Coraz więcej wpływowych inwestorów przyznaje, że sytuacja wokół sztucznej inteligencji nosi znamiona bańki spekulacyjnej. Zastanawiają się, czy nadal warto próbować płynąć na tej fali, czy też nadszedł już czas na ewakuację.


Ray Dalio: Jesteśmy blisko momentu pęknięcia
Boom na sztuczną inteligencję na giełdzie prowadzi do powstania klasycznej bańki, a ta zbliża się do momentu pęknięcia. Do jej załamania może doprowadzić wzrost stóp procentowych oraz chęć inwestorów do realizacji zysków – ostrzega weteran Wall Street Ray Dalio.
Spółki technologiczne masowo się zadłużają, by finansować rozwój sztucznej inteligencji, mimo rosnących kosztów obsługi długu. To właśnie na tym etapie bańki zazwyczaj zaczynają pękać.
Zobacz także
– Jesteśmy w tej części cyklu, która poprzedza pęknięcie, ale zbliżamy się do tego momentu. Myślę, że jesteśmy blisko – mówi Ray Dalio, założyciel największego funduszu hedgingowego Bridgewater Associates.
W tym tygodniu amerykańskie indeksy giełdowe S&P 500 i Nasdaq pobiły kolejne rekordy. Wzrost ten był jednak napędzany przez wąską grupę spółek technologicznych. Akcjom nie są straszne nawet rentowności obligacji, które osiągnęły najwyższe poziomy od ponad dwóch dekad. Nie tylko one stwarzają ryzyko pęknięcia bańki na rynku akcji. Może do tego doprowadzić także chęć inwestorów do realizacji zysków z obecnej hossy.
– Każdy mówi: „Moje aktywa są warte miliard dolarów”, ale spróbujcie wydać te pieniądze. Aby uzyskać gotówkę, trzeba sprzedać aktywa – a właśnie w ten sposób zazwyczaj pękają bańki” – zauważa Ray Dalio.

Nassim Taleb: Rynek obligacji jest bardzo wrażliwy
Niestabilna sytuacja na rynku amerykańskich obligacji skarbowych oraz ryzyko spadku popytu na te papiery mogą zagrozić rekordowej hossie na giełdzie – ostrzega Nassim Taleb, główny analityk funduszu hedgingowego Universa Investments i autor książki „Czarny łabędź”.
– Rynek obligacji jest bardzo podatny na zagrożenia – wskazuje Nassim Taleb.
Zwraca uwagę, że zawirowania w tej klasie aktywów zbiegły się w czasie z koniecznością sfinansowania przez USA potężnego deficytu budżetowego. Inwestorzy zaś mogą być mniej skłonni do kupowania amerykańskich obligacji skarbowych w obliczu skokowego wzrostu rentowności. Za szczególnie trudne uznaje perspektywy dla obligacji długoterminowych.
Taleb ostrzega, że znacznie większe zagrożenie związane z potencjalnym spadkiem popytu na papiery skarbowe wynika nie tyle z ograniczenia zakupów przez zagranicznych nabywców długu USA (takich jak Chiny czy Japonia), co z wycofywania się inwestorów krajowych – na przykład amerykańskich funduszy emerytalnych.
Ekspert powstrzymuje się jednak od prognozowania krachu na giełdzie. Drogi rynek może nadal rosnąć, a wyprzedaż może zostać sprowokowana przez trudne do przewidzenia zdarzenie.
– Błędem jest myślenie w kategoriach krachu. Trzeba myśleć w kategoriach rosnącego ryzyka – twierdzi Nassim Taleb.
Jego zdaniem akcje spółek technologicznych, które obecnie napędzają indeksy, niekoniecznie okażą się ostatecznymi zwycięzcami boomu na sztuczną inteligencję. AI może przekształcić gospodarkę, ale inwestorzy nie wiedzą jeszcze, które firmy ostatecznie na tym zyskają.
Michael Novogratz: To największa bańka w naszym życiu
Sektor sztucznej inteligencji to „największa bańka naszych czasów”, a inwestorzy powinni w niego wejść – twierdzi miliarder i inwestor Michael Novogratz, założyciel firmy Galaxy Digital, działającej na rynku kryptowalut.
Jego zdaniem nawet rosnący koszt pieniądza na rynkach nie jest w stanie powstrzymać hossy.
– Bańki nie kończą się w takich okolicznościach jak obecnie. Wiem, jak kończą się bańki – kończą się spektakularnie, a obecna sytuacja nie jest wystarczająco spektakularna – stwierdził Michael Novogratz, miliarder i założyciel grupy kryptowalutowej Galaxy Digital, podczas Greenwich Economic Forum.
Jak argumentuje, wskaźniki ceny do zysku (P/E) akcji spółek związanych ze sztuczną inteligencją wciąż wydają się atrakcyjne.
– Jeśli do tej pory nie zainwestowałeś w AI, równie dobrze możesz pójść do domu i włożyć głowę do wiadra z lodem – powiedział inwestor.
Wątpi on również, by surowsze regulacje ograniczyły rozwój AI, ponieważ politycy z największych mocarstw nie chcą przegrać technologicznego wyścigu.
– Zarówno demokraci, jak i republikanie uważają, że wyprzedzenie Chin jest dla nas egzystencjalną koniecznością. To sprawia, że bardzo trudno jest wyhamować rozwój AI –nawet jeśli sami jej twórcy chcieliby zwolnić tempo – podsumowuje Michael Novogratz.
Joachim Klement: Bańka AI pęknie w ciągu najbliższych dwóch lat
Napędzana przez sztuczną inteligencję hossa na giełdzie może zakończyć się w 2027 roku, wywołując największe załamanie rynku od czasu światowego kryzysu finansowego – ostrzega Joachim Klement, strateg w brytyjskim banku inwestycyjnym Panmure Liberum.
– Mój scenariusz bazowy zakłada, że bańka sztucznej inteligencji pęknie w 2027 lub 2028 roku, a więc w ciągu najbliższych dwóch lat – powiedział Joachim Klement w wywiadzie dla Bloomberga.
Strateg argumentuje, że wolne przepływy pieniężne hiperskalerów w zasadzie wyschły, a gwałtownie rosnące koszty zadłużenia stają się dla tych firm nie do udźwignięcia. Klement prognozuje, że na koniec 2027 roku indeks S&P 500 osiągnie poziom 5000 punktów, co oznacza spadek o 35% względem aktualnych notowań.
Według szacunków Bloomberg Intelligence nakłady inwestycyjne na centra danych mogą w 2026 roku wzrosnąć ponad dwukrotnie w porównaniu z rokiem poprzednim, sięgając 713 mld dolarów. Oczekuje się, że w kolejnym roku kwota ta nadal będzie rosła, choć w wolniejszym tempie.
– Ludzie koncentrują się tylko na jednym, mianowicie na zyskach, a konkretnie na zyskach sektora technologicznego. Wykorzystują tę narrację, próbują zbagatelizować wszelkie niekorzystne czynniki makroekonomiczne, kredytowe czy jakikolwiek inne – twierdzi Joachim Klement.
Dla europejskiego indeksu Stoxx 600 strateg wyznaczył cel na poziomie 430 punktów na koniec przyszłego roku, co implikuje 30-procentowy spadek w stosunku do obecnych wartości.
Są to jednak prognozy na przyszły rok, a póki co patrzy on na akcje pozytywnie.
– Zaczynam dziś ostrzegać ludzi przed tym, co, jak sądzę, może się wydarzyć w ciągu sześciu do dziewięciu miesięcy – dodaje Klement.
Ekspert zachęca inwestorów, by zawczasu przygotowali się na nadejście spowolnienia gospodarczego. Jeśli indeks S&P 500 spadnie poniżej swojej 200-dniowej średniej kroczącej, będzie to czas na przeniesienie kapitału do akcji defensywnych z sektora spożywczego, tytoniowego i farmaceutycznego.
Bank of America: Obligacje znów wyglądają interesująco
Akcje mierzą się z najsilniejszą od dziesięcioleci konkurencją ze strony obligacji – twierdzi Savita Subramanian, szefowa działu strategii rynku akcji w USA w Bank of America.
Obecnie rentowność amerykańskich obligacji skarbowych przekracza 5%, podczas gdy – według strategów Bank of America – stopa zwrotu z indeksu S&P 500 w nadchodzącej dekadzie może nawet nie osiągnąć tego poziomu.
– Po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat obligacje znów wyglądają naprawdę atrakcyjnie – przyznaje Savita Subramanian.
Chociaż rentowności obligacji osiągnęły najwyższe poziomy od ponad dwóch dekad, akcje zdołały utrzymać swoją pozycję – w tym S&P 500 i Nasdaq ustanowiły nowe rekordy, gdyż inwestorzy liczą na dobre wyniki finansowe spółek oraz dalszy wzrost nakładów inwestycyjnych firm technologicznych na sztuczną inteligencję.
Jednak ten optymizm na rynku akcji niesie ze sobą potencjalne ryzyko.
– Gdy oczekiwania są tak wysokie, rozczarowanie jest bardziej prawdopodobne niż pozytywne zaskoczenia. To nie jest bańka technologiczna z 2000 roku, ale z pewnością niepokoi mnie fakt, że nastroje stały się nadmiernie optymistyczne – ostrzega Savita Subramanian.
PIMCO: Idzie znaczne osłabienie na rynkach ryzykownych aktywów
Koszt amerykańskiego długu może po raz pierwszy od 26 lat osiągnąć poziom 6% – ostrzega PIMCO, gigant rynku obligacji. Rentowność 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych wzrosła do 5,3%, ponieważ uczestnicy rynku długu obawiają się wysokich cen ropy, inflacji oraz gwałtownie rosnącego zadłużenia rządu USA.
– Jest to z pewnością możliwe, nawet z perspektywy handlu krótkoterminowego, widząc, jak aktywność rynkowa w ostatnich tygodniach była związana z niekorzystnymi przyczynami technicznymi oraz realizacją strat przez fundusze hedgingowe i innych inwestorów korzystających z lewarowania. Z pewnością możliwe jest dotarcie do tego poziomu (czyli 6 proc. – red.) – ocenia Dan Ivascyn, główny dyrektor inwestycyjny PIMCO.
Jego zdaniem dalszy wzrost rentowności amerykańskich obligacji skarbowych może uderzyć w ryzykowne klasy aktywów, takie jak akcje i obligacje korporacyjne.
– Jeśli rentowność 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych osiągnie 5,5 proc. lub więcej, będziemy świadkami znacznego osłabienia na rynkach ryzykownych aktywów, zarówno w segmencie długu, jak i akcji – zapowiada Ivascyn.
I nie dotyczy to tylko giełd. Wysokie rentowności mogą wywoływać problemy – choć z pewnym opóźnieniem – także na części rynków prywatnych i w sektorze nieruchomości komercyjnych.






















































