Samochód jest nadal symbolem statusu w Polsce. Przejawem nie tylko potrzeb czy stylu życia, ale też powodzenia. To jedna z prób wytłumaczenia słabości Polaków do aut, którą obnażył raport LObservatoire Cetelem przygotowany przez BNP Paribas - pisze "GW".
Autorzy raportu przepytali 8500 właścicieli samochodów z Belgii, Brazylii, Chin, Francji, Hiszpanii, Niemiec, Włoch, Japonii, Meksyku, Polski, Portugalii, RPA, Wielkiej Brytanii, USA i Turcji.
"Aż 91 proc. indagowanych polskich kierowców lubi jeździć, a dla 88 proc. samochody są źródłem przyjemności. Niemal wszyscy respondenci - 95 proc. mają pozytywną opinię o samochodzie jako środku transportu, a 94 proc. ankietowanych nie wyobraża sobie bez nich życia" czytamy w artykule.
"Widać, że jesteśmy entuzjastami aut. W 2015 roku samochód miało sześciu na dziesięciu Polaków. Dekadę wcześniej - czterech na dziesięciu. To jeden z najwyższych wskaźników w Unii Europejskiej" powiedział "Gazecie Wyborczej" Artur Gaj, dyrektor ds. Kluczowych Klientów Personal Finance w Banku BGŻ BNP Paribas.
"Aby kupić auto o wartości 25 tys. euro, przeciętny Polak musi wydać 25 miesięcznych pensji. Włoch - dziesięć, a Niemiec osiem. Na własne cztery kółka musimy więc oszczędzać znacznie dłużej niż nasi zachodni sąsiedzi. Mimo to aż 62 proc. kierowców w Polsce deklaruje gotowość wydania swych oszczędności na zakup atrakcyjnego samochodu" wynika z raportu.
Okazuje się też, że częściej niż respondenci w innych krajach Polacy są "zainteresowani kupnem najnowszych modeli aut: 73 proc. polskich kierowców stwierdziło, że to istotne kryterium wyboru".
A co najbardziej zaskakuje: "mimo że na nowe auta musimy odkładać tak długo, nie uważamy, że są drogie. Odsetek kierowców, którzy zgadzają się ze stwierdzeniem, że samochody są drogie, jest w Polsce niższy niż w 13 z 15 badanych krajów".
mars/






























































