Zaproponowane przez rząd zmiany dotyczące rozszerzenia nadzoru sądu nad kontrolą operacyjną prowadzoną przez służby, w praktyce będą niewykonalne bez zwiększenia liczby sędziów – ocenił w rozmowie z PAP sędzia Ireneusz Szulewicz.


Do Sejmu trafiła rządowa propozycja zmian w prawie, które mają zwiększyć nadzór nad kontrolą operacyjną. Sąd, oprócz decydowania o wydaniu zgody na podsłuch i inne formy inwigilacji, miałby prawo m.in. uzyskać informacje o prowadzonej kontroli czy zdecydować o jej przerwaniu.
Przewodniczący XVIII Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Warszawie jest jednym z sędziów, którzy oceniają wnioski służb dotyczące kontroli operacyjnej.
Według przewodniczącego Szulewicza kluczową barierą systemu w obecnym kształcie i rozszerzonego w przygotowanej zmianie w praktyce jest zbyt mała liczba sędziów oraz nadmierna centralizacja rozpoznawania wniosków w jednym sądzie – warszawskim sądzie okręgowym.
Sędzia Szulewicz jest zdania, że choć formalnie, zgodnie z proponowanymi zapisami, sąd może przerwać kontrolę operacyjną, to w praktyce brak będzie mechanizmów umożliwiających jej rzeczywistą i bieżącą weryfikację. Przypomniał, że obecnie sędziowie rozpoznający wnioski o kontrolę operacyjną i decydujący o niej mają dyżury w kancelarii tajnej, zmieniają się i nie wracają do tych samych spraw.

Realiów organizacyjnych nie uwzględniają też, zdaniem sędziego, zarzuty mediów czy polityków, którzy błędnie przedstawiają sądy jako instytucje „automatycznie przyklepujące” wnioski służb i zbyt pochopnie wyrażające zgodę na kontrolę operacyjną.
– To uproszczony i krzywdzący obraz. Sędziowie działają w oparciu o zaufanie do informacji zawartych we wnioskach o zgodę na kontrolę, ponieważ na tym etapie najczęściej nie istnieje jeszcze materiał dowodowy w danej sprawie – podkreślił.
– To nie jest sprawa ze stu tomami akt, które przesyła prokurator, gdzie jestem w stanie ocenić materiał dowodowy. Przy wniosku o kontrolę operacyjną tego materiału dowodowego nie ma, bo chodzi o sytuację, gdy dopiero jest podejrzenie, że może być to jakieś przestępstwo, i to jest sposób na gromadzenie dowodów na nie – wyjaśnił.
Przypomniał, że do warszawskiego sądu okręgowego na mocy ustaw wnioski o zgodę na kontrolę operacyjną składają wszystkie służby specjalne i ich jednostki z całego kraju. Dotyczy to nie tylko ABW i CBA, ale też np. policyjnego CBŚP, niezależnie od tego, gdzie faktycznie prowadzona jest sprawa.
– Przy takiej liczbie spraw i ograniczonej obsadzie sędziowskiej nie ma możliwości przeprowadzenia realnej, pogłębionej kontroli – zaznaczył w rozmowie z PAP sędzia.
Jego zdaniem, jako praktyka, rozwiązaniem mogłoby być rozdzielenie kompetencji pomiędzy wszystkie sądy okręgowe według kryterium jednostki prowadzącej postępowanie, co odciążyłoby warszawski sąd. Innym rozwiązaniem byłoby – jego zdaniem – utworzenie osobnego wydziału w warszawskim sądzie, co jednak nie rozwiązałoby podstawowej bolączki – braku sędziów.
Sędzia podkreślił, że zdecydowana większość wniosków o kontrolę operacyjną jest zasadna, dotyczy głównie przestępstw pospolitych – handlu narkotykami czy przestępczości zorganizowanej. Jednocześnie przyznał, że ujawnione w ostatnich latach nadużycia – w tym związane ze stosowaniem zaawansowanych narzędzi inwigilacyjnych – podważyły zaufanie do części służb.
W jego ocenie obowiązek uzasadniania zgody na kontrolę operacyjną, wprowadzony rozporządzeniem z grudnia 2024 r., a obecnie wpisany do projektu ustawy, ma charakter pozorny. – Jako uzasadnienie wystarczy jedno zdanie – że wniosek jest zasadny, co nie zmienia istoty rzeczy – wskazał.
Brak technicznych warunków podczas operacji
Jako praktyk sędzia zwrócił także uwagę na brak technicznych warunków do weryfikowania materiałów operacyjnych, gdy w kancelarii tajnej sądu dostępny jest tylko jeden komputer, z którego muszą korzystać wszyscy sędziowie.
– Te przepisy o kontroli prowadzonych działań służb niestety dobrze wyglądają na papierze, ale całkowicie ignorują realia – stwierdził przewodniczący. – Bez zwiększenia liczby sędziów oraz stworzenia wyspecjalizowanych wydziałów takie rozwiązania są niewykonalne – powiedział PAP.
W pracach legislacyjnych nad projektem pozytywną opinię wydała m.in. sejmowa komisja ds. służb specjalnych, zwróciła jednak uwagę, że sądy mogą być nieprzygotowane kadrowo i organizacyjnie do wdrożenia tych przepisów. Również w dokumentach dołączonych do projektu autorzy zaznaczyli, że komórki zajmujące się sprawami kontroli operacyjnej w sądach będą musiały zostać wzmocnione. Także właściwym prokuraturom okręgowym dojdą dodatkowe zadania związane z analizą postanowień sądu o przerwaniu stosowania kontroli operacyjnej – wskazali.
Rządowy projekt został przyjęty 31 marca i przesłany do Sejmu; 2 kwietnia trafił do opinii Biura Legislacyjnego i czeka na numer druku.
Projekt ustawy o rozszerzeniu nadzoru sądowego nad kontrolą operacyjną ujednolica zasady jej prowadzenia przez wszystkie uprawnione służby, m.in. policję, Żandarmerię Wojskową i służby specjalne. Najważniejsze zaproponowane zmiany to wprowadzenie obowiązku informowania sądu o wynikach kontroli operacyjnej po jej zakończeniu, a na jego żądanie również o przebiegu tej kontroli w trakcie jej trwania – sąd otrzymuje wtedy zebrane w toku kontroli materiały. Dotychczas takie uprawnienie kontrolne przysługiwało jedynie właściwemu prokuratorowi.
Sąd i prokurator będą mieli prawo do przerwania stosowania kontroli operacyjnej w każdym czasie po uzyskaniu informacji o jej przebiegu – zapisano w projekcie. Dodano też obowiązek informowania sądu, a nie – jak dotychczas – tylko prokuratora, o zniszczeniu materiałów, których wykorzystanie w postępowaniu karnym jest niedopuszczalne. Sąd uzyska też informację o zniszczeniu materiałów, które nie stanowią informacji potwierdzającej zaistnienie przestępstwa.
Projekt zakłada obowiązkowe uzasadnianie postanowienia sądu w sprawie kontroli operacyjnej, niezależnie od tego, czy to zgoda, czy odmowa.
Kontrola operacyjna prowadzona jest niejawnie i polega na uzyskiwaniu i utrwalaniu treści rozmów prowadzonych przy użyciu środków technicznych, w tym za pomocą sieci telekomunikacyjnych; uzyskiwaniu i utrwalaniu obrazu lub dźwięku osób z pomieszczeń, środków transportu lub miejsc innych niż miejsca publiczne; uzyskiwaniu i utrwalaniu treści korespondencji, w tym korespondencji prowadzonej za pomocą środków komunikacji elektronicznej; uzyskiwaniu i utrwalaniu danych zawartych w informatycznych nośnikach danych, telekomunikacyjnych urządzeniach informatycznych i teleinformatycznych; uzyskiwaniu dostępu i kontroli zawartości przesyłek.
Zgodnie z projektem nowa ustawa ma wejść w życie po 30 dniach od ogłoszenia.
Zmiany w nadzorze nad podsłuchami to część szerszej reformy
Były szef Ministerstwa Sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska i rzecznik praw obywatelskich w latach 2015–2021 w rozmowie z PAP przypomniał, że projekt zmian przygotowali minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak i jego zastępca gen. Radosław Kujawa, którzy od początku kadencji dążyli do uporządkowania systemu nadzoru nad działalnością służb specjalnych, w szczególności w zakresie kontroli operacyjnej i stosowania podsłuchów.
Bodnar podkreślił, że kluczowym impulsem do zmian był wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z maja 2024 r. w sprawie Pietrzak, Bychawska-Siniarska oraz inni przeciwko Polsce. Po jego ogłoszeniu rząd publicznie zobowiązał się do wdrożenia wskazanych przez Trybunał standardów ochrony praw człowieka – powiedział.
Pierwszym etapem reformy były przyjęte w grudniu 2024 r. rozporządzenia premiera, które wprowadziły nowe, szczegółowe formularze wniosków i zgód na stosowanie kontroli operacyjnej. Dokumenty te — m.in. poprzez obowiązek wskazania używanej technologii — w praktyce wymusiły bardziej precyzyjne i ustrukturyzowane działanie służb – przypomniał.
Równolegle prowadzono konsultacje z przedstawicielami Ministerstwa Sprawiedliwości, MSWiA, koordynatora ds. służb specjalnych oraz organizacjami pozarządowymi i autorami skargi do ETPCz. Bodnar zwrócił uwagę, że wówczas główną osią sporu było to, czy należy powołać nowy organ nadzorczy, czy wzmocnić kontrolę sądową.
Zaznaczył, że nierozstrzygniętą kwestią pozostaje powiadamianie obywatela o zakończeniu kontroli, jeśli zgromadzone materiały nie zostały wykorzystane. Zgodnie ze standardami praw człowieka taka informacja powinna zostać przekazana, jednak sporny pozostaje moment jej ujawnienia — zwłaszcza w sprawach dotyczących bezpieczeństwa państwa – wskazał.
Zmiany w nadzorze nad kontrolą operacyjną wpisują się w szerszy proces reform, w tym likwidację Centralnego Biura Antykorupcyjnego – przypomniał. Dotychczasowe doświadczenia pokazały, że CBA bywało wykorzystywane jako narzędzie presji politycznej, a zwalczanie korupcji może być skutecznie prowadzone przez inne służby – policję czy ABW – ocenił.
Nie tylko zmniejszyłoby to obciążenie warszawskich sędziów, ale także pozwoliło budować kompetencje i wrażliwość w szerszym gronie orzekających, gdyby np. również w przypadku służb specjalnych lub wydziałów zamiejscowych Prokuratury Krajowej sprawy były rozpatrywane przez sądy właściwe dla siedzib tych delegatur lub wydziałów.
Dopiero połączenie zmian ustawowych z decyzjami kadrowymi i organizacyjnymi może sprawić, że sądowa kontrola podsłuchów stanie się realnym, a nie wyłącznie deklaratywnym mechanizmem ochrony praw obywateli – podkreślił w rozmowie z PAP Bodnar.
Jego zdaniem innym problemem sądownictwa – nie tylko związanym z rozszerzeniem uprawnień dotyczących kontroli operacyjnej, o którą wnoszą służby – pozostają wakaty na stanowiskach sędziowskich.
Oczywiście w sądownictwie mamy kryzys ze względu na kilkaset nieobsadzonych etatów, liczę jednak na to, że ten kryzys prędzej czy później zostanie rozwiązany – powiedział PAP.
Aleksander Główczewski ( (PAP)



























































