"Ewentualny spór z wieloma inwestorami amerykańskimi, londyńskimi, w czasie gdy rząd już jest w konflikcie z inwestorem przy innej dużej prywatyzacji, czyli w konflikcie z Eureko, źle wpłynąłby na prestiż polskiego rządu" – stwierdził w wypowiedzi dla agencji PAP Sławomir Sklinda analityk z Domu Inwestycyjnego BRE Banku. Jego zdaniem, gdyby wycofanie PGNiG z GPW odbyło się w sposób niekorzystny dla inwestorów, Ministerstwo Skarbu miałoby problem z realizacją założonych wpływów budżetowych w przyszłym roku.
Zdaniem analityków Skarb Państwa może zabezpieczyć swoje interesy w inny sposób, niż poprzez nacjonalizację. Może to się odbyć np. poprzez odpowiednie zmiany w statucie spółki, do których Skarb Państwa może bez problemu doprowadzić mając 85% akcji spółki.
Gdyby jednak miało dojść do nacjonalizacji spółki, to powinno się to odbyć poprzez ogłoszenie wezwania na akcje PGNiG po satysfakcjonującej inwestorów cenie. "Jeżeli cena wezwania będzie ustalona na satysfakcjonującym większość inwestorów poziomie, to jest szansa, że zaakceptują oni takie rozwiązanie" – twierdzi Sklinda cytowany przez agencję PAP.
Nie jest raczej możliwe wykupienie akcji PGNiG przez państwo w zamian za inne papiery będące własnością Skarbu Państwa – twierdzą analitycy. "Większość inwestorów zagranicznych kupowało tą spółkę ze względu na sektor, dlatego nie byliby zadowoleni, gdyby w zamian dostali na przykład akcje banku" – mówi Sklinda cytowany przez PAP.
Jednak najgorszym rozwiązaniem, jakie może się zdarzyć, jest zdjęcie spółki z GPW na mocy specjalnej ustawy reprywatyzacyjnej lub innych zmian w prawie, które umożliwiłyby wykup akcji PGNiG po cenie niższej, niż rynkowa.
Sytuacja wokół PGNiG może być nerwowa w najbliższym czasie, a kurs akcji może gwałtownie reagować na wszelkie wypowiedzi polityków – twierdzą analitycy.
M.D.
Na podstawie: PAP
Łukasz Pawłowski, „Jeśli PGNiG zostanie wycofany z giełdy, to na warunkach rynkowych”


























































