Skala problemu ryzyka walutowego w Polsce jest bardzo duża. Z badań przeprowadzonych przez Instytut Gospodarki Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie przy udziale WGI Domu Maklerskiego wynika, że około 60 proc. firm jest narażone na ryzyko walutowe. Nie wszystkie firmy decydują się jednak na zabezpieczanie swoich pozycji walutowych, ponieważ obawiają się, że będzie to zbyt drogie.
Co jest kosztem?
Warto sprawdzić, co sami przedsiębiorcy uważają za koszt zabezpieczenia ryzyka walutowego. Odpowiedź na to pytanie można znaleźć w tegorocznych badaniach realizowanych przez Instytut Gospodarki i WGI Dom Maklerski. Wynika z nich, że firmy nie potrafią jednoznacznie określić, co jest dla nich kosztem. Trudno bowiem zgodzić się z opinią, że najbardziej kosztowne jest ewentualne odwrócenie zawartej transakcji zabezpieczającej. Główną ideą zabezpieczenia ryzyka walutowego jest ograniczenie potencjalnych strat, wynikających z niekorzystnych zmian kursu i zagwarantowanie stabilnej marży na działalności podstawowej, a nie aktywne spekulowanie na rynku walutowym. Jeżeli przyjmiemy taką definicję zabezpieczenia, to nie ma potrzeby odwracania zawartych transakcji, czyli de facto rezygnacji z zabezpieczenia. Oczywiście, jeżeli wycena zabezpieczenia jest dla nas w danym momencie korzystna, można zrealizować część zysku, zamykając transakcje zabezpieczające na najbardziej odległe terminy.
W przypadku, gdy wycena zabezpieczenia staje się ujemna, firma powinna dążyć do jej restrukturyzacji. Dużo trafniejszą odpowiedzią, podawaną przez prawie 20 proc. badanych przedsiębiorców jest konieczność ustanowienia w banku specjalnej linii kredytowej dla celów transakcji zabezpieczających. Wiąże się to z przedstawieniem odpowiednich dokumentów finansowych w celu potwierdzenia dobrej kondycji firmy. Ustanowienie takiej linii wymaga czasu, co przy szybko zmieniającym się rynku walutowym, może stanowić poważne utrudnienie. z drugiej strony, nieprzyznanie linii wiąże się z koniecznością wpłacenia przez firmę depozytu zabezpieczającego w wysokości ok. 5 proc. wartości transakcji. Jeżeli firma musi zabezpieczyć kontrakt, w którym co miesiąc przez kolejne pół roku sprzedaje 100 tys. euro, oznacza to konieczność zamrożenia 30 tys. euro w postaci depozytu zabezpieczającego. Trzeba również pamiętać, że ta wartość może wzrosnąć, jeżeli wycena zabezpieczenia będzie pokazywała wartość ujemną.
Opcje czy forwardy?
Warto zaznaczyć, że przedsiębiorcy dopiero na trzecim miejscu wymienili koszt początkowy, jako najbardziej uciążliwy. Może to wynikać z faktu, że polskie firmy najchętniej korzystają z transakcji terminowych typu forward oraz w mniejszym stopniu opcji walutowych.
Koszt początkowy w przypadku forwardów jest równy marży, jaką bank realizuje na transakcjach walutowych klienta i nie wymaga od firmy płacenia dodatkowej premii. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku opcji walutowych. Zakup opcji przez klienta wiąże się z koniecznością zapłacenia dodatkowej premii, która jest uzależniona od poziomu kursu i terminu zapadalności opcji. Dodatkowy koszt wynika z charakteru opcji, która daje firmie prawo do sprzedaży lub zakupu waluty po określonej cenie, ale nie narzuca kupującemu żadnego obowiązku. Przedsiębiorcy, którzy szukają instrumentu bardziej elastycznego niż forward, a jednocześnie nie chcą płacić premii za zakup opcji mogą się zdecydować na zastosowanie strategii opcyjnej, która jest zerokosztowa. W przypadku najprostszej strategii opcyjnej dla eksportera, jaką jest strategia korytarza, klient kupuje opcje sprzedaży a sprzedaje opcje kupna waluty, przy czym kurs opcji kupna jest wyższy niż kurs opcji sprzedaży. Przedsiębiorca jest zabezpieczony przed spadkiem kursu na poziomie opcji kupna, którą nabył od banku, ale wie, że nie sprzeda waluty lepiej niż na poziomie opcji kupna, którą wystawił na rzecz banku. Jeżeli w dniu realizacji opcji kurs referencyjny znajdzie się pomiędzy poziomem opcji sprzedaży i opcji kupna, żadna ze stron nie skorzysta ze swojego prawa, a więc klient sprzeda walutę na rynku. Jest to rozwiązanie bardziej elastyczne niż forward, a jednocześnie klient nie musi płacić dodatkowej premii.
Firmy chętniej korzystają z forwardów niż z opcji, ponieważ o ile wysokość marży można z bankiem negocjować, o tyle wartość premii jest wynikiem wyceny rynkowej. Widać jednak, że można z powodzeniem stosować opcje walutowe w formie złożonych strategii, które są zerokosztowe.
Niezależne doradztwo
Wysokie miejsce na liście kosztów wymienianych przez przedsiębiorców zajmuje koszt powstały w procesie wyceny rynkowej instrumentu. Ta deklaracja dobrze koresponduje z odpowiedziami na inne pytanie, które zostało postawione w badaniu. Dotyczyło ono głównych trudności, związanych z wykorzystaniem walutowych instrumentów pochodnych. Ponad połowa przedsiębiorców uznała, że najwięcej trudności sprawiają im kwestie księgowania tych instrumentów oraz ciągły brak jednoznacznych przepisów dotyczących opodatkowania instrumentów pochodnych. Brak jasnych przepisów narzuca firmom konieczność uzyskiwania ich interpretacji, co wiąże się z dodatkowym czasem. Jednocześnie prowadzenie w firmie księgowości zabezpieczeń może się wiązać z koniecznością zatrudniania dodatkowych osób o takiej specjalizacji, co niesie za sobą konkretne nakłady finansowe. Rozwiązaniem może być nawiązanie współpracy z profesjonalnym doradcą, który pomoże firmie w kwestiach księgowych i prawnych.
Należy stwierdzić, że mimo znacznego rozwoju rynku instrumentów zabezpieczających w Polsce, cały czas przedsiębiorcy sceptycznie podchodzą do kwestii zabezpieczenia ryzyka walutowego. Obawiają się kosztów wynikających ze stosowania instrumentów zabezpieczających, przy czym najpoważniejszymi problemami są konieczność ustanowienia linii kredytowej w banku pod zabezpieczenie oraz trudności wynikające z niejasnych przepisów prawa. Menadżerowie dużo rzadziej skarżą się na koszt początkowy, wynikający z zawarcia zabezpieczenia, ale z powodzeniem mogą korzystać z instrumentów zabezpieczających (zarówno forwardów, jaki i opcji), ograniczając koszt jedynie do marży banku, którą również można negocjować. Zarówno w przypadku negocjacji marży, jak i pomocy przy wycenie zabezpieczeń, firma może skorzystać z usług niezależnego doradcy, który użyje swego doświadczenia do sprawnego zarządzania ryzykiem walutowym firmy.
MACIEJ CHOJNACKI
WGI Dom Maklerski



























































