. – Warto mieć świadomość, że parkowanie w miejscu niestrzeżonym podnosi ryzyko, że dojdzie do kradzieży. Nie jest to jednak podstawa do odmowy wypłaty - można przecież przez większość czasu parkować w prywatnym garażu, ale zaparkować na chwilę przy ulicy i to wtedy dojdzie do kradzieży – mówi Andruszkiewicz.
Złodziei nie odstraszają wysokie kary
Posiadacz samochodu, w którym wycięto katalizator, tak czy siak będzie stratny. Oczywiście więcej pieniędzy straci osoba, która będzie musiała naprawić auto na własną rękę. Posiadacze polisy autocasco muszą się jednak liczyć ze wzrostem składki w kolejnym roku. Przed podpisaniem umowy warto się też upewnić, czy kradzież katalizatora nie jest przypadkiem jedną ze szkód wykluczonych przez OWU. Warto też pamiętać, że takie zdarzenie może nie być rekompensowane w przypadku, gdy kierowca wykupił najtańszy wariant ubezpieczenia autocasco, czyli mini AC. By uzyskać odszkodowanie z tytułu polisy, należy też poinformować o zdarzeniu policję.
Niestety wraz z drożejącymi cenami części samochodowych trzeba się liczyć z ryzykiem kradzieży tego typu elementów z samochodu. Złodziei nie odstraszają wysokie kary - nawet kilku lat więzienia. Za kradzież cudzej rzeczy grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Kary są jeszcze wyższe w przypadku działania grup przestępczych.































































