Czerwień w poniedziałek przeważała na większości światowych rynków. Najbardziej gwałtowne spadki miały jednak miejsce w Grecji. Na ateńskim parkiecie miał miejsce krach.


8.07% - tyle tracił o 15:30 Athex Composite, główny indeks greckiej giełdy. Znajdował się on na najniższych poziomach od 1990 roku. W wyznaczaniu minimów najwydatniej pomagały banki - straty inwestorów zaangażowanych w ten sektor sięgały 30%.
Topnieje nie tylko kapitalizacja banków, ale także poziom depozytów. Od listopada 2014 r. ich poziom spadł o 41 mld euro, co uzależniło sektor od kroplówek z banku centralnego.
Od kroplówki uzależniony jest jednak cały kraj. Warunkiem instytucji międzynarodowych są budzące liczne kontrowersje reformy. Przykładowo projekt ścięcia emerytur sprawił, że Grecy wyszli na ulice i powszechny strajk sparaliżował kraj. Rząd grecki ma nadzieję, że wierzyciele zrewidują swoje wymogi, ciężko jednak liczyć, że Grecy pieniądze dostaną „za darmo”.
- Rynek wycenia polityczną i gospodarczą niestabilność, a także opóźnienia w reformach – tak na łamach CNBC dzisiejsze przeceny skomentował Manos Hatzidakis analityk Beta Securities.
Gwałtowne spadki miały dziś miejsce także na rynku obligacji. Rentowność greckich dziesięciolatek skoczyła o 45 punktów bazowych. Wynosi ona teraz aż 10,01%. Dla porównania na początku bieżącego roku Grecy pożyczali za 8,29%.





























































