REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kierwiński: Taka sytuacja nie może się powtórzyć. Dywersant wjechał do Polski bez wiedzy służb

2025-11-22 14:35
publikacja
2025-11-22 14:35
Dodaj Bankier.pl w Google

Szef MSWiA Marcin Kierwiński powiedział, że Polska oczekuje od Ukrainy, że nie powtórzy się sytuacja, w której polskiej służby nie są informowane o osobie skazanej, poszukiwanej w Ukrainie. - Ten przypadek był przedmiotem rozmowy premiera Donalda Tuska z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim - dodał.

Kierwiński: Taka sytuacja nie może się powtórzyć. Dywersant wjechał do Polski bez wiedzy służb
Kierwiński: Taka sytuacja nie może się powtórzyć. Dywersant wjechał do Polski bez wiedzy służb
fot. Jacek Szydlowski / Forum / / FORUM

Na trasie Warszawa-Dorohusk doszło przed tygodniem do aktów dywersji. W miejscowości Mika (woj. mazowieckie, pow. garwoliński) eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy. Dzień później w innym miejscu, niedaleko stacji kolejowej Gołąb (pow. puławski, woj. lubelskie), pociąg z 475 pasażerami musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej sieci trakcyjnej. Rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak poinformował w środę o postawieniu w tej sprawie zarzutów dwóm obywatelom Ukrainy; zarzuca się im przeprowadzenie aktów dywersji na zlecenie Rosji.

Skazany zaocznie, ale nieposzukiwany

Jednym z podejrzanych na linii kolejowej w Polsce jest Ukrainiec Jewhenij Iwanow, zwerbowany w 2024 r. przez rosyjski wywiad wojskowy (GRU), a następnie zaocznie skazany przez sąd we Lwowie za przygotowanie zamachu w fabryce produkującej drony.

Szef MSWiA był pytany na sobotniej konferencji prasowej o to, jak wygląda współpraca polskich i ukraińskich służb, skoro na terytorium Polski wjechała osoba wcześniej skazana na Ukrainie.

Kierwiński podkreślił, że chodzi o jedną osobę, która nie była odnotowana w rejestrach polskiej Straży Granicznej „jako osoba skazana na Ukrainie, czy też osoba poszukiwana”.

Wakacje na giełdzie

Interwencja na najwyższym szczeblu

- Ten przypadek był przedmiotem rozmowy premiera Donalda Tuska z prezydentem (Ukrainy Wołodymyrem) Zełenskim, bo my też będziemy oczekiwali od strony ukraińskiej, aby nigdy więcej taka sytuacja się nie powtórzyła - powiedział Kierwiński.

Podkreślił, że za osobami skazanymi w Ukrainie za akcje dywersyjne, za sabotaż - jeśli takie nie siedzą w ukraińskich więzieniach - powinny być wystawiane czerwone noty Interpolu.

- Jeżeli chodzi o to, aby tego typu przypadki nieoznaczania takich osób nie miały więcej miejsca, pan premier już rozmawiał z panem prezydentem Zełenskim, (to) myślę, że efekty państwo bardzo szybko zobaczycie, bo siłą rzeczy nie poznacie, bo to jest wymiana informacji pomiędzy służbami. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, oczekujemy od naszych partnerów, od naszych partnerskich służb, że jeżeli są takie sytuacje, te osoby będą oznaczane w sposób właściwy, tak żeby na terytorium Unii Europejskiej nie mogły wjechać - podkreślił szef MSWiA.

Zatrzymania trwają, prokuratura szuka dowodów

Dodał też, że cały czas trwają zatrzymania ws. aktów dywersji w Polsce. - Zatrzymania w tej sprawie trwają, to nie jest tak, że coś w tej sprawie się zakończyło. Zatrzymywane, przesłuchiwane w ramach czynności operacyjnych są różne osoby, które na różnych etapach miały kontakt bądź mogły mieć kontakt z sabotażystami - podkreślił Kierwiński.

Wyjaśnił, że celem nie każdego zatrzymania jest zamknięcie kogoś w więzieniu. - Czasami zatrzymanie jest częścią pracy operacyjnej, znalezieniem dowodów czy też kolejnych elementów, które są potrzebne do skutecznego zdemaskowania tych wszystkich, którzy w sposób czynny współpracowali z tymi zamachowcami - powiedział Kierwiński.

Przypomniał, że prokuratura zdecydowała się postawić zarzuty jednej osobie za sprawy niezwiązane akurat z tą kwestią. - Natomiast nie zmienia to faktu, że przesłuchania każdej z tych osób mogły i z całą pewnością naprowadziły śledczych na kolejne wątki w tej sprawie - powiedział szef MSWiA.

Ładunki wybuchowe i białoruski ślad

Kierwiński był też pytany o doniesienia „Gazety Wyborczej”, która - na podstawie informacji od swojego informatora - napisała, że na torach pod Garwolinem dywersanci rozmieścili trzy ładunki co kilkadziesiąt centymetrów przy śrubach mocujących szyny. „Z trzech ładunków dwa eksplodowały zgodnie z planem dywersantów, trzeci zawiódł — on także wybuchł, ale nie spowodował takich zniszczeń, jak się spodziewali” - napisała gazeta.

Kierwiński odpowiedział, że nie będzie informował na temat tych kwestii, „od tego jest już teraz prokuratura”. - Mogę powtórzyć jedynie to, co powiedział premier (Donald Tusk) podczas swojego wystąpienia, że nie cały materiał wybuchowy, który miał być tam zainstalowany eksplodował - podkreślił szef MSWiA.

Był też pytany o zapewnienia białoruskiego MSZ, że Mińsk przyłączył się do poszukiwań osób podejrzewanych o przeprowadzenie dywersji na terenie Polski. Rzecznik białoruskiego MSZ powiedział, że jeśli zostanie ustalone miejsce pobytu tych osób na Białorusi, zostaną one zatrzymane i „zgodnie z obowiązującą procedurą i z uwzględnieniem wszystkich związanych ze sprawą okoliczności będzie rozpatrzona prośba o przekazanie ich stronie polskiej”.

Kierwiński odparł, że chciałby, żeby takie zapewnienia zostały zrealizowane. - Zwykłem osądzać fakty, a nie deklaracje, na razie to są deklaracje, zobaczymy jak będzie z ich realizacją. Nie ma wątpliwości, że ci dwaj sabotażyści bądź to przebywają na Białorusi, bądź przejechali przez Białorusi. Jeżeli będzie wola ze strony służb białoruskich, żeby dać nam dodatkowe informacje w tym zakresie będą one na pewno bardzo cenne - powiedział minister.

Mniejsza presja na granicy

Zaznaczył też, że Polska z zadowoleniem obserwuje „sytuację radykalnego zmniejszenia presji migracyjnej, prób przekroczenia granicy (Białorusi z Polską)”. - Ale nie uznajemy tego jeszcze na tym etapie jako trwałego procesu i w związku z tym będziemy stosować wszystkie środki prawne, instytucje prawne, ale również formy organizacyjne, które pozwoliły nam w zasadzie powstrzymać tę nielegalną migrację, powstrzymać ten szlak nielegalny - powiedział Kierwiński.

Rzeczniczka MSWIA Karolina Gałecka poinformowała w sobotę, że między 14 i 20 listopada br. odnotowano ponad 20 prób nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusią. (PAP)

kos/ js/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (11)

dodaj komentarz
eugeniuszt
Co to za minister. Każdy po fakcie jest mądry.
ahmed777
Dalej wpuszczajcie kogo popadnie ….
jezykminimalny
Syn komunistycznego generała.
jas2
Dywersanci wjechali na teren Polski, podłożyli ładunki, wyjechali na Białoruś. Jakie rząd podejmie działania, żeby takie kompromitacje już się więcej nie zdarzały, że obce służby działają na terenie Polski bez żadnych przeszkód?
mknowak
Podejmą takie same działania jak poprzedni rząd.... czyli żadne.
to_i_owo
Ech, a miało być tak pięknie...

Zrezygnował z PE bo Tusk mu obiecał że jak się sprawdzi w ugłaskaniu ludzi po powodzi to pójdzie po Rafale na Warszawę
Odwieczne marzenie...

Niestety, Partia i tow Trzaskowski nie dali rady w wyborach, a Marcin został na lodzie bez PE bez Warszawy
I teraz jako minister musi się użerać...
pozhoga
… i tak mu siadło na psychikę, że mu nerwy pękają przy pytaniach ze strony TV Republika:))))
od_redakcji
To jest hit! Polska została właśnie złapana na gorącym uczynku w najgłupszym możliwym geście: **udawanie sojusznika z otwartymi ramionami, podczas gdy na tyłach wroga grasują Krety.**

### Ukraiński dym czy polska mgła? Kto tu kogo chroni?

Kto miałby korzyści z katastrofy w Polsce? No cóż, dym ciągnie się z Ukrainy,
To jest hit! Polska została właśnie złapana na gorącym uczynku w najgłupszym możliwym geście: **udawanie sojusznika z otwartymi ramionami, podczas gdy na tyłach wroga grasują Krety.**

### Ukraiński dym czy polska mgła? Kto tu kogo chroni?

Kto miałby korzyści z katastrofy w Polsce? No cóż, dym ciągnie się z Ukrainy, a smród roznosi się po Waszyngtonie i Brukseli.

**1. Dywersja w cieniu sojuszu, czyli "Nic o nas bez was!"**

Po pierwsze, cała ta sytuacja jest koszmarną farsą, która bije w fundamenty sojuszu polsko-ukraińskiego. Mieliśmy być "hubem", "bastionem", "ramieniem logistycznym". A co się dzieje?
Okazuje się, że przez nasz kraj swobodnie przemieszcza się **dywersant skazany zaocznie w Ukrainie!**

* **Panie Kierwiński:** Nie był odnotowany w rejestrach Straży Granicznej? Brawo. Po latach pompowania miliardów w sojusz, po tysiącach ton sprzętu i po zapewnieniach o "głębokiej współpracy", okazuje się, że podstawowa wymiana informacji, czyli **czerwone noty Interpolu**, to dla Kijowa czarna magia.
* **Wniosek:** Polska jest doskonałym terenem do działań Rosji **dzięki** niechlujstwu (lub celowemu działaniu) sojusznika. Ukraińcy mają bałagan na własnym podwórku, a my mamy go wpuszczać do siebie bez pytania?

**2. Kto tu ma z tego korzyść? Nikt. Poza Ukrainą.**

**3. Tusk i Zełenski w rolach głównych, czyli "Rozmowa Tysiąclecia"**

Kierwiński z dumą ogłasza: "Sprawa była przedmiotem rozmowy premiera Donalda Tuska z prezydentem Zełenskim!"

* **Pazur:** To jest szczyt absurdu. Dwaj premierzy-prezydenci dzwonią do siebie, żeby ustalić, że **dywersantów trzeba oznaczać w rejestrach.** Czyli po dwóch latach "strategicznego partnerstwa" musimy ustalać elementarz dla przedszkolaków!
* Tusk wystąpił niczym surowy tata, który dzwoni do sąsiada i mówi: "Proszę, żeby następnym razem pani pies nie sikał nam na wycieraczkę, bo następnym razem będę musiał się zdenerwować."
* Efektem tej "rozmowy" będzie pewnie długa i nudna procedura na papierze, która w praktyce nic nie zmieni, bo na Ukrainie panuje wojna i chaos. A sabotażysta, którego *Białoruś* ma szukać, pewnie już dawno sączy kawę w Moskwie.

Polska płaci najwyższą cenę za naiwność i fasadowy sojusz. Dostaliśmy łomot dyplomatyczny od Trumpa, a teraz mamy nóż w plecy od (byłego?) sojusznika, który nie potrafi nawet pilnować swoich kryminalistów. **Witamy w "Clown World", gdzie dywersant wjeżdża do kraju NATO, bo zapomniano wstawić "czerwoną notę".**

Powiązane: Ataki hybrydowe i prowokacje Rosji

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki