REKLAMA

Kochalski (RPP): Nie deklaruję, że cykl podwyżek definitywnie się zakończył

2022-11-21 11:22
publikacja
2022-11-21 11:22
Dodaj Bankier.pl w Google

W 2023 r. można realnie spodziewać się silnych procesów dezinflacyjnych, obecny poziom stóp jest właściwy w bazowym scenariuszu makroekonomicznym, a dalsze podwyżki stóp mogłyby nastąpić, gdyby inflacja nie zbiegała do celu w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej – powiedział PAP Biznes członek RPP Cezary Kochalski.

Kochalski (RPP): Nie deklaruję, że cykl podwyżek definitywnie się zakończył
Kochalski (RPP): Nie deklaruję, że cykl podwyżek definitywnie się zakończył
fot. Krzysztof Sitkowski / / Kancelaria Prezydenta RP

„Nie deklaruję, że moim zdaniem cykl podwyżek definitywnie się zakończył, obecnie mamy pauzę w cyklu. Gdybym zobaczył, że w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej inflacja nie zbiega do celu, to uważałbym, że należałoby dalej podwyższać stopy. Niekoniecznie mogłoby to wydarzyć się na posiedzeniu z nową projekcją – do tej pory Rada podwyższała stopy również pomiędzy projekcjami. Głównym wyznacznikiem decyzji o poziomie stóp jest mandat Rady, czyli przywrócenie stabilności cen. Determinacja Rady do osiągnięcia tego celu jest niezachwiana” – powiedział Kochalski.

„Nie deklaruję, jakie jest moim zdaniem hipotetyczne pole do dalszych podwyżek, ponieważ za każdym razem decyzje uwarunkowane są napływającymi danymi o procesach inflacyjnych i gospodarczych. Obecnie nie wiemy, co mogłoby się zmienić, więc scenariusz bazowy jest taki, że aktualny poziom stóp jest właściwy. Jednocześnie wyższa ścieżka inflacji, która zarysowała się w ostatnich miesiącach, coraz mocniej oddala dywagacje o obniżkach stóp, także w 2023 r.” – dodał.

RPP utrzymała w listopadzie drugi miesiąc z rzędu stopy procentowe na niezmienionym poziomie, referencyjna wynosi nadal 6,75 proc. Od października 2021 r. do września 2022 r. na jedenastu z rzędu posiedzeniach RPP podwyższyła stopy łącznie o 665 pb.

Kochalski wskazał, że wspólny mianownik decyzji Rady z lipca (podwyżka stóp o 50 pb.) i listopada (brak podwyżek stóp), gdy RPP otrzymała nowe projekcje inflacji, jest taki, że w obu wypadkach Rada widziała inflację zbiegającą do celu w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej. Członek RPP zaznaczył, że inne są uwarunkowania obu decyzji.

Wakacje na giełdzie

„W II półroczu 2022 r. istotnie pogorszyły się perspektywy wzrostu gospodarczego, co wyraźnie widać wraz z napływającymi danymi. Potwierdziło się także, że inflację podbijają głównie szoki podażowe, a z kolei w 2023 r. można realnie spodziewać się silnych procesów dezinflacyjnych. Presje cenowe w otoczeniu polskiej gospodarki powinny zanikać, ustępować powinny napięcia w sieciach dostaw, w świetle aktualnych danych z kontraktów terminowych ceny surowców energetycznych i rolnych powinny spadać. Z kolei w krajowej gospodarce luka popytowa szybko się domknie, więc dynamika popytu będzie się obniżać. W projekcji widzimy również obniżającą się dynamikę jednostkowych kosztów pracy” – powiedział Kochalski.

„W listopadzie mogliśmy lepiej przyjrzeć się, jak wcześniejsze podwyżki stóp oddziałują na inflację. Dotychczasowe działania RPP mocno ograniczyły akcję kredytową, widzimy również szereg wyzwań dla procesów inwestycyjnych w gospodarce. Dochód do dyspozycji gospodarstw domowych zaczyna spadać, coraz mocniej obawiają się one także o pracę, więc ograniczają konsumpcję. Popyt na pracę również spowalnia. Nie możemy oddziaływać na inflację o charakterze podażowym, która odpowiada za 2/3 dynamiki cen, ale mocno już oddziałujemy na komponent popytowy inflacji, więc widząc CPI w celu w 2025 r. odpowiedzialnym podejściem jest utrzymywanie na razie stóp na niezmienionym poziomie” – dodał.

Centralna ścieżka listopadowej projekcji NBP przewiduje, że w IV kw. 2023 r. inflacja wyniesie 8 proc., w IV kw. 2024 r. 4,9 proc., a w IV kw. 2025 r. 3 proc.

Według Kochalskiego Rada nie chce uruchamiać zbyt gwałtownie dodatkowych procesów dezinflacyjnych, które przydusiłyby gospodarkę, co mogłoby skutkować bardzo negatywnymi skutkami dla sfery realnej. Dodaje, że istotna dla Rady przy decyzjach o poziomie stóp proc. jest także równowaga makroekonomiczna i systemu finansowego.

Odnosząc się do kwestii, czy lepiej byłoby stopy procentowe podnieść nieco wyżej, niż nieco niżej Kochalski zwrócił uwagę, że dotychczas mniej mówiło się o oddziaływaniu dotychczasowych podwyżek stóp.

„Natomiast w listopadzie pokazaliśmy w projekcji, jaka jest skala tego oddziaływania na komponent popytowy – to już prawie 3 pkt. proc. w 2023 roku, a w kolejnych jeszcze o ok. 0,5 pkt. proc. więcej, czyli ok. 3,5 pkt. proc. Jestem mocno przekonany, że ceny energii i żywności rozstrzygały o wysokiej inflacji w ostatnich miesiącach – ich dynamika w ponad 70 proc. determinowała wzrost inflacji CPI od lutego do października” – dodaje.

Kochalski nie zgadza się z tezą, że należałoby obecnie w Polsce doprowadzić do pojawienia się dodatniej realnej stopy procentowej.

„Bez względu jak ją liczyć, oznaczałoby konieczność dalszych bardzo istotnych podwyżek stóp. To są głosy ekonomistów, którym bliższe jest podejście liberalne, mówiące, że ilość pieniądza jest czynnikiem rozstrzygającym o poziomie inflacji. W takim toku myślenia, gwałtowne podwyżki stóp ściągną pieniądz z rynku. Mnie jest jednak bliżej do oceny, że za wysoką inflację odpowiadają dzisiaj przede wszystkim szoki podażowe” – powiedział.

Od grudnia 2021 r. do września 2022 r. RPP wzmiankowała w komunikacie, że podwyższanie stóp procentowych NBP będzie m.in. oddziaływać w kierunku ograniczenia oczekiwań inflacyjnych. W październiku i listopadzie Rada nie wspomniała w informacji po posiedzeniu o kwestii oczekiwań inflacyjnych.

Według Kochalskiego brak wzmianki w komunikacie o zbyt wysokich oczekiwaniach inflacyjnych „w żadnym stopniu” nie oznacza, że RPP nie bierze ich pod uwagę w swoich decyzjach.

„Rada je analizuje i obserwuje, ale na pierwszym planie bardzo mocno uwidoczniły się czynniki dezinflacyjne” – dodał.

Odnosząc się do kształtowania się kursu złotego członek RPP stwierdził, że jest on generalnie stabilny, choć PLN w ostatnim czasie się umocnił pod wpływem czynników globalnych i spadku awersji do ryzyka.

„Fundamenty gospodarki nieustannie przemawiają za mocną walutą” – uważa Kochalski.

Mając na uwadze instrumenty polityki pieniężnej wskazane w jej założeniach, ekonomista poinformował, że Rada w ostatnim czasie dyskutowała tylko nad kwestią stóp procentowych.

Kochalski postuluje, by oceniać działania NBP i RPP z perspektywy czasu i w dłuższej perspektywie.

„Średnia inflacja w XXI w. w Polsce wyniosła 3,3 proc., od momentu przyjęcia bezpośredniego celu inflacyjnego w 2004 r. 2,8 proc., za poprzedniej kadencji Rady 3,4 proc. – cały czas byliśmy w celu. Od czasu Covidu średnia CPI w Polsce to 7,2 proc. Z kolei w strefie euro średnia inflacja wyniosła w latach 2016- 2022 1,9 proc., od wybuchu Covidu jest to 3,5 proc. Podobne tendencje w kształtowaniu się inflacji jak w Polsce wystąpiły także w innych krajach Europy Centralnej i Wschodniej. Inflacja stała się wyzwaniem dla większości banków centralnych. Oceniajmy nasz bank centralny i RPP z perspektywy czasu i w dłuższej perspektywie” – powiedział.

PROJEKCJA UWZGLĘDNIAJĄCA 2025 R. LEPIEJ ODDAJE HORYZONT ODDZIAŁYWANIA POLITYKI PIENIĘŻNEJ

W najnowszej listopadowej projekcji inflacji i PKB uwzględniony został rok 2025 r. Do tej pory projekcja obejmowała 2 kolejne lata (czyli w 2022 r. były to 2023 i 2024 r.), a jej horyzont był zmieniany w marcowej rundzie prognostycznej.

Według Kochalskiego, nie jest niczym zaskakującym, że listopadowa projekcja liczy 2 kwartały więcej niż zazwyczaj, gdyż lepiej pokazuje to oddziaływanie polityki pieniężnej.

„Polityka pieniężna rzeczywiście najmocniej oddziałuje na inflację w okresie do 8 kwartałów, ale nie budzi też wątpliwości, że wpływ zmian stóp procentowych na inflację utrzymuje się dłużej. Skoro tak, to słusznie, że nie zastosowano dotychczasowego podejścia, zgodnie z którym projekcja obejmowała bieżący rok i dwa następne lata, co sprawiało, że projekcje listopadowe były automatycznie krótsze od tych z lipca czy marca. W ostatniej projekcji ujętych zostałoby 9 kwartałów, a przecież ważne w obecnych uwarunkowaniach jest rozpoznanie możliwie pełnego wpływu dotychczasowych decyzji na procesy inflacyjne” – powiedział członek RPP.

„Dzięki obecnej projekcji obejmującej 13 kwartałów, mogliśmy się przekonać, czy w szerokim horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej inflacja schodzi do celu – i według projekcji tak będzie. Nie ma tutaj żadnego drugiego dna. Musimy mieć pewność, że inflacja zbiega do celu w horyzoncie oddziaływania polityki i chcemy to w pełni pokazać” – dodał.

STANOWISKO RPP Z LISTOPADA MA ZAMKNĄĆ DYSKUSJĘ O ORGANIZACJI PRACY RADY

RPP wydała po listopadowym posiedzeniu stanowisko w sprawie listu otwartego byłych prezesów NBP i byłych członków Rady Polityki Pieniężnej.

Według Kochalskiego stanowisko zostało opublikowane, ponieważ Rada nie mogła sobie pozwolić, by utrwalało się lub nawet pojawiło się wrażenie, że jej decyzje są podejmowane w „ułomny sposób”.

„RPP w listopadowym stanowisku zwraca uwagę, że w Radzie jest oczywiście miejsce na dyskusję merytoryczną, dążenie do konsensusu i odrębność zdań merytorycznych, ale gdy w procesie decyzyjnym nie jest możliwy konsensus, to decyzję trzeba podjąć przez głosowanie. Rada od zawsze kierowała się zasadą kolegialności. Rada zwraca ponadto w stanowisku uwagę na tzw. dobre praktyki oraz na to, że NBP zapewnia komfortowe warunki organizacyjne dla pracy wszystkich członków RPP” – wskazuje Kochalski.

„Bardzo ważny fragment stanowiska mówi o tym, że decyzje Rady są oparte na maksymalnie możliwym i równym dla wszystkich członków dostępie do informacji i analiz, czy analityków. Konkludując, stanowisko ma za zadanie zamknąć dyskusję dotyczącą sposobu funkcjonowania Rady. Na wszelkie pytania w tej kwestii Rada odsyła od tego momentu właśnie do niego. Skupiajmy się wyłącznie na merytoryce i pracy na rzecz stabilności polskiej waluty” – dodał.

Rafał Tuszyński (PAP Biznes)

tus/ gor/

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Komentarze (20)

dodaj komentarz
anty12
Marian ze zdjecia jest zjawiskowy.
aszkenazyjski
Faktycznie można się zakochać, tylko ten bełkot rozbraja.
zoomek
globalnie udała się akcja z dymmaniem ludzi inflacją - po to odeszli od kruszców których nie da się dodrukować
szalom
emulgator
Za rok jak PIS wygra wybory dolar po 7 PLN . Bardzo możliwe że ciemny lud, w przeważającej ilości z wykształceniem zawodowym, czyli emeryci zagłosuje za czternastkami, piętnastkami itd :-)
and00

Teraz już miał być po 8zł, czyli co, jak PiS wygra wybory za rok to PLN się umocni?
aszkenazyjski
Wykształceni z wielkich ośrodków to niestety analfabeci vide Bronek od bulu oraz
wpisy na bankierze.

Większość z Was nie miałoby szans skończyć dobrej podstawówki w latach 60 i 70 tych.

Dobre liceum w tamtych czasach to dzisiaj poziom nieosiągalny nawet dla obecnych
profesorów po Wyższych Szkółkach Płukania Czereśni.
jacekjd
Napewno wszyscy życzymy dobrze naszej RPP w ich walce z inflacja ale czy oni wiedza co robią? Ciekawe sformułowanie ze ´....ceny surowców energetycznych i rolnych powinny spadać´. O jakich cenach tu mowa - w PLN czy w US$? Ceny ropy już spadły (w US$) a na naszych stacjach niewiele się zmieniło ze względu na zapaść złotówki. Polscy Napewno wszyscy życzymy dobrze naszej RPP w ich walce z inflacja ale czy oni wiedza co robią? Ciekawe sformułowanie ze ´....ceny surowców energetycznych i rolnych powinny spadać´. O jakich cenach tu mowa - w PLN czy w US$? Ceny ropy już spadły (w US$) a na naszych stacjach niewiele się zmieniło ze względu na zapaść złotówki. Polscy importerzy wprost mówią ze zapaść naszej waluty jest jednym z głównych powodów wyższych cen w Polsce. Kilka tygodni temu pan Glapiński aż przebierał nogami z radości ze nasza waluta spada bo to miało pomoc naszym eksporterom. A tu informacja tydzień temu ze Polska zanotowała deficyt handlowy rzędu €14.7 miliardów za pierwsze trzy kwartały w porównaniu z nadwyżka €2 miliardy rok temu. Dlaczego więc importujemy? Bo w wielu przypadkach nie mamy wyboru - głównie surowce energetyczne ale tez wiele innych produktów za które trzeba płacić w US$. To samo będzie z ambitnymi zakupami pana Blaszczaka na armie bo naszych złotówek raczej nikt nie zechce zaakceptować. Z całym szacunkiem, możemy podnosić stopy o następne 2-3% ale jest to wątpliwe czy to przyniesie oczekiwane rezultaty.
and00
w marcu '20 Euro było po 4,50, teraz po 2,5 roku jest po 4,70
Te 20 groszy czyli coś ze 4% w 2,5 roku nazywasz zapaścią złotówki?
zoomek
oni nie mają nic do gadania, telefon z BIS ma priorytet
zoomek
Jak dezinflacyjnych? Jak pałace budujecie?

Powiązane: Polityka pieniężna

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki