Kasowy PIT miał ułatwić życie przedsiębiorcom, ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Z nowego rozwiązania skorzystało jedynie 1673 podatników, co stanowi znikomy ułamek wszystkich firm. Dlaczego przedsiębiorcy odrzucili tę metodę? Zdaniem ekspertów biurokracja, skomplikowane zasady i ryzyko zapłaty podatku mimo braku płatności to tylko niektóre z powodów.


Dane z Ministerstwa Finansów potwierdzają, że nowe rozwiązanie nie wzbudziło zainteresowania wśród firm, które w większości postanowiły pozostać przy tradycyjnych metodach rozliczeń. Resort podał, że na dzień 25 lutego 2025 roku tylko 1673 podatników wybrało metodę kasowego PIT.
Dlaczego przedsiębiorcy nie chcą kasowego PIT?
Główna wada tej metody polega na tym, że nie daje ona realnej ulgi podatkowej, a jedynie odracza moment zapłaty podatku, wskazuje Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFakt, oraz dodaje, że ostatecznie, jeśli kontrahent nie ureguluje faktury, przedsiębiorca i tak po dwóch latach musi zapłacić podatek dochodowy. W praktyce oznacza to jedynie tymczasową poprawę płynności finansowej, ale nie eliminuje ryzyka konieczności rozliczenia podatku od środków, które firma nigdy nie otrzymała.
ReklamaZobacz także
Dodatkowym problemem jest skomplikowana księgowość. Kasowy PIT wymaga od przedsiębiorców prowadzenia dodatkowej ewidencji, a także bieżącego monitorowania wpływów na konto. Konieczne jest również rozróżnienie transakcji B2B i B2C oraz stosowanie innych zasad rozliczeń dla różnych typów kontrahentów. Dla wielu firm oznacza to po prostu więcej biurokracji i dodatkowe obowiązki, które mogą generować większe koszty niż potencjalne korzyści.
Co więcej, kasowa metoda dotyczy również zakupów, co komplikuje możliwość optymalizacji podatkowej. W przypadku przedsiębiorców rozliczających się według skali podatkowej pojawia się także problem kumulacji płatności w jednym okresie, co może wpłynąć na wysokość podatku. Dodatkowo, przy wyborze podatku liniowego przedsiębiorca może znaleźć się w sytuacji, w której przez brak otrzymanych płatności korzystniejsza byłaby skala podatkowa – ale na zmianę będzie już za późno.

Eksperci: to nie rozwiązuje realnych problemów firm
Według doradców podatkowych kasowy PIT nie stanowi atrakcyjnej alternatywy dla firm, a zamiast niego warto byłoby rozważyć inne sposoby ochrony przedsiębiorców przed koniecznością płacenia podatków od niezapłaconych faktur. Piotr Juszczyk podkreśla, że lepszym rozwiązaniem byłoby rozszerzenie ulgi na złe długi, aby przedsiębiorcy mogli korygować swoje zobowiązania podatkowe o faktury, za które nie otrzymali płatności.
– Kasowy PIT to tylko chwilowe odroczenie podatku. Po dwóch latach przedsiębiorca i tak będzie musiał go zapłacić, niezależnie od tego, czy kontrahent ureguluje należność. Jeśli nabywca upada, to nie ma znaczenia – podatek i tak trzeba odprowadzić. W takiej sytuacji lepszym rozwiązaniem byłoby uwolnienie ulgi na złe długi od obecnych ograniczeń, co pozwoliłoby firmom w pełni odliczać niezapłacone faktury. To byłaby realna pomoc – podkreśla Juszczyk.
Zdaniem eksperta obecne przepisy sprawiają, że przedsiębiorcy nie tylko tracą pieniądze na niezapłacone faktury, ale dodatkowo muszą od nich odprowadzić podatek. „To brzmi jak kara, ale taka jest rzeczywistość” – dodaje.
Kasowy PIT? Przedsiębiorcy mówią "nie"
Kasowy PIT miał być ułatwieniem, ale zamiast tego wprowadził kolejne biurokratyczne bariery i niepewność w rozliczeniach. Jak wynika z danych resortu finansów, przedsiębiorcy nie chcą korzystać z rozwiązania, które nie daje im gwarancji ochrony przed nieuregulowanymi fakturami i wiąże się z dodatkowymi obowiązkami administracyjnymi. Marginalne zainteresowanie tą metodą pokazuje, że wprowadzone zmiany nie odpowiadają na realne potrzeby firm.
Na razie rząd nie zapowiedział żadnych zmian w kasowym PIT, ale przy tak niewielkiej liczbie chętnych można się spodziewać, że temat wróci do dyskusji. Dla przedsiębiorców najważniejsze jest jednak jedno – skuteczna ochrona przed koniecznością płacenia podatków od faktur, za które nie dostali pieniędzy. I tego kasowy PIT im nie zapewnia.
Kto może skorzystać z kasowego PIT?
Kasowy PIT jest dostępny wyłącznie dla jednoosobowych działalności gospodarczych (JDG), firm, których roczne przychody nie przekraczają 1 mln zł, a także dla nowych przedsiębiorców rozpoczynających działalność oraz firm działających w modelu B2B. Choć teoretycznie rozwiązanie miało wspierać mniejsze podmioty, nawet w tej wąskiej grupie zainteresowanie okazało się znikome. Z danych wynika, że przedsiębiorcy nie widzą w tej metodzie realnych korzyści, co sugeruje, że nie spełnia ona ich oczekiwań. Więcej o szczegółach rozwiązania przeczytasz tutaj.






























































