Analiza sondaży wyborczych, przeprowadzona w węgierskich mediach, wskazuje na zdecydowaną wygraną w wyborach 12 kwietnia opozycyjnej partii Tisza oraz możliwość uzyskania przez nią większości konstytucyjnej. Opublikowany w piątek najnowszy sondaż, cytowany przez agencję Reuters, daje Tiszy 52 proc. głosów zdecydowanych wyborców wobec 39 proc. gotowych głosować na Fidesz premiera Viktora Orbana.


Niedzielne wybory parlamentarne na Węgrzech mogą położyć kres 16-letnim rządom premiera Orbana i zapoczątkować transformację w kierunku rządu bardziej prorynkowego i zorientowanego na UE. Nadal jednak panuje duża niepewność co do wyniku głosowania. Wydaje się, że uzyskanie przez opozycyjną partię Tisza 'superwiększości' niezbędnej do odwrócenia reform instytucjonalnych Orbana i pełnego odblokowania zamrożonych funduszy UE będzie trudnym zadaniem - napisał w raporcie Liam Peach, Senior Emerging Markets Economist w Capital Economics.
Jak wskazał dziennik "Daily News Hungary", z analizy przeprowadzonej przez firmę badawczą Median i opublikowanej przez tygodnik "HVG" wynika, że Tisza może liczyć na "zdecydowane zwycięstwo" i potencjalnie wyraźną większość dwóch trzecich głosów w jednoizbowym Zgromadzeniu Narodowym, umożliwiającą zmiany konstytucyjne.
"Bazując na zbiorczych danych z pięciu ogólnokrajowych sondaży telefonicznych przeprowadzonych pod koniec lutego i w marcu, Median szacuje, że Tisza może uzyskać 138-143 miejsca, podczas gdy Fideszowi przypadłoby 49-55 mandatów. Skrajnie prawicowy Mi Hazank ('Nasza Ojczyzna' - PAP) również prawdopodobnie wejdzie do parlamentu, uzyskując szacunkowo 5-6 miejsc" - napisał "Daily News Hungary".
Przeczytaj także
Median podkreśla, że te obliczenia mają charakter szacunkowy, stąd wyniki wyrażane są w widełkach, a nie w konkretnych liczbach.
106 posłów jest wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych
"Węgierski parlament liczy 199 miejsc, a większość dwóch trzecich (konstytucyjna) jest istotna ze względów politycznych, ponieważ umożliwia stronie rządowej przyjęcie pewnych decyzji wymagających wysokiego progu bez potrzeby wsparcia za strony innych partii" - dodał dziennik.

Spośród 199 posłów 106 jest wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych, a pozostałych 93 - z krajowych list partyjnych. W każdym okręgu wygrywa ten, kto zdobędzie najwięcej głosów, nawet bez uzyskania większości.
Z kolei Reuters podał, że według sondażu opublikowanego w piątek przez dziennik "Nepszava" w piątek, Tisza może liczyć na poparcie 52 proc. zdecydowanych wyborców, Fidesz na 39 proc. Z sondażu przeprowadzonego przez Publicus Institute na próbie 1.000 osób wynika ponadto, że wśród wszystkich ankietowanych poparcie dla Tiszy wynosi 38 proc., dla Fideszu 29 proc., natomiast ok. 25 proc. ankietowanych wciąż nie zdecydowało, czy weźmie udział w wyborach.
Poniżej opublikowane przez agencję Reuters zestawienie wyników ostatnich sondaży (uwzględniono wszystkich ankietowanych)
| Data | Agencja | Fidesz | Tisza | Nasza Ojczyzna | Niezdecydowani |
| 7-9 kwietnia | Publicus | 29% | 38% | 4% | 25% |
| 29 marca - 4 kwietnia | Idea | 30% | 39% | 4% | 21% |
| 31 marca - 4 kwietnia | Iranytu | 34% | 41% | 3% | 18% |
| 27-30 marca | Publicus | 30% | 36% | 4% | 24% |
| 23-28 marca | 21 Research Centre | 28% | 40% | 4% | 26% |
| 24-28 marca | Zavecz | 31% | 39% | 4% | 20% |
| 23-26 marca | Republikon | 31% | 37% | 4% | 23% |
| 17-20 marca | Median | 30% | 46% | 3% | 18% |
Jak podał "Daily News Hungary", Państwowa Komisja Wyborcza (Nemzeti Választási Iroda, NVI) zapowiedziała, że liczenie głosów rozpocznie się natychmiast po zamknięciu lokali wyborczych o 19.00 w niedzielę, zaś wstępne wyniki zostaną prawdopodobnie opublikowane tego samego dnia ok. 20.00. Władze szacują, że w niedzielę w nocy zliczą ok. 92-95 proc. głosów z list partycyjnych i 94-97 proc. z jednomandatowych okręgów.
Choć zapewnia to wyraźną wskazówkę co do wyników, mocno zacięty wyścig mógłby oznaczać, że końcowy rezultat będzie niepewny. W takiej sytuacji pełne, ostateczne wyniki mogą być znane dopiero po podliczeniu wszystkich głosów, co potencjalnie może mieć miejsce tydzień później. Oznacza to, że wstępne wyniki mogą nadal nieco się zmienić, gdy uwzględni się wszystkie okręgi - napisał dziennik.
Partia Szacunku i Wolności (Tisza) powstała w 2020 roku jako proeuropejskie ugrupowanie centroprawicowe. Poważnym aktorem węgierskiej sceny politycznej została jednak dopiero w 2024 roku, kiedy stery nad nią przejął Peter Magyar - były już wtedy działacz Fideszu.
Tisza i Fidesz mają ze sobą wiele wspólnego
Jak zauważa analityk Ebury Michał Jóźwiak, Tisza i Fidesz, wbrew pozorom, mają ze sobą wiele wspólnego.
"Magyar konsekwentnie określa siebie jako 'konserwatywnego liberała'. Podobnie jak Viktor Orban walczy o prawicowy elektorat, nawiązując w swojej retoryce do wartości narodowych, patriotyzmu i chrześcijańskich korzeni kraju" - napisał Jóźwiak w analizie.
Analityk zauważył, że jeśli chodzi o politykę migracyjną, Tisza deklaruje zachowanie muru granicznego wybudowanego przez Orbana na granicy z Serbią i opowiada się za twardą polityką antyimigracyjną. W wielu głosowaniach dotyczących tej kwestii zachowuje w Parlamencie Europejskim wspólny front z Fideszem.
"Polityka prorodzinna: Magyar podkreśla, że była to jedna z 'nielicznych dobrych rzeczy' w działaniach Fideszu i wymaga jedynie dopracowania. W programie wyborczym jego partii znajdziemy m.in.:
- podwojenie zasiłku rodzinnego (który od lat nie był waloryzowany),
- wprowadzenie jednorazowego świadczenia porodowego,
- zachowanie ulg podatkowych dla rodzin z dziećmi,
- podtrzymanie preferencji przy kredytach mieszkaniowych,
- zwolnienia podatkowe dla matek z rodzin wielodzietnych" - napisano w analizie Ebury.
Jóźwiak dodał, że pomimo bardziej liberalnego od Fideszu podejścia, "Tisza nie jest partią wolnorynkową per se". Uwagę zwracają chęć:
- wsparcia strategicznych z perspektywy państwa sektorów i firm;
- ingerencji w sektor budownictwa mieszkaniowego;
- dalszej kontroli cen energii dla gospodarstw domowych;
- poczynienia znacznych inwestycji publicznych (przy wykorzystaniu funduszy z UE).
"Nie sposób jednak nie zauważyć różnic, bez których trudno byłoby uważać Tiszę za siłę reformatorską i antyestablishmentową. Dotyczą one zarówno kwestii światopoglądowych, jak i – co z perspektywy rynkowej najważniejsze – polityki zagranicznej" - wskazał analityk.
"Proeuropejskość: Tisza stawia na szybki reset relacji z Unią – zakończenie polityki wet, konstruktywną współpracę z Brukselą i przygotowanie kraju do potencjalnego przyjęcia euro. Magyar obiecuje natychmiastowe odblokowanie unijnych funduszy. Mimo że część środków została bezpowrotnie utracona, 8,4 mld euro z Funduszu Spójności i 9,5 mld euro z RRF pozostają zamrożone. Ponadto kraj czeka na zatwierdzenie planu niskooprocentowanej pożyczki w ramach programu SAFE (17,4 mld euro)" - dodał. (PAP Biznes)
tom/ osz/

























































