Najnowsze dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego ujawniły dalsze zwiększenie rosyjskich rezerw złota. Sama w sobie jest to informacja niezbyt sensacyjna. Warto ją jednak osadzić w szerszym kontekście „dedolaryzacji” rezerw walutowych Rosji.
Według najświeższych oficjalnych danych MFW w sierpniu Bank Rosji dokupił 14,9 ton złota, czyli nieco więcej (13,6 ton) niż w lipcu. Od początku roku Rosja powiększyła rezerwy złota o 129,1 ton.
Zakupy królewskiego metalu kontynuowały także władze monetarne Kazachstanu (+4,7 ton). O 6,1 ton zwiększyły się rezerwy tureckie, ale w tym kraju do statystyk zalicza się także złoto przechowywane przez banki komercyjne w banku centralnym stanowiące część rezerwy obowiązkowej.
Już 10. miesiąc z rzędu milczenie w kwestii złota zachował Ludowy Bank Chin, raportując brak zmian oficjalnych rezerw. W rezultacie Rosja mająca 1.744,3 ton złota może niedługo wyprzedzić Chiny, które oficjalnie raportują posiadanie 1.842,6 ton (nieoficjalnie mówi się o wartościach zdecydowanie wyższych).
Władze Rosji są niezwykle konsekwentne w realizacji polityki zwiększania rezerw złota. Bank Rosji kupuje królewski metal od 2000 roku, głównie skupując urobek krajowych kopalni. Jednak od roku 2006 skala zakupów wyraźnie przyspiesza. W efekcie rosyjskie rezerwy złota są już 5-krotnie większe niż 15 lat temu.
Trend zwiększania rosyjskich rezerw złota został zapoczątkowany kilka miesięcy po tym, jak do władzy doszedł Władimir Putin (objął stanowisko prezydenta Federacji Rosyjskiej 31 grudnia 1999 roku). Od kilku lat Rosja stara się ograniczyć rolę dolara jako podstawowej waluty rezerwowej świata. O ile stosunkowo niewielka siła rosyjskiej gospodarki nie pozwala tu na zbyt wiele, o tyle już szóste co do wielkości rezerwy walutowe dają pewne możliwości. Dość powiedzieć, że złoto stanowi już 17,3% rosyjskich rezerw walutowych, podczas gdy w przypadku Chin udział ten wynosi tylko 2,4%.































































