Jarosław Kaczyński tuż po wyborach opuści politykę. Nie na długo, a zaledwie tydzień. Wszystko z powodu operacji wszczepienia endoprotezy stawu kolanowego. Po rekonwalescencji czeka go jeszcze podobna operacja w drugiej nodze.
"Muszę niestety to przeprowadzić" - powiedział we wtorkowym wywiadzie dla "Super Expressu" Jarosław Kaczyński.
I przyznaje, że rok wcześniej, kiedy media obiegły zdjęcia przedstawiające go poruszającego się za pomocą kuli, walczył z infekcją bakteryjną. Na przełomie kwietnia i maja 2018 roku prezes PiS trafił do szpitala z bolącym kolanem. W rezultacie codziennie musiał mieć ponad dwie godziny rehabilitacji i brać antybiotyki. Operację wszczepienia endoprotezy, którą zalecono, przesunął ze względu na kampanie i eurowybory. Następnie opóźnił ją jeszcze na wzgląd przez wybory do parlamentu.
Większość chorych może pomarzyć o takich terminach. Zgodnie z danymi NFZ wynika, że przecięty Polak, o ile nie jest oczywiście prezesem rządzącej partii, musi czekać na endoprotezę średnio 4 lata, a na rehabilitację - jeszcze dłużej. Lekarze ogłosili "Narodowy Kryzys Zdrowia" i ruszają z kampanią "Polska to chory kraj". Wśród postulatów znajdziemy podwyższenie nakładów na system ochrony zdrowia do 9 proc. PKB do 2030 roku. Natychmiastowych działań wymaga poprawa wskaźników wyleczalności z powodu nowotworów i chorób sercowo-naczyniowych. "Co roku umierają pacjenci onkologiczni, którzy byliby w stanie zapełnić dwa Stadiony Narodowe w Warszawie tylko dlatego, że nie doczekali się swojej kolejki" - alarmują lekarze.
Po operacji w szpitalu Jarosław Kaczyński "poleży" od 7 do 10 dni, a później ponownie będzie musiał poruszać się o kulach.

aw/pap


























































