REKLAMA

Jak się zarabia na obligacjach z ujemną rentownością

2019-09-17 06:59
publikacja
2019-09-17 06:59
Dodaj Bankier.pl w Google

Jak nabywcy obligacji o ujemnych rentownościach potrafią wypracować na nich rozsądny zarobek, pokazuje agencja Bloomberg.

fot. / / YAY Foto
W ostatnich tygodniach japońskie obligacje skarbowe dokupywali tacy zarządzający aktywami jak BNY Mellon czy Pimco. Tamtejsze papiery stanowią w wielu funduszach obu instytucji drugą co do wielkości pozycję, a to o tyle zaskakujące, że są one notowane przy ujemnych rentownościach. Podobną strategię przyjęło więcej inwestorów – tylko w lipcu nabywcy spoza Kraju Kwitnącej Wiśni podwoili zakupy tamtejszych obligacji skarbowych. Okazuje się jednak, że w tym szaleństwie jest metoda – nawet inwestor, który trzymałby takie papiery aż do wykupu, nie byłby wcale skazany na stratę. Wszystko pod jednym warunkiem – musi to być inwestor, którego własną walutą jest dolar i który chce zabezpieczyć się przed ryzykiem kursowym – a takich wcale nie jest mało.

„Zabezpieczenie kursu walutowego sprawia, że zamiast rentowności sięgającej minus 0,25 proc. w skali roku w jenie na 10-letniej obligacji rządu Japonii uzyskuje się równowartość plus 2,22 proc. w dolarze” – oblicza agencja Bloomberg.

To oznacza, że japońskie obligacje są bardziej atrakcyjne od podobnych papierów amerykańskiego skarbu, które obecnie oferują rentowność wynoszącą zaledwie 1,84 proc. Podobny mechanizm działa w przypadku wielu rynków, gdzie rentowności obligacji są ujemne lub nieznacznie tylko przekraczają zero. Hiszpańskie 10-latki, w które inwestuje Pimco, zapewniają w dolarze (czyli po uwzględnieniu zabezpieczenia przed osłabieniem euro) 2,72 proc., oblicza Bloomberg.

Takie korzyści z zabezpieczenia pozycji przed ryzykiem kursowym to efekt wyższych stóp procentowych w USA. Inwestor dolarowy, który kupuje obligacje denominowane np. w euro, a chciałby zagwarantować sobie już teraz przyszły kurs zamiany euro na dolara, otrzyma rekompensatę za to, że przez dany okres będzie przechowywał kapitał w walucie oferującej niższe oprocentowanie (działa to też w drugą stronę – inwestor, który chciałby zagwarantować sobie przyszły kurs wymiany dolara na euro, musiałby zaakceptować gorszy kurs, bo do czasu zapadnięcia instrumentu mógłby uzyskiwać wyższe oprocentowanie w walucie amerykańskiej).

- Z obligacji spoza USA można uzyskać całkiem atrakcyjne rentowności – przyznaje w rozmowie z Bloombergiem Brendan Murphy, odpowiedzialny w BNY Mellon za strategię rynku obligacji.

MWIE, Bloomberg

Źródło:
Tematy

Komentarze (11)

dodaj komentarz
marianpazdzioch
Też mnie to dziwi. Zakładam, że chodzi o sytuację, że ktoś już w to wdepnął i znalazł sposób by się trochę podratować.
b43
Ta odpowiedz to oceany, a scislej wspolczynniki korelacji. Jesli mamy dwa portfele (lub aktywa typu akcja obligacja itd) z ktorych oba maja taka sama zmiennosc ale rozne oczekiwane stopy zwrotu to wybieramy oczywiscie ten z wyzsza oczekiwana stopa zwrotu, podobnie w sytuacji gdy mamy 2 portfele z ktorych oba maja taka sama oczekiwana Ta odpowiedz to oceany, a scislej wspolczynniki korelacji. Jesli mamy dwa portfele (lub aktywa typu akcja obligacja itd) z ktorych oba maja taka sama zmiennosc ale rozne oczekiwane stopy zwrotu to wybieramy oczywiscie ten z wyzsza oczekiwana stopa zwrotu, podobnie w sytuacji gdy mamy 2 portfele z ktorych oba maja taka sama oczekiwana stope zwrotu ale rozna zmiennosc, tu portfel o wyzszej zmiennosci zdominowany jest przez portfel o nizszej zmiennosci. Stosunkowo niska kowariancja pomiedzy aktywami lub porfelami ma wysoki potencjal do zmniejszania zmiennosci portfela, wiec w tym kontekscie nie moze byc zecza dziwna ze ktos utrzymuje w swoim porfelu aktywa wrecz ujemnie skorelowane z rynkiem. Powiem wiecej, wiekszosc z nas posiada takie portfele - np samochod i jego ubezpieczenie.
marianpazdzioch
Zabezpiecza się przed ryzykiem kursowym, ale wchodzi w ryzyko wypłacalności, stóp oraz ujemne oprocentowanie obligacji. Równie dobrze mógłby kupić jeny za dolary i wtedy się zabezpieczyć. Przynajmniej miałby mniej ryzyk. Nie ma to sensu.
forfun
robienie kasy z kasy niczego nie wnosi. nic nie produkują, nie wymyślaja tylko spekulują
zarax
Mam prośbę żeby ktoś po ludzku to wytłumaczył bo mechanizm jest ciekawy ale za grosz go nie rozumiem.
b43
Najlepiej chyba siegnac do zrodel. Z literatury polskojezycznej, to o co pytasz znajdziesz np na pierwszych 100-200 stronach 'Kontraktow terminowych i opcji wprowadzenie' Hulla, z tym ze kontrakty, a szczegolnie kontrakty opcyjne na poczatku wydaja sie stosunkowo trudne, wiec myslac o portfelu moze warto zaczac od 'Teorii Najlepiej chyba siegnac do zrodel. Z literatury polskojezycznej, to o co pytasz znajdziesz np na pierwszych 100-200 stronach 'Kontraktow terminowych i opcji wprowadzenie' Hulla, z tym ze kontrakty, a szczegolnie kontrakty opcyjne na poczatku wydaja sie stosunkowo trudne, wiec myslac o portfelu moze warto zaczac od 'Teorii nowoczesnego inwestowania obszerny podrecznik analizy portfelowej' Haugena - bardzo przystepna ksiazka na poczatek, malo bledow i dosyc lopatologiczna matematycznie, a pozniej przeczytac z kilka razy 'Nowoczesna teorie portfelowa i analiza papierow wartosciowych' Eltona i Grubera. Do samych obligacji, zdecydowanie Fabozzi, np 'Rynki obligacji, analiza i strategie', z tym ze w 'rynkach obligacji' nie wyczytasz tego, o co konkretnie pytasz w tak bezposredni sposob jak np w Hull'u w ktorym tematy arbitrazu i zabezpieczen kraza juz od pierwszych stron.
marianpazdzioch
Za pożyczanie w jednej walucie dostajesz oprocentowanie, za pożyczanie w innej płacisz. Dolar ma dodatnie stopy, a jen ujemne. Kontrakt walutowy jen-dolar, czy też swap na tej parze ma więc przyszły kurs wyższy niż dzisiejszy. Zawierajac taki kontrakt, będąc np. amerykańskim funduszem emerytalnym, który "zainwestował" w Za pożyczanie w jednej walucie dostajesz oprocentowanie, za pożyczanie w innej płacisz. Dolar ma dodatnie stopy, a jen ujemne. Kontrakt walutowy jen-dolar, czy też swap na tej parze ma więc przyszły kurs wyższy niż dzisiejszy. Zawierajac taki kontrakt, będąc np. amerykańskim funduszem emerytalnym, który "zainwestował" w obligacje Japonii dostajesz wynagrodzenie w postaci tej różnicy.
som4one odpowiada marianpazdzioch
Dlaczego kupować jednocześnie ujemne obligacje i kontrakt jen-dolar, a nie przewalutować dolara na jena i kupić sam kontrakt? Swap będzie ten sam z kursem wyższym niż dzisiejszy.
Raffmo odpowiada som4one
No dokładnie. Przecież wystarczyło samego swapa.

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki