REKLAMA

Jak i gdzie dłużnicy ukrywają majątek przed wierzycielami

2014-07-01 06:00
publikacja
2014-07-01 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google
Jak i gdzie dłużnicy ukrywają majątek przed wierzycielami
Jak i gdzie dłużnicy ukrywają majątek przed wierzycielami
fot. Stockbyte/Thinkstock / / Thinkstock

Wierzyciel w pogoni za majątkiem dłużnika to cykl zdający się nie mieć końca. Czasem przypomina film animowany dla dzieci, w którym Kojot goni z mizernym skutkiem Strusia Pędziwiatra, sam jednocześnie dostając ostro po głowie. Odwrotnie niż w bajce, zdarza się jednak, że to wierzyciel okazuje się górą, skutecznie ustalając składniki majątku dłużnika i z sukcesem egzekwując należność.

Z oczywistych względów z ukrywaniem majątku mamy najczęściej do czynienia w trakcie prowadzenia czynności egzekucyjnych przez komornika sądowego. Dłużnik w akcie desperacji potrafi posunąć się czasem do bardzo zabawnych działań. Co więcej, niejednokrotnie w swojej pracy spotykam się z sytuacją, że nie tylko majątek jest ukrywany, ale i sam dłużnik stara się dosłownie schować przed komornikiem.

Niespodziewane skrytki

Sytuacje, w których znajdujemy dłużnika w szafie, lub zamykającego się w łazience wcale do rzadkości nie należą. Bardziej wysublimowane formy „chowania się” wyrażają się w ciągłym zmienianiu miejsca zamieszkania czy nawet zaprzeczaniu własnej tożsamości. Gdy już uda się dłużnika znaleźć, zabawa wcale się nie kończy. Rozpoczyna się poszukiwanie majątku przypominające zabawę w chowanego z czasów przedszkolnych. Komornik Sądowy ma prawo dokonać przeszukania i często z tego uprawnienia musi korzystać. Całkiem niedawno jeden z naszych windykatorów, biorąc udział w czynnościach egzekucyjnych, odnalazł dużych rozmiarów telewizor LCD ukryty pod kołdrą w łóżku. To był sygnał, aby dokonać dokładniejszego przeszukania mieszkania dłużnika. Po rewizji szaf i wszelkich schowków udało się jeszcze odnaleźć i dokonać zajęcia sporej wartości sprzętu RTV oraz komputerowego. W innych sytuacjach zdarzało się tego typu wartościowe przedmioty znajdować np. w lodówce.

Pomysłowość ludzka nie zna granic. W jednym z przypadków windykator pojechał do domu dłużnika w celu odzyskania niezbyt dużej kwoty. Otwierają rodzice dłużnika, twierdząc, że syna nie ma w domu, ale są uprzejmi, zapraszają do kuchni i proponują nawet kawę. Zapytani czy można zobaczyć pokój dłużnika – oczywiście, pokazują. Po wejściu jednak podskórnie się wyczuwa, że ktoś jest w środku, lekki szelest i po otwarciu szafy okazuje się, że pan J. siedzi skulony w środku. Przedsiębiorcy także potrafią wykazać się kreatywnością, choć nie zawsze przynosi to skutek, jakiego by oczekiwali. Na okoliczność przeszukania dłużnik, właściciel firmy z branży spożywczej, przygotował na maszyny z linii produkcyjnej, zastępcze etykiety, które miały zmylić komornika. Nie zadał sobie jednak trudu, aby wpierw usunąć oryginalne etykiety... Po dłuższych rozmowach, wobec twardych dowodów wskazujących na jednoznaczną próbę oszustwa, przyznał się do przeprowadzenia niezgodnej z prawem transakcji, a maszyny zostały ostatecznie zajęte.

Wakacje na giełdzie


Jeżeli czynności egzekucyjne odbywają się w miejscu zamieszkania dłużnika, warto je rozpocząć możliwie wcześnie rano. Wtedy jest szansa na zaskoczenie dłużnika, ale nie ma jednej sprawdzonej reguły. Każdy dłużnik jest inny, ale ważny jest element zaskoczenia. Jeden będzie zaskoczony rano, inny wieczorem, a jeszcze inny zawsze będzie gotów na wizytę komornika. Komornik może rozpocząć czynności egzekucyjne w godzinach od 7 do 21, do rozpoczęcia działań poza tym zakresem godzin wymagana jest zgoda sądu.

Papiery ukryte na zawsze

Podobne podchody czynią dłużnicy, ukrywając dokumentację prowadzonej działalności. Dla wierzyciela, dokumentacja dłużnika, a w szczególności rejestr sprzedaży oraz wykaz środków trwałych, mają większą wartość niż spektakularne zajęcia ruchomości. Ustalone w dokumentacji dłużnika wierzytelności, po ich zajęciu pozwalają na szybkie spieniężenie należności. Dłużnicy najczęściej zasłaniają się prowadzeniem księgowości przez podmiot zewnętrzny, ale nie brakuje też kuriozalnych sytuacji. Swojego czasu w trakcie prowadzonych czynności dłużnik wrzucił wszystkie faktury, które miał na biurku, do niszczarki. Tylko po to, aby komornik nie był w stanie ustalić danych kontrahentów dłużnika. Konsekwencje takiego działania mogą być dla dłużnika opłakane. Nie można sobie ot tak niszczyć dokumentacji księgowej, gdyż może się to wiązać z karą grzywny w wymiarze od 9 tys. zł aż do 3,6 mln zł (reguluje Art. 62 §3 Kodeks Karny Skarbowy), ale o tym dłużnik myśli niestety już po fakcie.

Wyrachowana nierzetelność

Przytoczone wyżej przykłady dotyczą jednak w większości przedsiębiorców, którym z różnych powodów biznes nie wyszedł. Czasem przez ich własną niesolidność, czasem z winy innych kontrahentów, ale rzadko mamy tam do czynienia z wyrachowanym planem pozbawienia wierzyciela zapłaty. Niestety, jest też grono dłużników, którzy już na etapie planowania i organizowania biznesu kwestię przepływów pieniężnych i majątku kształtują i porządkują w taki sposób, aby ewentualne egzekwowanie należności było maksymalnie utrudnione, a czasem wręcz niemożliwe. Takie konstrukcje wspierane są często wiedzą specjalistów z zakresu księgowości, ekonomii, prawa. Są to bardzo trudne sytuację, gdzie tylko ogromna wiedza, doświadczenie i determinacja pozwalają należność odzyskać. Należy zwracać baczną uwagę na to, kogo uważamy za naszego kontrahenta, a z kim zawieramy umowę.

Do modelowych należą sytuacje, w których uważany za majętnego przedsiębiorca okazuje się przysłowiowym bankrutem. Bogata jest cała jego rodzina, ale on biedny jak mysz kościelna. A jeśli już nawet nasz potencjalny dłużnik faktycznie posiada majątek, to okazuje się że to wcale nie on jest naszym dłużnikiem, bo umowę zawarliśmy ze spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, w której nasz majętny przedsiębiorca jest tylko właścicielem, a ten nie odpowiada za zobowiązania spółki. Dochodzenie należności w takich sytuacjach to droga przez mękę. W grę wchodzi wielomiesięczny, a czasem wieloletni proces sądowy, który jest dopiero początkiem gehenny. W późniejszym etapie trwają próby poszukiwania majątku oraz odzyskania długów poprzez używanie narzędzi prawnych, które będą dla delikwenta na tyle uciążliwe, że w końcu zdecyduje się należność uregulować. Trzeba wiele zdrowia, determinacji i wiedzy, aby się z tym zmagać. Jednocześnie takich sytuacji można uniknąć weryfikując kontrahenta i dbając o odpowiednie zapisy prawne w umowie, oraz ewentualne zabezpieczenia transakcji.


Mając na uwadze przytoczone powyżej sytuacje nie należy jednak popadać w zbytni pesymizm. Nie wolno tylko być naiwnym i bezkrytycznie ufać swoim partnerom biznesowym. Należy na bieżąco weryfikować firmy, z którymi się współpracuje i nie lekceważyć niepokojących sygnałów. Lepiej założyć czarny scenariusz i w razie problemów odpowiednio szybko reagować, np. podejmując od razu kroki windykacyjne lub szukając pomocy u specjalistów w zakresie odzyskiwania należności. Najważniejsza jest jednak jak zwykle profilaktyka czyli wcześniejsze sprawdzenie potencjalnego kontrahenta w kontekście jego wypłacalności. To już jednak kolejny, bardzo szeroki temat.

Wojciech Głodny, Prokurent w Pragma Inkaso SA

Źródło:
Tematy

Komentarze (10)

dodaj komentarz
~Cwaniak
Windykator to może wam skoczyć, co innego komornik, ten ma umocowania organu państwowego. Windykator ma takie prawa jak każdy i nic wam nie zrobi. A te przechwałki w artykule to stek bzdur.
~Opletra
Oni mają niezłe sposoby na ukrycie majątku, dlatego zwykły Kowalski sobie z tym nie poradzi. Trzeba poradzić się fachowców i właśnie ja tak zrobiłem, a mianowicie zatrudniłem firmę Volenti sp. z o.o.o. Nie biorę dużo kasy, a włożą masę trudu w tę pracę, która jest efektywna. Dłużnik nie ma z nimi szans.
markust71
No to teraz już wiecie, szanowni Wierzyciele, na co idą Wasze pieniądze, kiedy korzystacie z usług tzw. windykacji. Pajac z Waszej kieszeni robi sobie reklamę, zbiera wesołe historyjki (najprawdopodobniej większość z nich zmyślił), a prawda jest taka, że "windykator", to żaden "specjalista w zakresie odzyskiwania należności",No to teraz już wiecie, szanowni Wierzyciele, na co idą Wasze pieniądze, kiedy korzystacie z usług tzw. windykacji. Pajac z Waszej kieszeni robi sobie reklamę, zbiera wesołe historyjki (najprawdopodobniej większość z nich zmyślił), a prawda jest taka, że "windykator", to żaden "specjalista w zakresie odzyskiwania należności", tylko zwykły tępy bandzior mający Was zastraszyć, bo nie ma najmniejszego prawa ani Was nachodzić, ani przeszukiwać, ani przepytywać. Jedynym legalnym, dopuszczalnym w naszym kraju sposobem jest uzyskanie sądowego nakazu zapłaty i oddanie sprawy do komornika sądowego. Cała reszta to ściema i nabijanie ludzi w butelkę.Nie ma sposobu, żeby uzyskać pewność, że kontrahent, z którym współpracujemy, ureguluje swoje przyszłe zobowiązania. Pozostaje nam, najczęściej przedsiebiorcom, jedynie zdrowy rozsądek, doświadczenie, instynkt, czasem szczęście, a zawsze dyscyplina w postaci przeiwdywania strat i biezącego monitorowania regulowania płatności. Gdyby mój potencjalny kontrahent nasłał na mnie takiego "specjalistę", żeby mnie ocenił przed transakcją, obaj policzyliby własnymi tyłkami wszystkie schody. W poważnych interesach liczą sie zasady i dawane słowo poparte obowiązującym prawem. Jesli ktoś nie umie temu zaufać, niech szuka pracy gdzie indziej, a nie udaje "biznesmena". W moim przypadku klienci nawet nie myślą o zaleganiu z płatnościami, bo moje usługi są dla nich ważne, wartościowe, niezbędne, żeby z sukcesem funkcjonowali i to jest jedyny, pewny sposób na uniknięcie opisywanych kłopotów - robić coś najlepiej, sprzedawać coś najlepszego, wtedy nie trzeba się bać o zapłatę...
~seth
oczywiście że uzależnienie od siebie klientów to dość dobry sposób i pewny sposób prowadzenia biznesu, ale jest wielu klientów naciągaczy którzy potrafią nabrać towaru a potem unikają płacenia. Zaufać takim ludziom z góry to pewne kłopoty.
~Windykator_z_Ukrainy
A przecież są znane od lat klasyczne sposoby windykacji , które są bardzo skuteczne. Tzw "wyklepanie po jajach" dłużnika daje znacznie lepsze efekty niż wieloletnie sądy i do tego jest znacznie tańsze.
~służby
opowiedz nam coś więcej, zanim nie przyjedziemy do twojego adresu IP
~endi
Gdyby państwo polskie nie ustaliło wysokości odsetek ustawowych na poziomie 13% przy inflacji 0,3 % nie mielibyśmy tylu dłużników . Przypomnę tylko odsetki ustawowe obecnie są a 43 razy wyższe od samej inflacji .... i to jest ZŁODZIEJSTWO W MAJESTACIE " PRAWA "

Powiązane: Windykacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki