REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kapica: ustawą o grach interesowali się Szejnfeld i Chlebowski

2009-10-02 20:37
publikacja
2009-10-02 20:37
02.10. Warszawa (PAP) - Wiceminister finansów Jacek Kapica informował premiera, że projektem ustawy o grach i zakładach wzajemnych interesowali się szczególnie szef sejmowej komisji finansów Zbigniew Chlebowski oraz wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld - wynika z materiałów opublikowanych w piątek na stronie internetowej kancelarii premiera.


Mieli oni - zdaniem Kapicy - naciskać na usunięcie z projektu "nowych dopłat do gier". Resort gospodarki miał także "wciągać MF w proces nieustannych konsultacji i uzgodnień w celu przedłużenia procesu legislacyjnego". Kapica twierdzi też, że dopiero w czerwcu lub na początku lipca wpłynęło pismo od ministra sportu Mirosława Drzewieckiego wycofującego jego wcześniejszy wniosek o wprowadzenie dopłat do gier. Wiceminister zaznacza jednak, że o tym, iż Drzewiecki chce zmienić stanowisko informował go wcześniej Chlebowski. "... chyba taką sugestię skierował do mnie przewodniczący Z. Chlebowski w kwietniu bądź maju br." - czytamy w notatce Kapicy. Kapica napisał w niej także, że o rezygnacji z dopłat do gier nigdy nie rozmawiał z Drzewieckim.


Z materiałów wynika, że 26 sierpnia 2009 r. odbyło się spotkanie dot. projektu nowelizacji, w którym uczestniczyli premier Donald Tusk, minister finansów Jacek Rostowski i odpowiedzialny za projekt wiceminister finansów Jacek Kapica. Tego samego dnia premier spotkał się też z Chlebowskim i prosił go o informacje nt. jego zaangażowania w proces prac nad zmianami w ustawie. W spotkaniu tym uczestniczył także minister spraw wewnętrznych i administracji Grzegorz Schetyna.

Podczas rozmowy z Kapicą premier pytał m.in. o to, czy ktoś z osób publicznych wyrażał szczególne zainteresowanie projektem. Kapica wskazał na ministra gospodarki, w którego imieniu występował wiceminister Adam Szejnfeld. Miał on zgłaszać wiele uwag do planowanej nowelizacji i "zawsze wnosił o usunięcie z projektu nowych dopłat do gier".

Kapica mówił premierowi, że dużą liczbę uwag z resortu gospodarki można było uznać za "chęć przedłużenia procesu legislacyjnego". Dodał, że na ostatnim etapie prac resort ten zgłosił uwagę, że projekt powinien podlegać notyfikacji Komisji Europejskiej. Zdaniem Kapicy, przedłużyłoby to jej wejście w życie o rok. Urząd Komitetu Integracji Europejskiej nie wydał jednoznacznej opinii w tej sprawie.

Kapica miał też powiedzieć Tuskowi, że projektem, m.in. kwestią dopłat do gier, zainteresowany był szef sejmowej komisji finansów. Wiceminister finansów informował o tym swojego bezpośredniego przełożonego, Jacka Rostowskiego. "Przewodniczący Z. Chlebowski wskazywał na możliwość osiągnięcia dodatkowych dochodów do budżetu poprzez wzrost podatku od automatów od niskich wygranych zamiast wprowadzenia dopłat" - czytamy w materiale ze strony internetowej kancelarii premiera. Kapica miał mu wyjaśnić, że dopłaty zostały wprowadzone na wniosek ministra sportu na potrzeby inwestycji związanych z Euro 2012 oraz, że z podwyżek podatków nie osiągnie się dochodów porównywalnych z wprowadzeniem dopłat.

Kapica powiedział też Chlebowskiemu, że resort finansów nie zrezygnuje z własnej inicjatywy z dopłat, ponieważ zostały wprowadzone do projektu właśnie na wniosek ministra sportu.

Z harmonogramu przedstawionego przez Kapicę wynika, że 20 maja odbyła się konferencja uzgodnieniowa w sprawie projektu ustawy o grach losowych. Była na nim obecna upoważniona pisemnie przez sekretarza stanu w MSiT A. Giersza dyrektor departamentu ekonomiczno-finansowego. Potwierdziła ona zasadność wprowadzenia dopłat do gier.

30 czerwca minister sportu Mirosław Drzewiecki miał natomiast przesłać pismo "wskazujące na niecelowość dopłat zasilających Fundusz Sportu ze względu na zmianę planów inwestycyjnych obiektów sportowych Narodowego Centrum Sportu" - wynika dalej z harmonogramu.

Podczas spotkania z 26 sierpnia Tusk zapytał Kapicę o to, czemu miały służyć dopłaty i kto je wprowadził do projektu ustawy. "Wyjaśniłem, że dopłaty do pozostałych gier, dotychczas nieobjętych tym obciążeniem, zostały wprowadzone do projektu ustawy na wniosek Ministra Sportu i Turystyki, ponieważ w 85 proc. zasilają fundusz celowy - Fundusz Rozwoju Kultury Fizycznej, z którego miały być sfinansowane zadania inwestycyjne związane z Euro 2012" - czytamy w notatce Kapicy.

Na zakończenie spotkania z Tuskiem i Rostowskim Kapica powiedział, że podczas prac nad projektem miał wrażenie, iż cały czas resort finansów "był zasypywany kolejnymi uwagami, które miały na celu zaangażowanie go w niekończący się proces konsultacji, zniechęcić bądź odsunąć w czasie rozstrzygnięcia i wejście w życie zmiany ustawy o grach". (PAP)

luo/ bos/ mag/

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (14)

dodaj komentarz
~show
Ministerstwo finansów – odpowiedzialne za przygotowanie nowelizacji ustawy, otrzymywało sygnały o możliwych nieprawidłowościach - na długo przed tym, nim ktokolwiek usłyszał o roli Chlebowskiego i Drzewieckiego. Sygnały te nie pochodziły z przypadkowych i niewiarygodnych dla ministerstwa źródeł, ponieważ ich autorami byli Ministerstwo finansów – odpowiedzialne za przygotowanie nowelizacji ustawy, otrzymywało sygnały o możliwych nieprawidłowościach - na długo przed tym, nim ktokolwiek usłyszał o roli Chlebowskiego i Drzewieckiego. Sygnały te nie pochodziły z przypadkowych i niewiarygodnych dla ministerstwa źródeł, ponieważ ich autorami byli posłowie obecnej kadencji Sejmu.

Już 4 lipca 2008 r. poseł PiS Przemysław Gosiewski w interpelacja nr 4131 skierowanej do ministra finansów pytał m.in.:

1. Jakimi kryteriami posłużono się przy pisaniu projektu ustawy o zmianie ustawy o grach i zakładach wzajemnych wprowadzającego tak daleko idące zmiany w przedmiotowej ustawie?

2. Kto był inicjatorem rozpoczęcia prac nad projektem ustawy?

3. Czy ww. projekt ustawy był zgłoszony do planu prac Rady Ministrów, a jeśli nie, to dlaczego?

[...]

6. W których departamentach i w jakich terminach były prowadzone prace nad przedmiotowym projektem ustawy?

7. Który z wiceministrów finansów nadzorował prace nad projektem ustawy?

8. Czy Ministerstwo Finansów ma świadomość, iż takie rozwiązania wzmacniają wpływy grup przestępczych na rynkach hazardowych?

9. Jakie są według Ministerstwa Finansów skutki proponowanych rozwiązań w zakresie zmian wpływów finansowych do budżetu państwa?

10. Czy istnieją związki o charakterze towarzysko-biznesowym między osobami prowadzącymi prace nad projektem ustawy a przedsiębiorcami prowadzącymi działalność w branży gier i zakładów wzajemnych?

11. Jakie są wyniki kontroli finansowej w zakresie rzetelności płacenia podatków przez przedsiębiorców prowadzących działalność na rynku hazardowym?

- odpowiedź ministra na pytanie 10. Brzmi ona:

Informuję, że nic mi nie wiadomo o jakichkolwiek związkach " o charakterze towarzysko-biznesowym między osobami prowadzącymi prace nad projektem ustawy a przedsiębiorcami prowadzącymi działalność w branży gier i zakładów wzajemnych ".

Interpelacje podobnej treści – zawierające szereg zarzutów i obaw, w związku z przygotowywaną nowelizacją zgłaszało wielu innych posłów; Grzegorz Janik, Tadeusz Arkit, Witold Kochan, Jan Musiał, Arkady Fiedler, Tomasz Piotr Nowak, Andrzej Kania.

W interpelacji tego ostatniego, z marca 2009 roku znajdziemy m.in. takie pytania:

" Czy nie uważa Pan Minister, że obowiązujące opłaty za automaty do gier o niskich wygranych powinny zostać znacznie podwyższone (do wysokości obowiązującej jak w przypadku kasyn), aby zrównoważyć wpływy z powodu zmniejszenia ilości automatów będącym wynikiem zaostrzenia przepisów dotyczących ich lokalizacji?


Postuluję do Pana Ministra, aby zaproponować Sejmowi RP zmiany w ustawie o grach i zakładach wzajemnych mających na celu zmniejszeniu oddziaływania na dzieci i młodzież lokali z automatami do gier o małych wygranych, polegające na zmianie art. 30 ustawy poprzez dopisanie zakazu umieszczania automatów w lokalach na dworcach kolejowych, autobusowych, komunikacji miejskiej, stacjach metra, lotniskach, portach żeglugi pasażerskiej i w odległości od nich nie mniejszej niż 200 m.”

Na uwagę zasługują również pytania posła PO - Tadeusza Arkita z 21 kwietnia 2009 r , gdy przypomniał o akcji CBŚ i Służby Celnej podczas której doszło do zatrzymania ok. 300 automatów służących do gier. Arkit pytał : „jak Pan Minister ocenia funkcjonowanie ustawy o grach i zakładach wzajemnych w odniesieniu do opisanych wyżej sytuacji, jak wielkie straty mogą dosięgnąć budżet państwa w wyniku nielegalnych praktyk hazardowych oraz czy planowane jest wprowadzenie nowelizacji mających na celu zmianę tego stanu faktycznego? "

Pan minister zagrożeń niestety nie ocenił, a zdecydował o przekazaniu interpelacji...ministrowi finansów, ponieważ dotyczyła " problemów związanych z funkcjonowaniem przepisów ustawy [...] w kontekście automatów o niskich wygranych oraz działań podejmowanych przez organy celne, a także ewentualnej konieczności nowelizacji powołanej ustawy o grach i zakładach wzajemnych."

Mimo, że upłynęło ponad pół roku – minister finansów nie znalazł czasu, by udzielić odpowiedzi na to pytanie. Można oczywiście dociekać – co zrobił minister Kapica z tym uwagami, czy brał je poważnie pod uwagę, na ile wpłynęły na kształt ustawy? Można – gdybyśmy nie znali prawdziwych mechanizmów sprawowania władzy przez ten rząd i ulegali złudzeniom.

Warto jednak zwrócić uwagę na ten aspekt afery hazardowej, bo zachowanie ministerstwa finansów dowodzi, że cała sprawa nie była incydentalnym, " wypadkiem przy pracy ", a jest efektem złych praktyk oraz wadliwego działania wielu urzędników tego rządu.

Gdyby przejrzeć cały proces legislacyjny, dotyczący tylko tej jednej ustawy – jestem przekonany, że znaleźlibyśmy liczne dowody niedopełnienia i lekceważenia obowiązków, braku odpowiedzialności i pospolitej prywaty – czyli to wszystko, co znamionuje okres rządów Donalda Tuska.

~asd
Widać ,że zrobili sobie totalną olewkę tematu.Wracając do kwestii rozmieszczenia automatów do gier o niskich wygranych,trzeba powiedzieć ,że są już wszędzie ,ta plaga dopadła naszą młodzież i dewastuje to pokolenie w zarodku.Co to zna czy ,,niskich wygranych,, skoro można trafić wygraną na kilka tysięcy ,a automat stoi np;na stacji Widać ,że zrobili sobie totalną olewkę tematu.Wracając do kwestii rozmieszczenia automatów do gier o niskich wygranych,trzeba powiedzieć ,że są już wszędzie ,ta plaga dopadła naszą młodzież i dewastuje to pokolenie w zarodku.Co to zna czy ,,niskich wygranych,, skoro można trafić wygraną na kilka tysięcy ,a automat stoi np;na stacji benzynowej,jak to się dzieje ,że on tam stoi i nikt tego nie kontroluje.Samo to już utwierdza w przekonanju,że urzędy odpowiedzialne za kontrolę muszą brać pod stołem aby taki proceder miał miejsce.
~show odpowiada ~asd
przecież tego nikt nie kontroluje i tajemnicą polszynela jest , że to idelana pralnia
~centurion z Galicji odpowiada ~show
Dnia 2009-10-04 o godz. 22:54 ~show napisał(a):
> przecież tego nikt nie kontroluje i tajemnicą polszynela
> jest , że to idelana pralnia

A kto wypierze zasrane gacie "Chlebusia" .... nie widzę takiej pralni która by się tego POdjęła... a chłop zaczął już pewnie POd siebie robić...
~Zibi55 odpowiada ~show
Sejm co to jest ? czy to nie przypatkiem spend dla oslow!! co glosoja na nieznany sobie temat pod dyktando pastucha
~he he

Zbychu odszedł, Miro odchodzi, kiedy pozostała reszta?z tej partii najwyższych etycznych standardów .
~he h e
" Warto zwrócić uwagę na słowa premiera Tuska z jego konferencji prasowej w dniu 01 bm.
Przyciśnięty pytaniem o przeciek ze swej kancelarii, wśród mętnych tłumaczeń powiedział, w kontekście poinformowania go o akcji CBA przez Mariusza Kamińskiego, że zastawiono na niego sprytną pułapkę.

To krótkie stwierdzenie
" Warto zwrócić uwagę na słowa premiera Tuska z jego konferencji prasowej w dniu 01 bm.
Przyciśnięty pytaniem o przeciek ze swej kancelarii, wśród mętnych tłumaczeń powiedział, w kontekście poinformowania go o akcji CBA przez Mariusza Kamińskiego, że zastawiono na niego sprytną pułapkę.

To krótkie stwierdzenie pokazuje z całą jaskrawością jak najwyższy urzędnik w państwie rozumie swoją powinność.
Przekazanie przez jednych podwładnych informacji o nadużyciach popełnianych przez innych podwładnych, nie uruchamia w nim troski o powierzone mu państwo z całym jego skomplikowanym oprzyrządowaniem, nie zastanawia się jak uchronić dobro publiczne od zagrożenia i je wyeliminować.

Nie myśli nawet o swoich partyjnych kolegach którzy są odpowiedzialni za całe to zło. On Donald Tusk, premier Rządu Rzeczpospolitej Polskiej czuje się zagrożony osobiście i myśli tak: Mariusz Kamiński zastawił na mnie pułapkę!

Czujcie tę paranoję!

Konsekwencje takiego myślenia widać wyraźnie w działaniach premiera i rządu, które po 14.08.2009 r. zostały skierowane nie przeciw podejrzanym Rysiowi, Zdzisiowi i Grzesiowi ale przeciw szefowi służby która całą rzecz odkryła.

Po tym jak od paru dni cała machina propagandowa jaka jest w dyspozycji aparatu rządu i PO zajęła się pracowicie wyciszaniem, przykrywaniem i rozmywaniem całej sprawy.

I dziś to nie jest już nawet sprawa walki politycznej, bo PO i tak popłynie na tej fali (ludzie słyszeli, Chlebowski poleciał a Drzewiecki zaraz pewnie do niego dołączy), to sprawa zagrożenia osobie Donalda Tuska który żeby wyeliminować to zagrożenie gotów utopić wszystkich, CBA, Kamińskiego, Chlebowskiego, Drzewieckiego, PO, Schetynę i Polskę.

Szukam analogi żeby oddać całą sytuację, nasuwa mi się tylko jedna: Król Szczurów. "
~show odpowiada ~he h e
A co robi szef rządu .
Zastanawia siejak to Miro da sobie radę.
Drzewiecki został na konferencji prasowej upokorzony i ewidentnie kręcił, a premier wziął to za dobrą monetę i palnął coś o pełnym zaufaniu i uczciwości ministra. Tym samym próbował uwiarygodnić krętactwa.

Decydując się na termin wtorkowy, Tusk dał czas
A co robi szef rządu .
Zastanawia siejak to Miro da sobie radę.
Drzewiecki został na konferencji prasowej upokorzony i ewidentnie kręcił, a premier wziął to za dobrą monetę i palnął coś o pełnym zaufaniu i uczciwości ministra. Tym samym próbował uwiarygodnić krętactwa.

Decydując się na termin wtorkowy, Tusk dał czas Rosołowi i Drzewieckiemu na ustalenie swojej wersji wydarzeń, ale na to samo przyzwolił Schetynie i Szejnfeldowi. By taka sytuacja jak w sobotę się nie powtórzyła.

Już sam minister spraw wewnętrznych twierdził, że dalsza przyszłość Drzewieckiego zależy od tego, jak wypadnie na konferencji - czyli zwykły PR i nastroje społeczne, a nie względy etyczne decydują, kto zasiada w rządzie Tuska.

Być może premier na odwet wobec szefa CBA się nie zdecyduje. Ale nawet, jeśli sondaże pokażą, że służba Kamińskiego jest w Polsce potrzebna,

Tusk nie poświęci swojej walki o prezydenturę. A nie da się wygrać, jeśli współpracownicy i ministrowie są w taki sposób kompromitowani. Dlatego zadba o to, by jego wizerunku nie psuł Drzewiecki. I zapewne - co gorsza - Mariusz Kamiński.

~Obserwator
Brak argumentow , najlepsze rozwiazanie ucieczka ,a wszystkiemu winien KACZYNSKI

TO taktyka premiera Tuska
~ABST
Panie TUSK,jak widać z tych fragmentarycznych nawet wiadomości,Wiedział Pan wcześniej o tych drańskich przekrętach !!! I jak zwykle nic Pan nie zrobił !!!
Pozostaje zatem PODANIE SIĘ PANA DO DYMISJI !!! Tak robi cały świat w podobnych sprawach.Ale jak widać jest Pan "MALUCZKI CZŁOWIECZEK",chory na władzę bez żadnych
Panie TUSK,jak widać z tych fragmentarycznych nawet wiadomości,Wiedział Pan wcześniej o tych drańskich przekrętach !!! I jak zwykle nic Pan nie zrobił !!!
Pozostaje zatem PODANIE SIĘ PANA DO DYMISJI !!! Tak robi cały świat w podobnych sprawach.Ale jak widać jest Pan "MALUCZKI CZŁOWIECZEK",chory na władzę bez żadnych kwalifikacji w tym zakresie.A ambicje to u Pana ZEROWE !!!

Powiązane: Afera hazardowa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki