Dzisiejszy „kapitalizm” polega na tym, że wszystkim zajmują się specjaliści od dawania łapówek urzędnikom, od relacji z prasą i od pacyfikowania personelu. Na produkcji nie muszą się znać – i nawet nie muszą w życiu być w żadnej swojej fabryce. Oczywiście z kapitalizmem nie ma to wiele wspólnego…
Piszę to, bo w sierpniu ub. roku pisałem (pt. „Kruk w bieliźnie”) o aferze z wrogim przejęciem (rok temu) jubilerskiej firmy „W.Kruk” z Poznania przez Grupę Vistula (w praktyce: „Vistula” i „Wólczanka”). Opisałem przy tym genialny manewr p.Wojciecha Kruka: gdy Vistula (na kredyt…) zakupiła akcje „W.Kruk”, p. Wojciech Kruk razem z p.Jerzym Mazgajem (specem od żywności), za otrzymane za sprzedaż swojej firmy pieniądze wykupili sporo akcji Vistuli, i… opanowali ja od środka!!
Napisałem wtedy:
„Powstaje tylko pytanie, czy jubiler i handlarz żywnością znają się na bieliźniarstwie?”
Odpowiedź oczywiście brzmi: tak samo, jak szefowie „Vistuli” ,i „Wólczanki” znają się na handlu złotem i brylantami.
Efekt tej nieoczekiwanej zmiany miejsc był żałosny – ale przewidywalny od początku. V&W nie znały się na handlu złotem – więc zaczęły nim handlować – a kierownictwo V&W przejęli ludzie nie znający się na szyciu garniturów i koszul. Dziś pp.Kruk i Mazgaj (obecnie Prezes RN „Vistuli”) mają problemy. (...)
Więcej na blogu Janusza Korwin-Mikkego. Zapraszamy!






























































