Co roku padają biura podróży i co roku padają te same pytania. Co zrobić w sytuacji, gdy nasze plany urlopowe pokrzyżuje zła sytuacja finansowa touroperatora. Jak się przed tym ochronić i jakie prawa ma udający się na wakacje klient? Odpowiedzi na te pytania udzieliła Malwina Wrotniak, analityk Bankier.pl.

Źródło: Thinkstock
Co powinniśmy sprawdzić, zanim udamy się na urlop?
Wiele mówi się o korzystaniu z usług tzw. renomowanych firm, ale nikt nie spieszy się tłumaczyć, co decyduje o tej renomie – poziom cen, bogactwo oferty, wieloletnia historia, liczba klientów? Podejrzewam, że w głowie niektórych tli się też nadzieja, że w razie ewentualnej upadłości, klienci dużego biura podróży nie pozostaną bez opieki.
Nie wszyscy jednak zakładają najgorszy scenariusz. Ci, którym zależy na tym, żeby bezproblemowo wyjechać, wypocząć i wrócić, powinni dopełnić kilku (nie)formalności, głównie dla spokoju własnego sumienia. Zachęcam do zajrzenia do Centralnej Ewidencji Organizatorów Turystyki i Pośredników Turystycznych. Znajdziemy tam aktualne informacje dotyczące wybranego biura podróży, warto przyjrzeć się szczególnie tym z sekcji III i IV. Sygnałem alarmowym powinna być przeterminowana lub niepokojąco niska gwarancja albo wpis o zawieszeniu działalności. Co bardziej dociekliwi klienci mogą sprawdzić stan zadłużenia w Krajowym Rejestrze Długów. Uczulam jednak, że i on nie daje żadnej pewności co do dalszego rozwoju wydarzeń.


| »Kolejne biuro podróży upada |
Choć w dobie rosnących cen to trudne, zalecałabym powstrzymanie się od pazerności. Nie ma nic złego, ba, wręcz pożądanym jest poszukiwanie relatywnie najkorzystniejszych cen, ale pod warunkiem, że stoją one w zdrowej relacji do oferowanej jakości usług i – choć zabrzmi to kontrowersyjnie – nie odstają drastycznie od propozycji konkurencji. Bohaterami wielu poprzednich upadłości touroperatorów byli niestety ci, dla których w folderze liczyła się wyłącznie niska cena.
Jeśli niski koszt wyjazdu stoi w parze z mało znaną i niedoświadczoną marką, o której jakości usług nie wiadomo zbyt wiele, radziłabym powtórnie przemyśleć wybór.
Czy bankructwo biura podróży oznacza konieczność natychmiastowego powrotu do kraju?
- Przyczyną bankructwa touroperatora bardzo często są nieuregulowane płatności, w tym - z hotelami. Jeśli pobyt gości nie jest opłacony, to - mówiąc elegancko – nie ma podstaw, by ich dłużej w tym miejscu zatrzymywać. Proces sprowadzania turystów do kraju rozpoczyna się właściwie w momencie złożenia wniosku o upadłość.
Kto płaci za hotel, pokrywa koszty powrotu? Czy można się ubezpieczyć na tę ewentualność?
Zarówno za hotel, jak i za samą podróż płacimy w ramach ceny wycieczki. Turyści, którzy zarezerwowali wakacje na sierpień albo wrzesień tego roku wiedzą już, że zapłacenie za wakacje nie daje żadnej gwarancji, że w wybranym hotelu w ogóle postawimy stopę. Ci, którym się to udało i na wakacje dotarli, mogą natomiast z nich nie wrócić – wcale przecież nie dlatego, że zapłacili mniej niż inni, ani nie dlatego, że pokryli tylko część kosztów wycieczki. Zwyczajnie mieli mniej szczęścia i znaleźli się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie.
Firmy turystyczne upadają nie od dziś, dlatego powszechnie wiadomo o niebezpieczeństwie, że część turystów będzie musiała ponieść konsekwencje błędnych decyzji biznesowych. Z tego względu na biura podróży nałożono obowiązek wykupienia ubezpieczenia lub gwarancji, które w razie problemów finansowych organizatora pozwolą na zwrócenie jego klientom poniesionych kosztów. Minimalny poziom takiego zabezpieczenia jest prawnie zdefiniowany i uzależniony od skali i zakresu działalności touroperatora.
Co z pieniędzmi tych osób, które zapłaciły za wycieczkę a jeszcze z niej nie skorzystały?
Prawdopodobnie część z nich zamawiała wakacje tak dawno temu, że do tego czasu zdążyłaby o wydatku zapomnieć. Żeby jednak biuro podróży nie zapomniało o nich, przewidziano dla nich prawo zwrotu poniesionych wydatków. Ponieważ mówimy o kliencie bankruta, pieniądze będą zwracane z tytułu wykupionego przezeń ubezpieczenia, gwarancji bankowej albo ubezpieczeniowej, ewentualnie rachunku powierniczego, na który przyjmowano wpłaty turystów.
Środki z tej puli muszą jednak posłużyć zarówno na zwrot kosztów wycieczek, które się nie odbyły, jak i na sprowadzenie do kraju turystów, którzy w momencie ogłaszania upadłości utknęli za granicą. Pierwszeństwo tej drugiej grupy powodowało w przeszłości, że dla klientów first minute nie wystarczało już środków na pełną rekompensatę. Od niedawna obowiązuje wyższy poziom gwarancji i jest nadzieja, że zapobieżeń on scenariuszom znanym z poprzednich sezonów letnich.
Czy turyści mają szansę na rządowy samolot?
Spodziewam się, że tę grupę zniecierpliwionych turystów zadowoli jakikolwiek samolot. Mimo że w sprowadzaniu ich do kraju uczestniczy podmiot publiczny (marszałek województwa), wycieczkowicze wracają najczęściej na pokładzie samolotu jednej z linii czarterowych.






























































