Komisja Nadzoru Finansowego analizuje ostatnie wydarzenia w Gancie. Poniedziałkowe informacje o pozyskaniu inwestora i postanowieniach sądu upadłościowego wywołały gwałtowną huśtawkę notowań akcji spółki. KNF bada także wątek nieuprawnionego wykorzystania systemu ESPI.
W poniedziałek Gant poinformował o porozumieniu dotyczącym ustalenia zasad i warunków restrukturyzacji spółki z udziałem inwestora oraz o możliwym dokapitalizowaniu spółki przez tego inwestora. Po tej informacji kurs spółki urósł o ponad 40 proc. W poniedziałek miała także miejsce rozprawa w sprawie upadłości Ganta. Media podały, że sąd ogłosił likwidację firmy, a zaraz potem umorzył sprawę upadłościową, tłumacząc to brakiem środków na przeprowadzenie likwidacji w kasie spółki (Gant na razie nie poinformował o tym w oficjalnym komunikacie). W efekcie akcje dewelopera spadają we wtorek ok. 13.55 o blisko 22 proc.
Sprawą zainteresowała się Komisja Nadzoru Finansowego.
"Widzimy tę sytuację w spółce, jesteśmy w stałym kontakcie ze spółką i badamy tę sprawę szczegółowo" - powiedział PAP Maciej Krzysztoszek z departamentu komunikacji społecznej KNF.
Gant opublikował w poniedziałek w ESPI ponad 30 raportów. Dotyczyły one głównie zmian w zarządach spółek z grupy.
W jednym z nich spółka informowała o odwołaniu przez radę nadzorczą Ireneusza Radaczyńskiego z funkcji wiceprezesa Gant Development. Kilka godzin później na ESPI pojawił się komunikat podpisany przez Radaczyńskiego, w którym podano, że wspomniany raport o odwołaniu "został nadany bez zgody i zatwierdzenia przez zarząd, przez osobę dyscyplinarnie zwolnioną ze spółki, wezwaną do wydania loginu i hasła do systemu ESPI".
Z kolei we wtorek Gant podał, że Radaczyński rzeczywiście został odwołany w poniedziałek przez radę nadzorczą spółki.
"W obecności wszystkich członków rady Ireneusz Radaczyński otrzymał do wglądu oryginał uchwały o jego odwołaniu oraz została wydana mu kopia ww. uchwały. Ireneusz Radaczyński odmówił pokwitowania otrzymania ww. dokumentu i opuścił lokal spółki" - napisano we wtorkowym raporcie.
Spółka dodała, że opublikowany przez niego komunikat jest "nieuprawnionym wykorzystaniem systemu ESPI".
Także ten wątek bada KNF.
"Jeśli chodzi o nieuprawniony dostęp do systemu ESPI, to są to bardzo rzadkie przypadki i trzeba je w pełni wyjaśnić. W tym przypadku też badamy tę sprawę szczegółowo" - skomentował Krzysztoszek.
"Musimy to dokładnie przeanalizować, przeglądamy dokumentację, wyjaśniamy to w trybie nadzorczym" - dodał. (PAP)
jow/ osz/































































