Kowalczyk: Powinna być kaucja za opakowania m.in. z makulatury, szkła i plastiku

Powinna być kaucja za opakowania, m.in. z makulatury, szkła i plastiku, co do których możliwy jest recykling - powiedział we wtorek w Radiu Plus minister środowiska Henryk Kowalczyk. "To są plany, które powinniśmy zrealizować w I półroczu 2020 r." - dodał.

(fot. Adam Chełstowski / FORUM)

"Kaucja powinna być. Nie chcę tu mówić o pieniądzach konkretnych, natomiast kaucja powinna być taka, żeby się opłacało temu, który jest konsumentem i ma to opakowanie, żeby się opłacało odnieść do skupu. Czyli, żeby dla niego to był +towar warty zainteresowania+, żeby nie trzeba było porzucać. Tak jak złom w tej chwili nie jest porzucany - zawsze gdzieś tam go odnosimy. (...) Tak pozostałe produkty - makulatura, szkło, plastik - wszystkie rzeczy, jeśli się im nada wartość w ten sposób, to wtedy będzie można odnieść do skupu. (...) Recyklat zrobiony z plastiku jednorodnego jest wart około 1,5 tys. zł za tonę" - powiedział minister środowiska, pytany we wtorek, na jakim etapie są prace nad projektem noweli ustawy o odpadach w kontekście planów wprowadzenia kaucji za opakowania.

"Jeśli wprowadziłoby się opłatę jakąś do plastikowej butelki i tę opłatę jakoś w znacznej części oddałoby konsumentowi, to wtedy już ta butelka nie byłaby wyrzucana, ale nie chcę mówić tu o konkretnych pieniądzach, to wymaga ustaleń pomiędzy różnymi podmiotami, m.in. tymi, którzy zajmują się recyklingiem" - ocenił minister.

"To są plany, które powinniśmy zrealizować w I półroczu 2020 r., w tej chwili trwają prace - to są bardzo trudne decyzje dotyczące wielkości tych opłat, sposobu recyklingu, skutecznego systemu zbiórki. Te prace trwają" - dodał minister.

W 2017 r. resort środowiska przeprowadził analizę, według której wprowadzenie w Polsce systemu kaucyjnego opartego o automaty przyjmujące opakowania to koszt 19-24 mld zł. Prowadzenie przez pięć lat systemu kaucji opartego w całości o automatyczną zbiórkę odpadów przy pomocy specjalnych maszyn rozmieszczonych w sklepach kosztowałoby ok. 24 mld zł. Koszt takiej maszyny, w zależności od wielkości waha się od 75 tys. zł do 160 tys. zł, a trzeba byłoby ich postawić ok. 118 tys.

Inny scenariusz to system mieszany. Byłoby to połączenie zbiórki w automatach w większych sklepach z możliwością zwrotu np. butelek w mniejszych jednostkach. Pięcioletni koszt wprowadzenia takiego systemu to ok. 19 mld zł.(PAP)

autor: Radosław Jankiewicz

rkj/ je/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 7 karbinadel

Jak na razie, to problemem jest nawet oddanie butelek szklanych wielorazowego użytku. Ostatni z Trzech Wielkich Problemów Socjalizmu ma się dobrze po 30 latach transformacji. Sznurek do snopowiązałek jest papier toaletowy równie, ale ze skupem butelek PRL bis nada sobie nie radzi

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne