Premier: 50 mld zł z refinansowania budżetu wystarczy na 6-7 tygodni

50 mld zł, które otrzymaliśmy w wyniku refinansowania budżetu, wystarczy na 6-7 tygodni - powiedział w poniedziałek w Senacie premier Mateusz Morawiecki. Jak mówił, "takie są potrzeby wypłaty emerytur, chorobowego, wynagrodzeń dla nauczycieli, dla służby zdrowia".

8. posiedzenie Senatu X kadencji podczas epidemii koronawirusa; n/z Mateusz Morawiecki.
8. posiedzenie Senatu X kadencji podczas epidemii koronawirusa; n/z Mateusz Morawiecki. (fot. Mateusz Włodarczyk / FORUM)

Premier mówiąc o rozwiązaniach zaproponowanych przez rząd w "tarczy antykryzysowej" oświadczył: "mam przekonanie, że ponieważ ten kryzys dotknął tej najbardziej podstawowej warstwy gospodarczej, tych relacji wewnątrz biznesowych i między pracownikami a przedsiębiorcami to właśnie nasze działania fiskalno-monetarno-regulacyjne muszą dotyczyć przede wszystkim tejże warstwy, i dotyczą".

"Zapewne wielu z państwa zastanawia się, dlaczego ten czy tamten instrument nie mógłby mieć jeszcze większego zakresu stosowania, np. dlaczego nie razy dwa pieniędzy, albo jeszcze dwa razy dłużej stosujmy jakiś mechanizm. Otóż my mamy dzisiaj zapewnione refinansowanie budżetu na ten rok, na poziomie bardzo wysokim - 77 proc. tego budżetu, czyli bardzo bezpiecznym. W normalnym roku moglibyście państwo powiedzieć: a po co aż tak szybko zrefinansowaliście państwo ten dług" - tłumaczył Morawiecki.

Premier wyjaśnił, że rząd zaczął to robić "przygotowując się od razu, kiedy pierwsze groźne echa do Polski dotarły". Jak mówił, "to był koniec stycznia, początek lutego".

"Post factum wiemy dzisiaj, że już w grudniu ten wirus gdzieś tam w Chinach panował, ale chyba Chińczycy nie do końca ujawniali to światu, bo ja w grudniu na pewno o tym nie słyszałem, gdzieś pod koniec stycznia ta informacja do nas dotarła, i tego refinansowania dokonaliśmy w zakresie ogromnym, 50 mld zł" - powiedział Morawiecki.

Odpowiadając na pytanie, na ile wystarczy te 50 mld zł, powiedział, że na "6 do 7 tygodni". "Takie są potrzeby wypłaty emerytur, chorobowego, wynagrodzeń dla nauczycieli, dla służby zdrowia. Wszystkie potrzeby bieżące i operacyjne budżetu państwa, nie liczę budżetów inwestycyjnych" - tłumaczył szef polskiego rządu.

Latem bądź jesienią poturbowana gospodarka będzie wracała do stanu sprzed kryzysu

Obecny kryzys wywołany epidemią koronawirusa zaskoczył wszystkich w jednakowym stopniu; stoimy wobec wyzwań, wobec których nasi poprzednicy nie stawali - ten kryzys ma charakter specyficzny - mówił w poniedziałek w Senacie premier Mateusz Morawiecki.

Morawiecki w trakcie senackiej debaty nad ustawami o rządowej "tarczy antykryzysowej" ocenił, że kryzys spowodowany epidemią koronawirusa negatywnie wpłynie na gospodarki wszystkich krajów na świecie. "Stoimy wobec wyzwań, wobec których nasi poprzednicy nie stawali, ponieważ ten kryzys, który się zbliża, ma charakter bardzo specyficzny, bardzo wyjątkowy" - mówił.

Szef rządu porównał ten kryzys do kryzysów gospodarczych z minionych lat, w tym do kryzysu finansów publicznych w latach 2012-2013 i kryzysu sektora finansowego w latach 2007-2008. "Ten kryzys jest zupełnie inny, ponieważ jest on niespodziewany dla kogokolwiek na świecie, dotknął bardzo głęboko samej tkanki gospodarczej, która dotyczy zarówno przedsiębiorców, jak i obywateli, pracowników, samorządów, budżetów państwa, jak również budżetów organizacji międzynarodowych i zaskoczył wszystkich w jednakowym stopniu" - podkreślał Morawiecki.

Premier wśród priorytetowych działań w trakcie i po kryzysie wymienił działania na rzecz systemów finansowych, budżetów państw, samorządów, jak i obywateli. Jako jedno z podstawowych wyzwań Morawiecki wymieniał ochronę miejsc pracy i utrzymanie zdolności produkcyjnych i usługowych.

"Stawiamy na to, że latem bądź jesienią, a najpóźniej mam nadzieję po wynalezieniu szczepionki gospodarka będzie poturbowana, poobijana, ale będzie wracała do stanu sprzed kryzysu, z wolna będzie wracała do stanu sprzed kryzysu" - ocenił szef rządu.

Kryzys rodzi również szanse dla polskiej gospodarki

Jeżeli uderzenie w polską gospodarkę będzie trwało, to będzie oznaczało także ogromny deficyt w służbie zdrowia - ocenił w poniedziałek w Senacie premier Mateusz Morawiecki, którzy bierze udział w debacie nad rządowymi ustawami z "tarczy antykryzysowej".

Morawiecki podkreślał, że w dobie kryzysu wywołanego epidemią koronawirusa trzeba gwałtownie konstruować i wdrażać nowe instrumenty polityki fiskalnej i monetarnej. W tym kontekście wspomniał o wzięciu udziału w NBP w skupie obligacji na rynku wtórnym.

Zaznaczył, że rządowa "tarcza antykryzysowa" jest skonstruowana głównie z mechanizmów budżetowych.

Jednocześnie ocenił, że kryzys rodzi również szanse dla polskiej gospodarki. Jako taką szansę wymienił spadki na rynku surowców ze względu na fakt, że - jak dodał - Polska z wyjątkiem miedzi głównie importuje surowce, w tym gaz i ropę. Zdaniem Morawieckiego spadki na rynku surowców mogą przełożyć się pozytywnie na polską gospodarkę w 3. i 4. kwartale tego roku.

"Dzisiaj jako pierwszą przesłankę bierzemy pod uwagę stan epidemiologiczny i stan zdrowia publicznego w kraju, ale musimy zdawać sobie sprawę z tego, że jeżeli uderzenie w polską gospodarkę będzie trwało, jeżeli będzie jeszcze głębsze, mocniejsze, jeżeli to uderzenie w finanse publiczne będzie trwało, to jednocześnie będzie to oznaczało ogromny deficyt także w służbie zdrowia i wtedy przełoży się to dodatkowo negatywnie na całą służbę zdrowia i zdolności państwa polskiego do walki z reperkusjami koronawirusa" - mówił premier Morawiecki. (PAP)

autor: Mateusz Roszak, Katarzyna Krzykowska

mro/ ksi/ itm/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
34 22 tatrzanczyk

Premier wyjaśnił, że rząd zaczął to robić "przygotowując się od razu, kiedy pierwsze groźne echa do Polski dotarły". Jak mówił, "to był koniec stycznia, początek lutego".

Czyli zamiast kupować maski, oni refinansowali budżet, nie no spoko Mateo.

! Odpowiedz
11 18 sammler

Największe źródło dochodów budżetowych, czyli VAT, na kilka miesięcy prawie wyschnie. Stawką podstawową de iure pozostanie 23%, ale de facto będzie nią 5%, bo ludzie ograniczą się do podstawowych wydatków na żywność, a nie drogą elektronikę, samochody, czy choćby ubrania albo sojowe latte (sam już nie wiem, czy "sojowe" miało 8% czy 23% - a uproszczenie matrycy VAT też odłożyli w czasie).

Wszystko to NIE MA najmniejszych szans na odbicie, jeżeli ludzi zamknie się w domach. Wypuszczenie ich z domów to warunek sine qua non uratowania choćby części konsumpcji i dochodów budżetowych. Jeżeli on tego nie rozumie, to niech lepiej szuka już teraz finansowania na kolejne 50 miliardów zł.

Bo przecież ich minister zdrowia (który w swoich prognozach zachorowań na ubiegły tydzień pomylił się o zaledwie PONAD 80% - to tyle, co nic przecież) znów wieszczy armagedon, więc koszty finansowania Mateuszowi pewnie wzrosną, jeżeli nie pomyśli o tym zawczasu.

Ja w każdym razie polskich obligacji skarbowych już nie dokupuję - ze względów moralnych.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
9 13 adamii

czy on wlasnie powiedzial, ze rozwaza sie taka opcje, ze silnik swiata bedzie stal az do wynalezienia szczepionki?

! Odpowiedz
58 59 wojtech-bankier

Właśnie wyobrazilem sobie Polskę jako poczciwego Janusza który ma 5k oszczędności, rodzinę na utrzymaniu i właśnie stracił pracę. Okres agoni podobny...

! Odpowiedz
28 26 sammler

No właśnie ja też to biorę pod uwagę. Ludzie, którzy w różnych sondażach twierdzili, że wystarczy im 5 tys., by czuć się pewnie.... no przecież to będzie masakra! Nawet jeżeli dostaną ten dodatkowy tysiąc miesięcznie zasiłku dla bezrobotnych. Wyobrażacie sobie, jak konsumpcja siądzie? Morawiecki chce zamknąć nas w domach pewnie i po świętach, więc jedyne, co z tradycyjnych zakupów świątecznych zostanie, to dzielenie się symbolicznie jajkiem - i pewnie niewiele więcej. Wystawnych przyjęć komunijnych (z quadami i iPhone'ami) w tym roku nie będzie w ogóle. Choćby nie wiem co, to branża turystyczna nie odbije się latem, bo ludzie nie będą chcieli od razu jeździć, nawet gdy będą mogli (a jeszcze nie daj borze, jeśli lato będzie deszczowe). Dla kin i ogólnie branży rozrywkowej lato to martwy sezon. Drogich rzeczy jak nowe samochody czy mieszkania ludzie raczej kupować nie będą co najmniej do jesieni (może będą schodziły używane). Firmy odzieżowe powinny już szyć kolekcję jesienną, choć dopiero co posprowadzały wiosenną i nie mogą jej sprzedać (dzięki kwarantannie wiele osób przekona się, że jednak można chodzić w jednych butach czy bluzie dłużej niż sezon - to może być bardziej trwały efekt). Itp. itd. Utrzymanie tego wszystkiego wymaga z jednej strony wydatków konsumpcyjnych (póki ludzie jeszcze mają pieniądze), a z drugiej - powrotu do pracy w bardzo wielu zawodach, gdzie świadczyć usług zdalnie się nie da.

Właśnie ci biedni poczciwi "Janusze" z oszczędnościami rzędu 5 tys. pracują najczęściej w takich właśnie firmach... Oni nie wiedzą, co to Webex czy Teams.

Na dodatek wg innych badań wielu Polaków nie ma nawet i takich oszczędności (nie przypomnę sobie na zawołanie tych wyników, ale... ok. 1/3?).

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
18 23 tatrzanczyk

Ja to myślę, że tym Condorem to my wywazylismy drzwi do germani, teraz kryzys to jako odpowiedzialne państwo, które kumuluje w okresie prosperity, teraz Mateo pojedzie tam na prawdziwe zakupy.

! Odpowiedz
75 68 krzysiek-b

Czy Pan Morawiecki już zapowiedział likwidację socjalu łącznie z 500+ dla nierobów? Pieniądze się znajdą na ratowanie gospodarki od ręki

! Odpowiedz
70 53 jkl777

... a wystarczyło nie kraść...

! Odpowiedz
29 61 siunek

Czy autor tego artykułu, szczególnie tytułu zrozumiał o czym pisze? Bardzo proszę aby bankier.pl nie zachowywał sie jak sputnik.ru. Zrefinansowanie w pierwszym kwartale danego roku 77% tzw. potrzeb pożyczkowych na cały rok i to po rekordowo niskich kosztach to bardzo korzystna dla budżetu państwa rzecz - w okresie turbulencji nie musimy rolować zapadającego długu. Autor albo nie zrozumiał, albo celowo nadał artykułowi „sensacyjny” tytuł licząc na to, że przeciętny czytelnik albo się nie zagłębia w treść albo jej nie jest w stanie zrozumieć.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
13 20 sammler

Jest tam jednak również czytelny donos na rząd (autodonos). Dowiedział się o problemie "pod koniec stycznia, na początku lutego", a w pierwszej dekadzie marca podejmowali tak NIEPRZEMYŚLANE działania?

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 3,4% IV 2020
PKB rdr 1,9% I kw. 2020
Stopa bezrobocia 5,7% IV 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 285,01 zł IV 2020
Produkcja przemysłowa rdr -24,6% IV 2020

Znajdź profil