REKLAMA
FORUM FINANSÓW

Największy błąd strategiczny w historii USA? Wojna Trumpa przyniosła odwrotny skutek

2026-10-10 06:00
publikacja
2026-10-10 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Rozkaz Trumpa z lutego, by zaatakować Iran, był największym błędem strategicznym w historii USA. To bardzo surowa ocena, która oczywiście może być przedmiotem debaty.

Największy błąd strategiczny w historii USA? Wojna Trumpa przyniosła odwrotny skutek
Największy błąd strategiczny w historii USA? Wojna Trumpa przyniosła odwrotny skutek
fot. Molly Riley / / Reuters

Jej autorem jest John J. Mearsheimer, profesor stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Chicagowskim. Swoje oskarżenie określił mianem „największej strategicznej pomyłki wszech czasów”. 

Do argumentów, które przedstawił na poparcie tej tezy, jeszcze wrócimy. Na razie wystarczy stwierdzić, że konsekwencje wojny okazały się niezwykle kosztowne dla światowej gospodarki. Jednocześnie nie udało się zrealizować żadnego ze strategicznych ani wojskowych celów USA.

Ostatecznego rachunku za konflikt wciąż nie znamy. Wojna doprowadziła do tak poważnych zmian w globalnych łańcuchach dostaw i logistyce, że każdego dnia – prawdopodobnie przez ponad rok – do kosztów będą dochodzić kolejne miliardy dolarów. „Børsen” opisywał już wcześniej te konsekwencje.

Na początku jesieni ekonomiści z kilku organizacji, stosujący różne modele, oszacowali wstępne koszty ponoszone przez resztę świata na 1,3 bln dolarów. Wynikają one z gwałtownego wzrostu cen ropy naftowej i gazu ziemnego.

Scammingout

Jeśli wojna na pełną skalę wybuchnie ponownie, rachunek może wzrosnąć do około 3,5 bln dolarów. Taki scenariusz jest całkiem możliwy. Trump groził wcześniej wznowieniem działań wojennych po wyborach połówkowych, które odbędą się za nieco ponad trzy tygodnie.

Podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ prezydent pozwolił sobie nawet na politycznie bezprecedensową groźbę zniszczenia innego państwa członkowskiego.

– Czy zostanie zawarte porozumienie z Iranem, które pozwoli mu odbudować się i stać się znacznie większym krajem niż kiedykolwiek wcześniej? A może mam zniszczyć Islamską Republikę – i zrobić to szybko – żeby nigdy więcej nie miała szansy zabijać ludzi i niszczyć krajów? Czy mam wysłać ją prosto do piekła? – mówił z mównicy ONZ.

Nie wiadomo, czy Trump zdecyduje się wysłać Iran „prosto do piekła”. Jednak według kilku amerykańskich mediów polecił Pentagonowi opracowanie planów ataku przed wyborami. Wygląda na to, że chce w ten sposób zademonstrować siłę i zdecydowanie, zanim wyborcy rozstrzygną, czy Republikanie utrzymają większość w obu izbach Kongresu.

Jeśli do ataku dojdzie, należy spodziewać się możliwego, znacznego wzrostu cen ropy i gazu, a w konsekwencji także wielu paliw, od których zależy funkcjonowanie światowej gospodarki.

Już teraz skutki wojen w Iranie i Ukrainie są tak rozległe, że – według m.in. Światowej Organizacji Handlu i Oxford Economics – globalny wzrost gospodarczy w tym roku będzie o około 1,2 pkt proc. niższy, niż byłby w spokojniejszym świecie. Dodatkowe miliardy dolarów wydawane na ropę i paliwa nie mogą zostać przeznaczone na inne cele gospodarcze.

W samych Stanach Zjednoczonych koszt wojny przypadający na jedno gospodarstwo domowe oszacowano na około 1200 dolarów. Utrzymywanie w pobliżu Iranu m.in. grup lotniskowcowych jest bardzo kosztowne.

Na południe od Rijadu płonie instalacja naftowa należąca do państwowego koncernu Aramco. Okoliczności zdarzenia nie są znane, ale jemeńscy Huti nasilili ataki na Arabię Saudyjską, która od lat wspiera rząd Jemenu w walce z tym ruchem rebelianckim.

Warto jednak zauważyć, że globalne koszty wojny są jak dotąd znacznie niższe, niż przewidywano w pierwszych miesiącach roku.

Fatih Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), mówił w marcu o „największym zagrożeniu dla bezpieczeństwa energetycznego w historii”. Wielu ekspertów obawiało się wówczas, że cena ropy wzrośnie do 200 dolarów za baryłkę.

Obecnie cena baryłki ropy Brent wynosi mniej więcej połowę tej kwoty, a rynki finansowe wyraźnie pokazują, że świat nie stanął na krawędzi katastrofy.

Za to w Stanach Zjednoczonych kampania wyborcza Trumpa i Republikanów przed wyborami połówkowymi 3 listopada zaczyna się załamywać. Przyczyną jest surowa ocena wojny przez wyborców, a być może jeszcze bardziej – późniejszy wzrost cen benzyny, oleju napędowego i wielu artykułów codziennego użytku.

Słowo affordability, czyli przystępność cenowa i możliwość pokrywania codziennych wydatków, wydaje się kluczowe dla utrzymania kontroli nad Kongresem.

Aż 88 proc. amerykańskich wyborców ankietowanych przez Uniwersytet Quinnipiac uważa, że inflacja w USA jest zbyt wysoka. Około 80 proc. twierdzi, że wojna negatywnie wpływa na ich osobiste finanse. We wszystkich badaniach opinii publicznej wyraźnie przeważają przeciwnicy konfliktu.

Demokratyczne powody do optymizmu

Nie wiadomo więc, co prezydent Trump chce osiągnąć kolejną zakrojoną na szeroką skalę kampanią bombardowań Iranu. Poza tym, że ceny ropy ponownie zaczęłyby rosnąć.

Sytuacja już teraz się zaostrza. Rośnie liczba codziennych ataków – określanych czasem również jako „incydenty” – na tankowce w cieśninie Ormuz. Nasila się też konflikt między Arabią Saudyjską a Hutimi, którzy przeprowadzili ataki rakietowe na dwa saudyjskie lotniska.

Czy kolejną ofensywą Trump dostarczy nowych argumentów na poparcie oceny profesora Mearsheimera, według którego prezydent odpowiada za największą strategiczną pomyłkę w historii USA? Jeśli tak, można mówić o powodach do demokratycznego optymizmu.

Mearsheimer słusznie wskazuje, że Stany Zjednoczone nie osiągnęły żadnego z czterech głównych celów ataku z lutego. Chodziło o:

  • zmianę reżimu w Iranie;

  • powstrzymanie irańskiego programu wzbogacania uranu;

  • zatrzymanie rozwoju irańskich pocisków dalekiego zasięgu;

  • zakończenie wsparcia Iranu dla zbrojnych organizacji Hamas, Hezbollah i ruchu Huti.

Plan – a może raczej nadzieja – że uda się pokonać Iran dzięki zdecydowanej przewadze w powietrzu, nie zadziałał. Takie podejście nigdy nie wystarcza: potrzebne są również wojska lądowe.

USA nie miały także planu na wypadek, gdyby Iran zamknął cieśninę Ormuz. Jednocześnie wiele amerykańskich baz w regionie zostało uszkodzonych w wyniku irańskich ataków dronowych i rakietowych. W trakcie wojny zapasy amerykańskich pocisków zmniejszyły się tak bardzo, że eksperci wojskowi określają tę sytuację jako niepokojącą.

W wymiarze geopolitycznym – uważa Mearsheimer – Stany Zjednoczone „wyrządziły ogromne szkody swojej reputacji wiarygodnego i rozsądnego sojusznika, a jednocześnie znacząco poprawiły strategiczne położenie Iranu w regionie Zatoki Perskiej”.

Dlatego nawet poważne porażki USA w wojnach w Wietnamie i Iraku nie mogą się, jego zdaniem, równać z błędami popełnionymi w Iranie.

Jak argumentuje profesor, Trump dał przywódcom Iranu, a także liderom innych państw nieposiadających broni jądrowej na całym świecie, silny bodziec do zdobycia własnego potencjału nuklearnego, który mógłby odstraszać przeciwników.

Trudno wyobrazić sobie bardziej dotkliwą porażkę strategiczną – ocenia Mearsheimer.

Hakon Redder 

Źródło:Børsen (Grupa Bonnier)
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Donald Trump

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki