Tak mocnych słów ze strony przedstawiciela Rezerwy Federalnej inwestorzy nie słyszeli od lat. Choć Jeffrey Lacker nie jest obecnie głosującym członkiem FOMC, to jego wypowiedzi pomogły zdołować złoto i prawdopodobnie doprowadziły do spadków na Wall Street.


„Wyprzedzające podwyżki stopy funduszy federalnych zapewne będą odgrywały decydującą rolę w utrzymaniu stabilnej inflacji” - powiedział we wtorek Jeffrey Lacker. Zdaniem szefa Fedu z Richmond argumenty historyczne sugerowałyby, aby stopa funduszy federalnych była o 1,5 punktu procentowego wyższa, niż jest obecnie.
„To silna przesłanka, którą uzasadniałem podwyżkę stóp procentowych powyżej obecnego niskiego poziomu” - dodał Lacker. Dla inwestorów od lat przyzwyczajonych do skrajnie ostrożnych i ultra-gołębich wypowiedzi przedstawicieli Rezerwy Federalnych, takie słowa mogły wywołać szok. Dwuprocentowa stawka funduszy federalnych byłaby rytualnym ubojem giełdowego byka i prawdopodobnie zarzewiem końca szaleństwa na rynku długu.
Reakcja rynków byłą jednak dość zastanawiająca i chyba nie potraktowały one Lackera zbyt serio. Kurs EUR/USD pomimo podwyższonej zmienności z grubsza pozostał na tym samym poziomie, z którego rozpoczął sesję. Spadki trzech głównych nowojorskich indeksów nie przekraczały 0,5%.

Największe spustoszenie miało miejsce na rynku złota. Królewski metal został przeceniony o 3,25% (do 1.268 USD/oz.), w czym wydatny udział miało przełamanie strefy wsparcia w okolicach 1.300 USD. Złoto osiągnęło najniższe dolarowe ceny od Brexitu. Srebro potaniało jeszcze mocniej – o 5,3%, do 17,86 USD.
Krzysztof Kolany





























































