REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kanclerz Niemiec zapowiada „jesień reform” i reorganizację państwa

2025-09-17 18:05
publikacja
2025-09-17 18:05
Dodaj Bankier.pl w Google

Niemcy powinni przygotować się na głębokie zmiany, które dotyczyć będą także państwa opiekuńczego - zapowiedział w środę w Bundestagu kanclerz RFN Friedrich Merz. Plany te mają być realizowane podczas nadchodzącej „jesieni reform”, choć koalicjantom pozostało jeszcze sporo do uzgodnienia.

Kanclerz Niemiec zapowiada „jesień reform” i reorganizację państwa
Kanclerz Niemiec zapowiada „jesień reform” i reorganizację państwa
fot. Carstensen,Jörg / / DDP

Przemawiając w debacie nad budżetem, Merz poprosił w parlamencie współobywateli o przygotowanie się na dalekosiężne reformy i apelował o „niezbędną wytrwałość”. - Decyzje, przed którymi stoimy, nie dotyczą szczegółów, lecz spraw fundamentalnych. Chodzi o przyszłość naszego kraju – stwierdził.

W ocenie chadeckiego kanclerza, aby państwo „nadal służyło swoim celom”, konieczna jest jego szeroka reorganizacja. A to - jak zastrzegł - będzie miało wpływ na niemieckie państwo opiekuńcze.

W kontekście reform Merz mówił o konieczności zwiększenia zdolności obronnych Bundeswehry oraz poprawie sytuacji gospodarczej. Uznał też, że kontrakt międzypokoleniowy musi zostać „przemyślany na nowo”.

Pokonanie utrzymującej się w RFN od dwóch lat recesji uznawane jest za zadanie numer jeden dla koalicji chadeków z socjaldemokratami. Niemcy uskarżają się na rosnące ceny energii, spadający popyt, a także nowe amerykańskie cła - wylicza agencja dpa.

Wakacje na giełdzie

Osadzając swoje wystąpienie w szerszym międzynarodowym kontekście, Merz ocenił, że demokracja w Niemczech jest zagrożona. – Kwestionowana otwarcie jest nasza spójność. Robią to siły polityczne krajowe, ale i zagraniczne. Dyskredytują naszą demokrację, sieją niezgodę, chcą podzielić nasze społeczeństwo, a także rządzącą koalicję - ostrzegał.

Zdaniem kanclerza RFN mierzy się z zagrożeniami o charakterze militarnym oraz hybrydowym.

Wyzwanie dla Berlina stanowi także – jak to określił - „nowy protekcjonizm”. Szef niemieckiego rządu miał na myśli Stany Zjednoczone pod rządami Donalda Trumpa, które zawarły z Unią Europejskiej umowę handlową opisywaną przez niemieckie media otwarcie jako niekorzystną dla UE.

Oceniając wystąpienie Merza, „Der Spiegel” uznał, że choć jego zapowiedzi „brzmią zachęcająco, to wciąż wymagają dopracowania”. Najtrudniejsze debaty, m.in. o świadczeniach społecznych czy systemie opieki zdrowia, wciąż przed koalicją CDU/CSU z SPD.

Nie jest tajemnicą, że wśród koalicjantów występują rozbieżności. Chadecy opowiadają się za dalej idącymi oszczędnościami, w tym w zakresie zasiłków dla bezrobotnych. Socjaldemokraci natomiast opowiadają się za podwyższeniem podatków dla najbogatszych.

Przyznając, że w systemie konieczne są reformy, lider parlamentarnej frakcji SPD Matthias Miersch wezwał w środę do obrony państwa dobrobytu. - Obywatele muszą mieć możliwość polegania na państwie zapewniającym im bezpieczeństwo w sytuacjach kryzysowych – mówił w Bundestagu.

Koalicja, a szczególnie chadecy Merza, znajdują się pod presją ze strony prawicowo-populistycznej Alternatywy dla Niemiec. AfD może liczyć na 27 proc. poparcia, co stanowi najwyższy dotychczas wynik tej partii - wynika z opublikowanego w środę sondażu YouGov. Izolowane politycznie przez swoich konkurentów ugrupowanie (tzw. kordon sanitarny) jest najbardziej popularną partią w Niemczech.

Współprzewodnicząca AfD Alice Weidel we wtorek mocno atakowała w parlamencie kanclerza. Oskarżyła go o łamanie obietnic wyborczych oraz „podżeganie do wojny”. Opowiedziała się także za jeszcze bardziej restrykcyjnymi kontrolami granicznymi oraz powrotem do energii nuklearnej. „Der Spiegel” uznał, że Weidel „próbowała naszkicować ponury nastrój, obraz kraju na skraju upadku”.

Ze strony CDU Weidel odpowiedział Jens Spahn, szef parlamentarnej frakcji CDU/CSU. Jak argumentował, Rosja wystawia na próbę jedność Niemiec i Europy, a AfD przekształca się w „piątą kolumnę tego dyktatorskiego reżimu”. - Nie ma to nic wspólnego z patriotyzmem. To zdrada ojczyzny i naszej wolności - ocenił, zarzucając AfD „przebieranie się za konserwatystów”.(PAP)

mobr/ kar/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (3)

dodaj komentarz
trpaslik
Reformy, które zmienią w Niemczech fakt, że bardziej opłaca się być na zasiłku niż pracować, są zapewne dobre. Jednakże to, że Niemcy z tymi reformami czekali do teraz, chwaląc przez lata swój system socjalny, spowoduje zdecydowany wzrost popularności AfD - już teraz wygrałaby wybory do Bundestagu z 27% poparciem.
dasbot
Powiedzenie do trzech razy sztuka nie ma zastosowania w przypadku Niemców. Pierwszy raz jankesi wydy...mali ich w Wersalu. Drugi raz po zakończeniu WW2 (okupacja w zasadzie trwa do dzisiaj). Trzeci raz wysadzając rurkę gazową i pozbawiając konkurencyjności ich gospodarkę (przy okazji również i naszą). Z jednej strony to dobrze, bo Powiedzenie do trzech razy sztuka nie ma zastosowania w przypadku Niemców. Pierwszy raz jankesi wydy...mali ich w Wersalu. Drugi raz po zakończeniu WW2 (okupacja w zasadzie trwa do dzisiaj). Trzeci raz wysadzając rurkę gazową i pozbawiając konkurencyjności ich gospodarkę (przy okazji również i naszą). Z jednej strony to dobrze, bo zawsze w historii, kiedy Niemcy i Rosja były silne, nic dobrego dla nas z tego nie wynikało. Z drugiej strony mało kto przykłada uwagę do faktu, kim tak naprawdę jest kanclerz s"Ból" i jaką firmuje agendę. Ten były pracownik funduszu spod znaku "czarnej skały" zrobi wszystko, aby oligarchia miała się jak najlepiej (np. wersja 2.0 programu armaty zamiast masła), a zwykli ludzie ubożeli, czuli się niepewnie i generalnie płacili z własnych podatków za chciwość i degrengoladę moralną globalnej finansjery. Demonizowanie AfD to tani chwyt pod publiczkę, która już się na niego nie daje nabierać (największa popularność społeczna spośród wszystkich niemieckich partii politycznych). Bajki o zaciskaniu pasa doprowadzą szybciej do rewolucji niż aprobaty Niemców na ich zadłużanie i dalszą pauperyzację. Po ostatnich marszach w Londynie, wiecach w Berlinie oraz wystąpieniach niektórych posłów w PE, gdzie lejąca wodę i jej świta zbierają tęgie, retoryczne baty pokazują, że agenda "szwabskiego karła", czy szerzej 2030 powoli, ale systematycznie zderza się z twardą rzeczywistością. Miejmy nadzieję, że zostanie szybko wyrzucona do kosza, bo inaczej my wszyscy legniemy w gruzach, zarówno w sensie ekonomicznym, a w skrajnym przypadku (nie daj losie) również i fizycznym. Czas zakończyć ten chocholi taniec europejskiej kakistokracji, która bezczelnie żeruje na naszej cierpliwości i obraża inteligencję uczciwych, ciężko pracujących ludzi..........Clown world.
samsza
W RFN nakazał "oszczędności", a w Polsce deficyty po 300 mld rocznie, ciekawe dlaczego ?

Powiązane: Niemcy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki