REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Koniec szczytu UE, czyli kryzysowe granie na czas

2012-06-29 14:49
publikacja
2012-06-29 14:49
Dodaj Bankier.pl w Google
Zakończony w piątek szczyt przywódców Unii Europejskiej miał dwóch wyraźnych zwycięzców. Były to Hiszpania i Włochy, które wbrew Angeli Merkel przekonały wspólnotę do odkręcenia unijnego kurka pieniędzy dla chwiejących się członków strefy euro. Jednak kryzys się nie kończy - to tylko gra na czas, która rozleniwia potrzebę zaciskanie pasa.

Koniec szczytu UE, czyli kryzysowe granie na czas
Zakończył się szczyt unijny
Źródło: ec.europa.eu


Niemieckie media wskazują jednocześnie na największego przegranego unijnego szczytu. Miałaby nim być kanclerz Niemiec Angela Merkel, która - jak wskazują złośliwi - przegrała zarówno w półfinale w Warszawie, jak i w Brukseli. Chodzi oczywiście o silny opór Merkel wobec polityki bezpośredniego finansowania zagrożonych państw za pomocą unijnych funduszy, bez równoczesnych nacisków na za zaciskanie pasa. Niestety (dla Merkel), takie finansowanie zostało przez obradujących przyjęte.

Zobacz też:
Co ustalono na szczycie?
Tym samym w Europie przesądzono o tym, że Europejski Fundusz Stabilizacji Finansowej (EFSF) oraz Europejski Mechanizm Stabilności (ESM) na prośbę danego kraju, mogą zostać użyte by ingerować w tonący rynek długu petenta. Jak uznali politycy, będzie można w ten sposób elastycznie i wydajnie stabilizować zarówno wtórny, jak i pierwotny rynek długu. Wszystkie operacje tego typu mają się odbywać za pośrednictwem Europejskiego Banku Centralnego.

To bardzo wygodne dla Hiszpanów i Włochów, których zadłużeniowa kondycja zaczęła w ostatnich tygodniach wymykać się spod kontroli. Za sprawą brukselskich ustaleń, na rynku pierwotnym rentowności hiszpańskich 10-latek spadały o ponad 55 punktów bazowych (!) dochodząc do poziomu 6,39 proc. W przypadku włoskich obligacji 10-letnich, rentowności spadały o ponad 40 punktów bazowych, do pułapu 5,77 proc.

» Tusk usatysfakcjonowany ustaleniami szczytu

Dla Hiszpanii najważniejszym trofeum jest decyzja o dokapitalizowaniu hiszpańskich banków bezpośrednio z europejskich funduszy ratunkowych (czyli nie liczy się to jako zwiększenie hiszpańskiego deficytu). Włosi z Brukseli przywożą zapewnienie o skupowaniu obligacji potencjalnych bankrutów. W obu przypadkach nie wywarto na państwach presji, by wdrażały potrzebne programy oszczędnościowe.

Zobacz też:
Merkel poszła na ustępstwa
Angela Merkel zgodziła się na ustępstwa w zamian za poparcie jej postulatu, czyli utworzenia instytucji nadzorującej sektor finansowy strefy euro. Realizacja planów Merkel wymaga jednak znacznie większych nakładów czasu, stąd wrażenie o przegranej kanclerz Niemiec może wynikać z tego, że zgodziła się na finansowe "przedłużenie żywota" zagrożonych krajów już teraz, by w ciągu następnych miesięcy wypracować gotową postać nadzoru.

Trudno nie odnieść wrażenia, że potencjalni bankruci odłożyli finansowy wyrok w czasie. Najbliższe miesiące pokażą jednak co z tym czasem zrobią: czy zaostrzą programy koniecznych reform i oszczędności, czy może za pół roku okaże się, że niewiele się z długiem zmieniło i po raz kolejny następne państwa wyciagną ręce po pomoc.

Krzysztof Gołdy
Bankier.pl
k.goldy@bankier.pl
 


Źródło:
Tematy

Komentarze (7)

dodaj komentarz
~unita
Mało konkurencyjnym gospodarkom UE może pomogłoby wprowadzenie systemu dwuwalutowego ? Ciekawa jest praca Piotra Wdowińskiego - Analiza kointegracji kursu PLN/EUR na podstawie modelu równowagi CHEER w celu ustalenia kursu walutowej równowagi.
~Oleg
Następne szczytowanie. Nie ma nic lepszego niż wielokrotny orgazm. Za miesiąc znów będą szczytować.
~Ewiak Ryszard
To rzeczywiście jeszcze nie koniec kryzysu. Cieszę się jednak, że kupiono jeszcze trochę czasu, bo podobnie jak większość, nie jestem przygotowany na to, co przyniesie przyszłość. Z analizy biblijnej wynika, że apogeum kryzysu jest dopiero przed nami. Rozpadnie się nie tylko strefa euro, lecz także UE i NATO. To utoruje drogę do To rzeczywiście jeszcze nie koniec kryzysu. Cieszę się jednak, że kupiono jeszcze trochę czasu, bo podobnie jak większość, nie jestem przygotowany na to, co przyniesie przyszłość. Z analizy biblijnej wynika, że apogeum kryzysu jest dopiero przed nami. Rozpadnie się nie tylko strefa euro, lecz także UE i NATO. To utoruje drogę do spektakularnego powrotu, występującej w roli "króla północy" - Rosji (Daniela 11:29a). Końcowym rezultatem będą rosyjskie bazy wojenne w wielu krajach dawnego bloku wschodniego. Będzie to ostatni znak przed nadchodzącą globalną wojną jądrową (Daniela11:29b,30a; Liczb 24:23,24; Mateusza 24:7; Objawienie 6:4). "Wielki miecz" (broń jądrowa) będzie użyty, gdy "król północy" po raz trzeci wkroczy na południe. Pierwszy raz wkroczył tu w roku 1921, po raz drugi w 2008. Następnym razem niespodziewanie zaatakuje go Zachód. Dalekowzroczni Szwajcarzy przygotowali się na ten scenariusz już u schyłku XX wieku.
~KIMDZONGKILL
najważniejsze , że rynki są zadowolone, bo przecież jak rozumiem o to chodziło a nie o realne rozwiązanie kryzysu ?
~pro
Czyli fiskalno-finansowo-gospodarcza apokalipsa została przełożona na czas od kilku do kilkunasutu miesięcy :) Apokalipsę cechuje następująca przypadłość: im dłużej odkładana tym bardziej gwałtowna.
~Kotula
i L mają się dobrze a tak naganiali ,że źle i pisali o sprzedawaniu. Jak zwykle mali sprzedali i będą chcieć odkupić jak urośnie i napiszą ,że jest super. Stare zwyczaje a Wy siędajecie nabrać medialnym papkom.
infinum
Jako inwestor obstawiam, że wyciągną i liczę, że Niemcy będą już wtedy gotowi, żeby przyłożyć im wtedy finansową linijką po tych chciwych łapskach.

Jeżeli to mają być wszystkie ustalenia jakie zapadną w Europie na najbliższy czas, to nie widzę powodów, dla których ktokolwiek miałby inwestować już dziś w europejskie indeksy.
Jako inwestor obstawiam, że wyciągną i liczę, że Niemcy będą już wtedy gotowi, żeby przyłożyć im wtedy finansową linijką po tych chciwych łapskach.

Jeżeli to mają być wszystkie ustalenia jakie zapadną w Europie na najbliższy czas, to nie widzę powodów, dla których ktokolwiek miałby inwestować już dziś w europejskie indeksy.

Jest niepewność, nie ma wzrostów, tak obstawiam.

Powiązane: Włochy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki