Polskie więziennictwo kosztuje miliardy złotych. Obecnie za kratami przebywa 84 tysiące ludzi. To tak, jakby otoczyć murem miasto wielkości Jeleniej Góry, gdzie większość mieszkańców stanowiliby mężczyźni, wprowadzić strażników i wydawać posiłki. Łączny koszt – 2,4 mld zł rocznie.
W Polsce mamy ponad 150 jednostek penitencjarnych, w których przebywa ponad 84 tysiące osób, w tym 2,7 tys. kobiet. Większość, bo aż 87% więzionych stanowią skazani. Pozostali to osoby ukarane lub tymczasowo aresztowane. 36 tysięcy więźniów przebywa z zakładach zamkniętych. O tysiąc więcej odbywa karę w jednostkach półotwartych. W „najlżejszych”, otwartych zakładach przebywa tylko 3,1 tys. więźniów. Co ciekawe, do 31 sierpnia odnotowano prawie 48 tysięcy wyroków, w których sąd wyznaczył termin stawienia się do odbycia kary. Dotyczyły one prawie 40 tysięcy osób, ale aż 36 tysięcy skazanych po prostu nie stawiło się w wyznaczonym terminie. Na koniec sierpnia tylko 407 osób odbywało karę w systemie dozoru elektronicznego.
Przeczytaj także

Polski więzień pracuje i zarabia
Część osadzonych ma prawo do pracy w czasie odbywania kary. Ogółem zatrudnionych jest aż 24 tysiące więźniów, z tego odpłatnie pracuje ponad 9 tysięcy. Współczynnik powszechności zatrudnienia wynosi 31%. Nieodpłatnie pracuje więcej osób, bo prawie 15 tysięcy, z czego 3,8 tys. wykonuje prace publiczne. Łącznie „na zewnątrz” pracuje ok. 6,5 tysiąca więźniów.
Nie jest łatwo o płatną pracę – zaczyna się od nieodpłatnej. Praca to w pewnym sensie nagroda za dobre zachowanie. Pod uwagę branych jest wiele czynników, m.in. długość wyroku, sytuacja materialna więźnia, zobowiązania alimentacyjne itd. Więźniowie płatnie pracują w tych przedsiębiorstwach, które zgłoszą takie zapotrzebowanie w danym zakładzie karnym.
Aby dostać zajęcie, trzeba złożyć odpowiednie podanie i spełnić określone warunki, np. praca powinna mieć charakter resocjalizacyjny. Zatrudnienie więźniów jest możliwe dopiero po zawarciu umowy z jednostką penitencjarną. Jednak to nie pracodawca decyduje, kogo przyjmie do pracy – o tym, kto otrzyma taką szansę, decyduje zakład karny.
Przeczytaj także
Płaca więźnia nie może być niższa od obowiązującej płacy minimalnej. Większość więźniów nie pracuje w pełnym wymiarze, więc ich wynagrodzenie oblicza się proporcjonalnie. Średnia płaca to ok. 950 zł brutto miesięcznie. Jednak od pensji więźnia oprócz podatku i składek na ubezpieczenia społeczne pobierane są także specyficzne składki, np. na Fundusz Aktywizacji Zawodowej Skazanych oraz Rozwoju Przywięziennych Zakładów Pracy. W sumie pracownik więzień z pensją 1500 zł brutto miesięcznie nie otrzyma na rękę więcej niż 800 zł. Kwota ta jest pomniejszana o środki, które – kumulowane – będą mu zwrócone z chwilą wyjścia z więzienia. Kumulacja jest gromadzona do wysokości przeciętnego wynagrodzenia.
Ile kosztuje utrzymanie więźnia?
Niestety, sporo. Wydatki ogółem poniesione w 2011 roku na utrzymanie osadzonych i funkcjonowanie zakładów karnych i aresztów śledczych wyniosły 2,5 mld zł. Dziennie na utrzymanie jednego osadzonego wydajemy 80,50 zł. Miesięczny koszt wynosi 2,45 tys. zł, a roczny 29,4 tys. zł. Z tego dzienna stawka żywieniowa wynosi średnio ok. 5 zł.
W służbie więziennej pracuje 27,5 tys. osób. Wynagrodzenie zasadnicze wynosi ok. 1,6 tys. zł, ale pensja zależy od stanowiska, stopnia i stażu. Zwykły strażnik w areszcie zarabia ok. 2 tys. netto, a wychowawca ponad 3 tys. zł netto.
Przeczytaj także
Kto siedzi w więzieniu?
Przeciętny polski wiezień ma ok. 35 lat i karę 3 lat pozbawienia wolności. Statystyka nie obejmuje dożywocia i kary 25 lat pozbawienia wolności. W Polsce karę za najcięższe wyroki odbywa ok. 330 osób.
Polskim więzieniom daleko do skandynawskich standardów. Pełno tu problemów, o których nie mówi się głośno w mediach. Strażnicy często są przepracowani, brakuje im pomocy psychologicznej. Z kolei więźniowie narzekają na skandaliczne warunki w celach i system resocjalizacji, który daje im znikomą szansę na znalezienie uczciwej pracy po odbyciu wyroku.
Nic jednak nie przebije absurdu, jakim jest fakt, że ok. 4,5 tys. więźniów w Polsce to skazani pijani rowerzyści.



























































