Co jednak bardziej istotne, powszechne przekonanie o tym, że ten inwestor zajmuje jedynie pozycje długie na kontraktach, wcale nie musi być zgodne z prawdą. Jacek Maliszewski, główny ekonomista Alpha Financial Services, przestrzega przez rozbudzaniem złudnych nadziei. Podaje on przykład, w którym bliżej nieokreślone fundusze hedgingowe próbują zająć krótkie pozycje na rynku akcji GPW.
Jako że krótka sprzedaż akcji na GPW wymaga wielu zabiegów, według Maliszewskiego fundusze radzą sobie inaczej. Wchodzą w transakcję o nazwie spread betting, która de facto jest zakładem o dalsze ruchy cen akcji. „Bank nie chce jednak ponosić ryzyka. Dlatego też zabezpiecza się przed spadkiem kursów akcji otwierając krótka pozycję w kontraktach futures”, tłumaczy ekonomista. Jak zwykle w takich wypadkach bywa, instytucja finansowa zarabia na marżach, unikając spekulacji.
W ten sposób Maliszewski tłumaczy, dlaczego tajemniczy duży gracz na rynku futures, w domyśle - bank inwestycyjny, wcale nie musi zajmować długich pozycji, jak sugerowałaby sytuacja na giełdzie. „Pojawia się drugie pytanie - jak długo mogą uzupełniać depozyt klienci banku? Jeśli w pewnym momencie klienci banku skapitulują i zamkną krótkie pozycje (wirtualne) w akcjach otwartych przeciwko bankowi, wtedy bank również będzie musiał zamknąć swoje krótkie pozycje FW20, które są jedynie hedgingiem”. Bank zamykałby wtedy swoje pozycje poprzez zajmowanie długich pozycji. To z kolei wywindowałoby ceny kontraktów na WIG20. Jak będzie – czas pokaże.
TW






























































