

Jeśli podatnik chciałby powołać się na niekompletność przesyłki pocztowej lub brak pisma urzędowego wewnątrz koperty, musi w obecności listonosza sprawdzić jej zawartość - wynika z orzeczenia NSA.
Dwa pisma urzędowe dotyczące jednej sprawy przedmiotowej, wysyłane we wspólnej kopercie to logiczne i ekonomiczne działanie. Zwłaszcza, gdy nie zabrania tego prawo. Jednak jest to furtka dla adresata takiej łączonej wysyłki, by twierdzić, że koperta zawierała tylko jedno pismo, a nawet była zupełnie pusta. Naczelny Sąd Administracyjny przyjrzał się jednej z takich sytuacji, w której podatnik twierdził, że pisma rzekomo wysłanego przez urząd nigdy nie otrzymał.
NSA (sygn. akt II FSK 2265/12) 9 lipca 2014 r. zajął się sprawą podatniczki, do której urząd skarbowy w jednej kopercie wysłał dwa pisma:
- postanowienie o wszczęciu postępowania oraz
- wezwanie do podwyższenia ceny sprzedaży nieruchomości.
Zobacz także
Kobieta twierdzi, że koperta zawierała tylko jedno pismo dotyczące wszczęcia postępowania. Nie było w niej wezwania do podwyższenia ceny sprzedaży nieruchomości. Ma to zasadnicze znaczenie dla toczącego się postępowania podatkowego i wysokości podatku, który przyjdzie jej zapłacić.
Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (I SA/Wr 1432/11), który przychylił się do wersji podatniczki, uznając, że w jej interesie byłoby wyjaśnienie przyjętej wyceny nieruchomości. Brak pisma w kopercie tłumaczyłby brak reakcji wezwanej. Ten wyrok dawał możliwość innym podatnikom na kwestionowanie zawartości kopert przesyłek urzędowych.
Na wniosek wrocławskiej Izby Skarbowej szybko zareagował Naczelny Sąd Administracyjny, uchylając powyższy wyrok WSA. Tylko sprawdzenie zawartości przesyłki w obecności listonosza może być podstawą dalszego powoływania się na jej niekompletność.
Potrzebny zdrowy rozsądek
Niewielu listonoszy będzie chciało czekać, aż przeczytamy urzędową korespondencję i sprawdzimy jej kompletność. A jeszcze mniej z nich będzie miało ochotę być ewentualnym świadkiem w cudzej sprawie sądowej, by zaświadczać o zawartości przesyłek urzędowych.
Nie zawsze listonosz urzędową korespondencję dostarcza do rąk własnych. Zgodnie z prawem może odebrać ją za pokwitowaniem inny pełnoletni domownik, np. współmałżonek lub dorosłe dziecko. Jednak ta osoba nie ma prawa otwierać przesyłki. Równocześnie nie musi znać szczegółów sprawy urzędowej, aby wiedzieć, jakich pism spodziewać się wewnątrz koperty. W tej sytuacji zalecenie NSA, aby sprawdzać zawartość korespondencji, jest niemożliwe do zrealizowania.
Z drugiej strony zasadne są wątpliwości NSA, które w uchylonym wyroku WSA widziało furtkę dla nieuczciwych podatników. Mogliby oni w starciu ze skarbówką zarzucać urzędnikom za każdym razem brak pism w kopercie. Groziłoby to paraliżem instytucji pocztowego doręczenia pism urzędowych.
Katarzyna Sudaj































































