Premier Iraku Mohammed Szia al-Sudani zaprzeczył w czwartek doniesieniom medialnym o zamrożeniu przez Bagdad funduszy należących do wspieranych przez Iran Hezbollahu i Huti. Blokowane będą tylko zasoby Al-Kaidy i Państwa Islamskiego.


Al-Sudani poinformował, że nakazał wszczęcie dochodzenia w sprawie „błędu”, który doprowadził do umieszczenia Hezbollahu i Huti na liście osób i organizacji objętych zamrożeniem aktywów. Podkreślił przy tym, że rząd nie zmieni swojego stanowiska wobec Libanu i Palestyńczyków. Zarówno libański Hezbollah jak i jemeńscy Huti atakowali Izrael podczas wojny w Strefie Gazy.
Irak stara się utrzymać równowagę w relacjach zarówno ze Stanami Zjednoczonymi jak i Iranem. Teheran postrzega Bagdad jako strategicznego partnera ekonomicznego i politycznego w obliczu sankcji nałożonych przez Zachód, dzięki czemu może mimo ograniczeń utrzymać funkcjonującą gospodarkę.
Bagdad obawia się wciągnięcia w amerykańskie usiłowania wywarcie presji na Iran i jego regionalnych sojuszników - podkreślił portal Iran International. Stany Zjednoczone od dawna dążą zaś do ograniczenia wpływów Iranu na Bliskim Wschodzie, gdzie Teheran ma sojuszników w ramach tzw. osi oporu - zbrojnych ugrupowań finansowanych i wspieranych przez Iran, które zostały jednak znacząco osłabione w trakcie walk z Izraelem w ciągu dwóch ostatnich lat.
Iran jest w stanie wywierać w Iraku znaczący wpływ tak wojskowy jak polityczny i gospodarczy poprzez potężne milicje szyickie i powiązane z nimi partie polityczne. Zdaniem dziennika „Jerusalem Post” Iran wspiera w Iraku około 10 radykalnych szyickich grup zbrojnych, dysponujących około 50 tys. bojowników i arsenałami broni. (PAP)

os/ ap/































































