To był najlepszy w 2012 roku tydzień na nowojorskich giełdach. Trzy główne indeksy odbiły się z najniższych poziomów od stycznia. W ciągu tygodnia S&P500 zyskał 3,7%, Nasdaq wzrósł o 3%, a Dow Jones poszedł w górę o 3,6%.
Piątkowa sesja tylko potwierdziła, że środowy wyskok nie był przypadkowy i że czerwiec może przynieść poważniejsze odbicie. Choć obiektywnych ku temu przesłanej jak na razie brakuje. Z Europy dobiegają dane świadczące o coraz głębszej recesji. Dziś był to spadek niemieckiego eksportu oraz głęboki regres włoskiej produkcji przemysłowej. Słabnąca gospodarka Starego Kontynentu i zwalniający wzrost w Azji odbiły się także na koniunkturze w USA. W kwietniu amerykański eksport był o 0,8% mniejszy niż w marcu. Wartość importu spadła o 1,7% mdm, dzięki czemu deficyt handlowy został zredukowany z 52,6 mld USD do 50 mld USD.
| » Hiszpania potrzebuje 40 miliardów euro |
Ale dane makro mają w tej chwili drugorzędne znaczenie. Teraz liczy się tylko Hiszpania i losy jej zbankrutowanego sektora bankowego. Przez cały piątek agencje donosiły, że już w sobotę Madryt zwróci się do Unii Europejskiej o bezpośrednie wsparcie dla swoich banków. Choć hiszpańskie władze konsekwentnie zaprzeczały, to nikt im nie uwierzył. Stąd silne wzrosty na madryckiej giełdzie i spektakularna zwyżka na GPW poparta wysokimi obrotami.
Eksperci szacują potrzeby kapitałowe hiszpańskich banków na przynajmniej 50-100 mld euro i taka kwota jest w dyspozycji europejskich polityków. Jeśli wszystko przebiegnie sprawnie i Południowcy z Francuzami przełamią opór Niemców, to jeszcze w trakcie weekendu bankierzy dostaną kolejny wymuszony prezent od podatników. I właśnie pod ten - wciąż dość niepewny scenariusz – grali w piątek amerykańscy inwestorzy.
Pierwszy tydzień czerwca wyraźnie poprawił nastroje na giełdowych parkietach. Po fatalnym maju pojawiły się nadzieje na dłuższe odreagowanie, a w przypadku wsparcia hiszpańskich banków i „ostatecznym rozwiązaniu kwestii greckiej” możliwy jest powrót do giełdowej hossy w Ameryce i zakończenie bessy w Europie.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
































































