REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

KE coraz bliżej umowy z Mercosurem. Leyen wykorzystuje kryzys we Francji?

2024-12-05 16:25
publikacja
2024-12-05 16:25
Dodaj Bankier.pl w Google

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przebywa w Urugwaju, gdzie w piątek spotka się z liderami krajów Mercosuru. KE ma nadzieję na sfinalizowanie negocjacji w sprawie umowy o wolnym handlu UE-Mercosur. Porozumieniu w takiej formie sprzeciwiają się m.in. Francja i Polska.

KE coraz bliżej umowy z Mercosurem. Leyen wykorzystuje kryzys we Francji?
KE coraz bliżej umowy z Mercosurem. Leyen wykorzystuje kryzys we Francji?
fot. OLIVIER HOSLET / /  Reuters / Forum

Von der Leyen opublikowała w czwartek w południe komentarz na X, w którym napisała, że "linia mety (w sprawie) porozumienia UE-Mercosur jest już w zasięgu wzroku", a Komisja pracuje nad tym, żeby ją przekroczyć. "Mamy szansę stworzyć rynek liczący 700 mln ludzi. Największe partnerstwo handlowe i inwestycyjne, jakie kiedykolwiek widział świat. Skorzystają na tym oba regiony" – przekonywała szefowa Komisji.

Chodzi o negocjowaną od 25 lat umowę o wolnym handlu między UE a państwami ugrupowania Mercosur, tj. Brazylią, Argentyną, Paragwajem, Boliwią i Urugwajem. Problem w tym, że porozumienie budzi kontrowersje – protestują przeciwko niemu rolnicy, obawiający się zalania unijnego rynku przez tanie produkty z Ameryki Południowej, które wyprą rodzime towary. Umowie sprzeciwia się też część państw członkowskich – najgłośniej Francja, a od niedawna bardzo wyraźnie także Polska.

Rzecznik KE ds. handlu Olof Gill przyznał podczas czwartkowego briefingu prasowego w Brukseli, że - poza szefową KE - z liderami państw Mercosuru w Montevideo spotka się również komisarz ds. handlu Marosz Szefczovicz. "Celem jest sfinalizowanie ostatnich negocjacji politycznych, co pozwoli na zawarcie przełomowej historycznej umowy o partnerstwie między UE a regionem Mercosur" – powiedział rzecznik.

Jeśli chodzi o ostateczny kształt porozumienia, sporo zależy od jego formy. Komisja Europejska może zaproponować podpisanie części handlowej umowy jedynie na poziomie unijnym. W tym wypadku, żeby porozumienie zostało przyjęte, musi uzyskać poparcie większości kwalifikowanej, czyli 15 z 27 państw członkowskich, reprezentujących co najmniej 65 proc. populacji UE. KE może przedstawić państwom także szerszą wersję umowy, tzw. mieszaną, która - poza częścią handlową - będzie zawierała także deklaracje polityczne. Wówczas zgodę na nią musiałyby wyrazić parlamenty krajowe. W brukselskich kuluarach mówi się jednak, że KE byłaby niechętna temu rozwiązaniu.

Wakacje na giełdzie

W Brukseli spekuluje się, że von der Leyen postanowiła wykorzystać kryzys polityczny we Francji, która była najgłośniejszym krytykiem porozumienia, żeby szybko zakończyć negocjacje porozumienia. Komisja odrzuca te zarzuty, twierdząc, że KE ma wyłączne kompetencje do negocjowania umów handlowych ze światowymi partnerami, ale czyni to na podstawie mandatu udzielonego jej przez wszystkie państwa członkowskie. "Wszystkie, w tym Francję" – podkreślił rzecznik KE w czwartek, dodając, że Komisja ma nadzieje, że ostateczny, kompromisowy tekst porozumienia przekona nawet jego krytyków. "Jesteśmy optymistami co do ostatecznej wersji umowy, bo odpowiada ona na obawy wyrażone przez niektóre państwa członkowskie" – argumentował Gill.

Jak ocenił, w tym momencie nie da się dokładnie określić, w jakim tempie będą prowadzone negocjacje końcowe. KE ma nadzieję na to, że w piątek uzgodni ostateczny kompromis z krajami Mercosuru, ale sama umowa będzie musiała jeszcze zostać przetłumaczona na wszystkie języki UE, po czym zweryfikowana prawnie. Dopiero wtedy KE podejmie decyzję w sprawie podstawy prawnej zgody w Radzie UE, a konkretnie tego, czy do zawarcia porozumienia potrzeba będzie jednomyślności wszystkich państw, czy też poparcia kwalifikowanej większości z nich. Na końcowym etapie Komisja będzie mogła przedłożyć państwom członkowskim wniosek o ratyfikację umowy.

Pałac Elizejski oświadczył na X krótko po wpisie szefowej Komisji, że Paryż nie zaakceptuje umowy z Mercosurem w obecnej formie, a prezydent Macron poinformował już o tym w czwartek von der Leyen. Problem w tym, że nawet z ewentualnym poparciem Polski oraz kilku innych krajów UE – bo porozumieniu sprzeciwiać się mają także Austria, Luksemburg, Grecja i Holandia - Francja nie ma wymaganej większości, żeby zablokować umowę.

W Brukseli krążą pogłoski, że być może Marcon i von der Leyen porozmawiają na ten temat w cztery oczy w niedzielę, kiedy przewodnicząca przyjedzie do Paryża na ceremonię otwarcia katedry Notre Dame. Niemniej, według rzecznika KE, "takiego spotkania nie ma w planach".

Z Brukseli Jowita Kiwnik Pargana (PAP)

jowi/ szm/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (21)

dodaj komentarz
mesten
Powinni przede wszystkim zablokowac banany i pomarańcze żeby nie robić konkurencji polskiemu rolnikowi, W końcu można je suplementowqć kartoflami. No i na wołowine żeby kosztowała 120PLN za kilogram.
carlito1
Chodzi o dobicie gospodarek UE, W Ameryce południowej zainstalowały się potężne koncerny spożywcze z Europy, będą mogły produkować taniej i znacznie bardziej efektywnie...

Konsekwencje uzależnienia się od jedzenia od krajów z drugiego końca świata w razie konfliktu są w zasadzie jasne.....
sterl
USA rękami UE będzie rzeźbić i dotować Mercosur żeby za nic nie odpowiadać i dać zarobić Amerykanom?
sterl
Dwa razy większe partnerstwo to mają Indie i Chiny na swoich terenach, a razem to 4 razy? plus satelity to 8 razy?
hfjdj
Rosja definiowana jest jako taki kraj który siedzi na surowcach i nic nie produkuje tylko sprzedaje surowce i produkuje broń w wiadomo jakim celu. Jeżeli tak definiować ten kraj to by trzeba było zdefiniować Niemcy w następujący sposób. Niemcy to kraj który nic nie produkuje oprócz fabryk samochodów. Całe to euro jest po to aby obniżyć Rosja definiowana jest jako taki kraj który siedzi na surowcach i nic nie produkuje tylko sprzedaje surowce i produkuje broń w wiadomo jakim celu. Jeżeli tak definiować ten kraj to by trzeba było zdefiniować Niemcy w następujący sposób. Niemcy to kraj który nic nie produkuje oprócz fabryk samochodów. Całe to euro jest po to aby obniżyć kurs waluty i by można było eksportować więcej samochodów za granicę. Im niższe euro tym większy eksport Niemiec. Im większy eksport Niemiec tym więcej fabryk samochodów. Gdyby mieli własną walutę to nie mogli by tyle eksportować by własna waluta byłaby zbyt droga. Szwajcaria swego czasu pracowała nad obniżką CHF właśnie po to by ratować eksport. Można też obniżać walutę by eksport rozwijać. Dodać do tego wszystkiego należy fakt że na bazie przemysłu motoryzacyjnego bardzo łatwo jest zbudować przemysł militarny. Przecież są inżynierowie, są fabryki, są roboty. Gdyby dzisiaj chcieli uruchomić fabrykę czołgów to poszliby do fabryk samochodów i powiedzieli: tyle i tyle inżynierów poprosimy i tutaj stawiać fabrykę wg. takiej i takiej specyfikacji. I już. U nas takie coś nie jest możliwe. Wojen nie wygrywa się stanem uzbrojenia tylko zdolnością do produkcji uzbrojenia. Wojny nie wygrywa armia tylko naród i państwo które w czasie wojny wszystko produkuje. Dodać do tego że Niemcy przegrały I WŚ z powodu braku żywności i że to mądry i przebiegły naród to jawi się dziwny obrazek i pojawiają się pytania czemu Niemcy oparły swoją gospodarkę na sektorze motoryzacyjnym pchając swoje auta wszędzie gdzie się da a teraz chcą pchać jakieś dziwne umowy które kładą na łopatki przemysł żywieniowy w Europie? I czemu pchają to akurat teraz skoro umowa była negocjowana od 25 lat? Ja bym się temu wszystkiemu przyglądał bo może być tak że pewnego dnia się obudzimy, i dostaw jedzenia nie będzie, dostaw uzbrojenia nie będzie a za Odrą akurat te rzeczy będą w nadmiarze.
daniel_1
To oczywiste, bo trzeba być najpierw w grze, aby ktoś mógł cię ograć.
hylobiusnews odpowiada daniel_1
„Ja nie gram, ja nie przegram”?
od_redakcji
Co Europą się stanie jak tej pani zabraknie?
hylobiusnews
Stanie. Stanie się lepsza.

Powiązane: UE-Mercosur - umowa o wolnym handlu

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki