REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Inwazja Rosji w Ukrainie. Relacja z 8.04.2022. Leyen: "Dziś zrobiliśmy pierwszy krok do członkostwa Ukrainy w UE"

2022-04-09 09:03
publikacja
2022-04-09 09:03

Piątek jest czterdziestym czwartym dniem inwazji Rosji na Ukrainę. Sytuacja w Borodziance jest "o wiele bardziej przerażająca" niż w Buczy, gdzie dokonano masakry ludności cywilnej - powiedział w czwartek późnym wieczorem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. "W tym małym miasteczku jest więcej ofiar niż w Buczy" - stwierdził ukraiński przywódca. Co najmniej 50 osób zginęło w rosyjskim ataku rakietowym na dworzec kolejowy w Kramatorsku na wschodzie Ukrainy.

Inwazja Rosji w Ukrainie. Relacja z 8.04.2022. Leyen: "Dziś zrobiliśmy pierwszy krok do członkostwa Ukrainy w UE"
Inwazja Rosji w Ukrainie. Relacja z 8.04.2022. Leyen: "Dziś zrobiliśmy pierwszy krok do członkostwa Ukrainy w UE"
fot. JANIS LAIZANS / / Reuters

Relację z czwartku zapisaliśmy tutaj. Relację z soboty kontynuujemy tutaj.

Ursula von der Leyen i Josep Borrell w Buczy i Kijowie. "Dziś zrobiliśmy pierwszy krok do członkostwa Ukrainy w UE"

Ukraina należy do Europy; tutaj rozpoczyna się wasza droga w stronę Unii Europejskiej - powiedziała w piątek w Kijowie przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, wręczając prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu dokumenty niezbędne do nadania Ukrainie statusu państwa kandydującego do UE.

Ta procedura zazwyczaj zajmuje lata, ale w związku z wyjątkowymi okolicznościami, z rosyjską agresją na Ukrainę, zobowiązaliśmy się do tego, że przeprowadzimy ją w kilka tygodni - podkreśliła von der Leyen.

Szefowa KE przekazała Zełenskiemu dokumenty, które strona ukraińska musi wypełnić, by Komisja mogła formalnie przedstawić Radzie Europejskiej opinię dotyczącą uznania Ukrainy za państwo kandydujące do UE.

Naród ukraiński niesie w imieniu nas wszystkich pochodnię wolności, UE stoi przy Ukraińcach, wasza walka jest naszą walką - mówiła von der Leyen na konferencji prasowej po spotkaniu z Zełenskim.

Ukraiński prezydent podkreślił, że potrzebne są kolejne europejskie sankcje na Rosję, które byłyby jeszcze bardziej dotkliwe dla tego kraju niż przyjęte już ograniczenia.

Wcześniej przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen i szef dyplomacji UE Josep Borrell przybyli w piątek do znajdującej się ok. 20 km od Kijowa Buczy, gdzie wojska rosyjskie dopuściły się zbrodni wojennych na cywilnej ludności miasta. W wizycie uczestniczą również premierzy Słowacji i Ukrainy, Eduard Heger i Denys Szmyhal.

"Ta podróż jest wyraźnym znakiem poparcia dla Ukrainy" - powiedziała von der Leyen w drodze do Kijowa. "Ten kraj będzie pilnie potrzebował pomocy. (...) Ukraina powinna być po wojnie państwem demokratycznym. Wraz z innymi darczyńcami oferujemy gotowość do pomocy w odbudowie i reformie kraju" - podkreśliła.

Podczas wizyty w Buczy delegacja UE zobaczyła groby wykopane dla zabitych przez rosyjskich najeźdźców mieszkańców miasta. W piątek rozpoczęto ekshumację pozostawionych w zbiorowych mogiłach ciał. Pracujący na miejscu eksperci podkreślają, że każde z nich zostanie zidentyfikowane.

Do Kijowa udała się też delegacja Parlamentu Europejskiego i parlamentów narodowych.

Po wyzwoleniu w Buczy odnaleziono ciała 320 cywilów, z których dotychczas 163 udało się zidentyfikować.

W Buczy rozpoczęły się ekshumacje zbiorowych mogił

Rozpoczęły się ekshumacje ciał zabitych przez żołnierzy rosyjskich osób, pochowanych w zbiorowych mogiłach w Buczy pod Kijowem – poinformowała w piątek rada miasta, powołując się na mera Anatolija Fedoruka oraz wicepremier Olhę Stefaniszynę.

„Wydobyliśmy i obejrzeliśmy już 18 ciał.(…) 16 ma (obrażenia) spowodowane bronią palną, a 2 – bronią palną i odłamkami” – oświadczyła Stefaniszyna.

Na miejscu pracują eksperci i śledczy, są przesłuchiwani świadkowie. Jak podkreślono, każde ciało zostanie zidentyfikowane.

Fedoruk powiedział, że zabici spoczną w osobnych grobach w specjalnie wyznaczonym sektorze miejscowego cmentarza.

Liczba ofiar śmiertelnych rosyjskiego ataku na dworzec w Kramatorsku wzrosła do 52; zginęło 5 dzieci

Według najnowszych danych liczba ofiar śmiertelnych ataku na dworzec kolejowy w Kramatorsku, w obwodzie donieckim, wzrosła do 52 - poinformowała w nocy z piątku na sobotę agencja Ukrinform powołując się na miejscowe władze.

Podano, że w rezultacie ataku 38 osób zginęło na miejscu, dalsze 14, w tym 5 dzieci, zmarło później w szpitalach. W szpitalach przebywa 109 rannych, w tym wielu ciężko.

W momencie ataku na dworcu i w jego pobliżu przebywało ok. 4 tys. osób oczekujących na ewakuację, zgodnie z zaleceniami władz, przed spodziewaną rosyjską ofensywą w Donbasie. Były to głównie kobiety, dzieci i osoby starsze. 

W Odessie godzina policyjna od soboty wieczór do poniedziałku rano

W Odessie, ważnym ukraińskim mieście portowym nad Morzem Czarnym, a także w obwodzie odeskim wprowadzona zostanie od soboty wieczór do poniedziałku rano przedłużona godzina policyjna w związku z zagrożeniem rosyjskim atakiem rakietowym - poinformowały w piątek władze regionu.

"Uwzględniając wydarzenia, do których doszło w Kramatorsku w obwodzie donieckim, gdzie w wyniku ostrzału rakietowego dworca zginęło 50 osób i 98 zostało rannych, w Odessie istnieje 10 kwietnia zagrożenie atakiem rakietowym" - ostrzegł szef obwodu odeskiego Maksym Marczenko. Jego oświadczenie przekazała agencja Interfax-Ukraina.

Jak poinformował Marczenko, godzina policyjna będzie obowiązywać od godz. 21 czasu lokalnego (godz. 20 czasu polskiego) w sobotę, do godz. 6 rano (godz. 5) w poniedziałek. Zabronione będzie w tym czasie przebywanie na ulicach i w innych miejscach publicznych. Poruszać się w tych miejscach będą mogły tylko osoby mające specjalne przepustki.

Już 110 tys. osób wstąpiło do Obrony Terytorialnej

Już 110 tys. Ukraińców wstąpiło do oddziałów Obrony Terytorialnej – poinformował dowódca tych sił generał Jurij Hałuszkin na briefingu w piątek.

„Istniejemy od trzech miesięcy. Przez ten czas ponad 100 tys. patriotów i patriotek weszło w skład sił Obrony Terytorialnej. Oprócz tego stworzono już ponad 450 ochotniczych formacji w gminach” – oznajmił Hałuszkin.

Podkreślił, że dzień przed rosyjską agresją w siłach Obrony Terytorialnej było tylko 6 tys. zawodowych żołnierzy i niewielka liczba rezerwistów, ale 24 lutego rozdzwoniły się telefony od chcących wstąpić w jej szeregi i były to osoby w najróżniejszym wieku, rozmaitych profesji i wyznania.

"Przygotowujemy naszych bojowników do różnych działań, w tym w siłach przeciwpancernych i przeciwlotniczych, szykujemy operatorów samolotów bezzałogowych i snajperów. Mamy do dyspozycji wszelką niezbędną broń, w tym od zagranicznych partnerów” – zaznaczył Hałuszkin.

Dodał, że siły Obrony Terytorialnej ochraniają strategiczne obiekty, przyłączają się do wykonywania zadań bojowych, zabezpieczają przemieszczanie się ludności i środków transportu, a także walczą z dywersantami.

Generał podkreślił, że na szczególne uznanie zasługuje męstwo pododdziałów brygady Obrony Terytorialnej w obwodzie donieckim, które wraz z Gwardią Narodową i piechotą morską bronią Mariupola. Haluszkin wymienił też obrońców Sum, Czernihowa i innych miast.

Minister obrony: kolejna faza konfliktu będzie wojną na zasoby, potrzebujemy innych rodzajów uzbrojenia

Ukraina zwyciężyła w pierwszej fazie wojny z Rosją, ale kolejna faza będzie rywalizacją na zasoby - ocenił w piątek ukraiński minister obrony Ołeksij Reznikow. Możliwości naszego wroga w tym względzie są niemal niewyczerpane i dlatego żeby wygrać będziemy potrzebowali innego uzbrojenia, niż do tej pory - dodał.

Zdaniem Reznikowa kluczowe znaczenie będą miały: systemy obrony powietrznej, samoloty bojowe, systemy artyleryjskie dalekiego zasięgu, wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe, artyleria ciężka, czołgi, pojazdy opancerzone, pociski przeciwokrętowe, a także bezzałogowe samoloty (drony) zwiadowcze i uderzeniowe.

"Jak najszybciej potrzebujemy tych rodzajów broni, używanych przez państwa NATO. Wówczas koszt prowadzenia wojny przez Rosję dramatycznie wzrośnie, będzie to również oznaczało wzmocnienie wschodniej flanki Sojuszu" - ocenił Reznikow, cytowany na twitterowym koncie ministerstwa obrony Ukrainy.

Od początku inwazji na Ukrainę rosyjska armia straciła już około 19 tys. żołnierzy, a także 700 czołgów, 333 systemy artyleryjskie, 150 samolotów i 135 śmigłowców – ogłosił w piątek rano Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

Władze: w Makarowie żołnierze rosyjscy zastrzelili 132 cywilów

132 cywilów zastrzelili w Makarowie w obwodzie kijowskim żołnierze rosyjscy - poinformował w piątek szef władz miasta Wadym Tokar w telewizji ukraińskiej.

"Zobaczyliśmy ich (tj. żołnierzy rosyjskich - PAP) bestialstwa, wczoraj zabraliśmy ciała 132 cywilów, których zastrzelono" - oznajmił Tokar.

Podkreślił, że do Makarowa wrócili lekarze i przywracane są usługi na wyzwolonym terytorium. "Przywracamy prąd dla całej hromady (gminy). Z gazem jest trudniej z powodu zaminowanych pól. Pracujemy teraz nad rozminowaniem terenu" - oznajmił Tokar.

Dodał, że przed wojną w mieście mieszkało blisko 15 tys. osób, ale w aktywnej fazie obrony pozostawało w nim mniej niż 100 osób.

Mer Czernihowa: w rosyjskich atakach zginęło blisko 700 osób

W rosyjskich bombardowaniach i ostrzałach Czernihowa zginęło blisko 700 osób, żołnierzy i cywilów - poinformował w piątek Władysław Atroszenko, mer tego położonego na północny zachód od Kijowa ukraińskiego miasta. Dodał, że 70 ciał ofiar nie zostało jeszcze zidentyfikowanych.

"Mogę podać przybliżoną liczbę 700 osób, w której zawierają się cywile i wojskowi" - powiedział Atroszenko, cytowany przez agencję UNIAN.

Mer Czernihowa przekazał również, że w liczącym przed wojną ok. 290 tys. mieszkańców mieście pozostaje teraz od 80 do 95 tys. osób.

Zełenski: Kupując ropę i gaz z Rosji finansujecie zabijanie Ukraińców. Polska i kraje bałtyckie tego nie robią

Kupując rosyjską ropę i gaz finansujecie zabijanie Ukraińców - napisał na Twitterze w piątek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, zwracając się do Europejczyków. Podkreślił, że Polska i kraje bałtyckie "już zrezygnowały z finansowania ludobójstwa".

"Kupując rosyjską ropę i gaz finansujecie zabijanie Ukraińców. Działajcie w sposób bardziej zdecydowany. Dość już karmienia rosyjskiej machiny wojskowej. Polska, Litwa, Łotwa i Estonia już zrezygnowały z finansowania ludobójstwa" - głosi komentarz Zełenskiego.

Na Twitterze ukraiński prezydent dołączył wideo, na którym kadry z europejskiej stacji benzynowej, gdzie młoda kobieta tankuje auto, przeplatają się z kadrami inwazji rosyjskiej na Ukrainę. Dodano pod nimi napisy w języku angielskim: "za ropę i gaz z Rosji nie płacisz w euro ani rublach. Płacisz życiem Europejczyków, takich samych jak ty".

Film kończy się podpisem: "Tylko cztery państwa: Polska, Litwa, Łotwa i Estonia mają odwagę, by odmówić finansowania ludobójstwa. A co z resztą? Czy Europa ma dość odwagi by zatrzymać ludobójstwo na Ukrainie?".

Doniesienia o kolejnych rosyjskich zbrodniach w obwodzie charkowskim

W wyzwolonej miejscowości Husariwka w rejonie (powiecie) iziumskim na wschodzie Ukrainy odnaleziono kolejne ciała cywilów, zamordowanych przez rosyjskie wojska podczas okupacji. Pojawiają się też doniesienia o osobach zaginionych - przekazała w piątek agencja Interfax-Ukraina.

W Husariwce, w piwnicy jednego z domów, odnaleziono spalone szczątki trojga cywilów. Zbrodni dokonały rosyjskie wojska - poinformowała w czwartek wieczorem na Telegramie charkowska prokuratura obwodowa. W piątek lokalna policja podała, że wśród zamordowanych było dziecko. "Zidentyfikowano ślady świadczące o długotrwałym torturowaniu tych osób. Ludzie zostali spaleni żywcem. (...) Ich tożsamość jest ustalana" - przekazano.

Na posesji, gdzie znaleziono ciała, miało znajdować się dowództwo rosyjskich wojsk.

Pojawiły się również doniesienia o kolejnych ofiarach w Husariwce - o torturowanym mężczyźnie ze związanymi rękami, którego zastrzelono z broni palnej, a także o trzyosobowej rodzinie (mężczyzna, kobieta i trzyletnie dziecko), zabitej w samochodzie w rezultacie ostrzału artyleryjskiego. Niektórzy mieszkańcy Husariwki mieli zaginąć bez wieści.

"Podczas okupacji rosyjscy żołnierze zachowywali się w cyniczny i brutalny sposób. Zabierali samochody i mienie cywilów, zabraniali ludziom wychodzić z domów. (...) Wszyscy mordercy, kaci i gwałciciele zostaną sprawiedliwie osądzeni" - zapowiedziała policja obwodu charkowskiego.

Wieś Husariwka w rejonie iziumskim w obwodzie charkowskim została wyzwolona przez ukraińskie wojska 4 kwietnia.

Na terytoriach Ukrainy, które od końca lutego do przełomu marca i kwietnia znajdowały się pod rosyjską okupacją, żołnierze najeźdźcy dopuścili się licznych zbrodni na ludności cywilnej. Najwięcej tego rodzaju doniesień napłynęło w ostatnich dniach z obwodu kijowskiego. W miastach Bucza, Irpień, Borodzianka i Hostomel rosyjskie wojska zamordowały kilkaset osób, z czego co najmniej około 400 w Buczy. Dokładna liczba ofiar wciąż jest ustalana.

Szef obwodu donieckiego: Rosja tworzy fake newsy o ataku w Kramatorsku

U Rosjan od razu pojawiły się fake newsy, że ataku na dworzec w Kramatorsku dokonały siły ukraińskie; to nieprawdopodobny cynizm - oświadczył Pawło Kyryłenko, szef władz obwodu donieckiego, w którym położony jest Kramatorsk.

"Zaatakowali rakietą Toczka-U z amunicją kasetową, gdy na dworcu w Kramatorsku znajdowali się wyłącznie cywile" - powiedział Kyryłenko, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina.

"U wroga od razu pojawiły się fake newsy, że to siły ukraińskie. To jeszcze jeden dowód nieprawdopodobnego cynizmu. Wszystkie dowody zostaną zaprezentowane. I informacja z prorosyjskich kanałów w Telegramie, gdzie informowano o ataku na »bojowników ukraińskich sił zbrojnych«” - powiedział szef obwodu.

Ukraińskie media i blogerzy odnotowali, że tuż po ataku na propagandowych kanałach prorosyjskich pojawiła się informacja o rosyjskim ataku w Kramatorsku na »skupienie bojowników ukraińskich sił zbrojnych«. Informacje te zostały następnie usunięte, ale zachowały się zrzuty ekranu.

Kyryłenko podkreślił, że atak przy użyciu amunicji kasetowej był obliczony na "siłę żywą". "To potwierdzenie, że był zaplanowany przeciwko cywilom. Oni to robią, żeby ludzie przestali wyjeżdżać z obwodu" - dodał.

W obwodach donieckim i ługańskim trwa ewakuacja ludności w związku z prognozowaną dużą ofensywą rosyjską w najbliższym czasie.

Ołeksij Honczarenko, mer Kramatorska, poinformował z kolei, że w szpitalach w mieście jest wielu rannych w stanie bardzo ciężkim - "bez rąk, bez nóg". "Operuje ich jednocześnie 30-40 chirurgów" - wskazał. Zaznaczył, że szpitale nie nadążają z udzielaniem pomocy.

Według władz w chwili ataku na dworcu znajdowało się ok. 4 tys. ludzi, głównie kobiety, dzieci, osoby starsze. Wśród zabitych jest czworo dzieci.

Media zdezawuowały również wcześniejsze oświadczenia Rosji, jakoby jej siły nie używały rakiet Toczka-U. Wskazano, że były one używane podczas manewrów rosyjsko-białoruskich na Białorusi. Są również dostępne nagrania rosyjskich transportów wojskowych z 5 marca, gdzie po terytorium Białorusi jadą właśnie rosyjskie zestawy z Toczkami-U.

Taka rakieta spadła również na centrum kontrolowanego przez prorosyjskie siły Doniecka 14 marca, zabijając co najmniej 20 cywilów. Wtedy również Rosja oskarżyła o atak Ukrainę, jednak dziennikarze śledczy z Central Intelligence Team uznali po przeanalizowaniu dostępnych materiałów, że była to "prowokacja Rosji", a rakieta nie mogła być wystrzelona z terytorium kontrolowanego przez siły ukraińskie.

Premier Ukrainy: Atak w Kramatorsku świadczy o tym, że Rosja jest krajem terrorystycznym

Premier Ukrainy Denys Szmyhal powiedział w piątek, że atak na dworzec kolejowy w Kramatorsku na wschodzie Ukrainy jest dowodem, że Rosja jest krajem terrorystycznym. W ataku zginęło co najmniej 39 osób, w tym czworo dzieci.

"Rosja udowodniła swój status kraju-terrorysty. Jaki kraj jest zdolny do tego, by celowo zaatakować pociskami dworzec, gdzie tysiące ludzi czekają na ewakuację?" - napisał Szmyhal na Twitterze.

"Dziesiątki zabitych, w tym dzieci. Ostrzał Kramatorska to zbrodnia Rosji, za którą powinna ona ponieść karę" - dodał premier Ukrainy.

Według wstępnych danych w piątkowym rosyjskim ataku rakietowym na dworzec kolejowy w Kramatorsku zginęło co najmniej 39 osób, a 87 zostało rannych.

Biały Dom: obrazy z ataku w Kramatorsku potworne i druzgocące

Obrazy z rosyjskiego ataku rakietowego na dworzec w Kramatorsku na wschodzie Ukrainy są potworne i druzgocące - oświadczyła w piątek dyrektor ds. komunikacji Białego Domu Kate Bedingfield w wywiadzie dla telewizji CNN.

Stany Zjednoczone będą dalej wspierać Ukrainę przeciwko rosyjskiej agresji - zapewniła rzeczniczka, dodając, że USA potępiają atak w Kramatorsku.

Według najnowszych informacji władz lokalnych w piątkowym rosyjskim ataku rakietowych na dworzec w Kramatorsku zginęło co najmniej 39 osób, a 87 zostało rannych.

Media: rosyjscy żołnierze wywożą z Białorusi samochody i mienie zrabowane na Ukrainie

Powracający z wojny rosyjscy żołnierze wywożą z terytorium Białorusi zrabowane na Ukrainie samochody i mienie. Masowo wymieniają też hrywny, po czym kupują duże ilości złota i sprzęt elektroniczny - przekazała w piątek agencja Ukrinform, powołując się na białoruski portal Motolko.Help.

"Wśród samochodów oznaczonych literą V, przemieszczających się z Ukrainy na Białoruś, są również auta osobowe skradzione ukraińskim cywilom. (...) Ponadto wydaje się bardzo prawdopodobne, że w wojskowych ciężarówkach i innych pojazdach, np. Kamazach i Uralach, znajduje się mienie odebrane Ukraińcom" - pisze Ukrinform.

Doniesienia o zakupach dokonywanych w galeriach handlowych przez rosyjskich żołnierzy, "w grupach po 6-10 osób", napłynęły z Mozyrza w obwodzie homelskim, na południowym wschodzie Białorusi.

Przypadki szabrownictwa, którego rosyjscy żołnierze masowo dopuszczają się na Ukrainie, są potwierdzane od 24 lutego, początku rosyjskiej inwazji.

Sky News: funkcja dworca w Kramatorsku jako punktu ewakuacyjnego była nie pomylenia

Nie sposób było pomylić funkcji dworca kolejowego w Kramatorsku na wschodzie Ukrainy jako punktu ewakuacyjnego - podkreślił korespondent brytyjskiej stacji Sky News, który kilka dni temu odwiedził to miejsce, zaatakowane w piątek przez siły rosyjskie. Kramatorsk, obok Buczy i Mariupola, znajdzie się na liście miejsc, w których Rosjanie dopuścili się najwyraźniej zbrodni wojennych - oceniła telewizja.

"W mediach społecznościowych krążą zdjęcia martwych ciał, porozrywanych ciał i wydaje się, że jest to kolejny szokujący akt agresji rosyjskiego wojska wymierzony w cywilów" - ocenił korespondent Sky News John Sparks.

Sparks, który odwiedził dworzec w Kramatorsku w poniedziałek i wtorek, podkreślił, że gromadziły się tam osoby próbujące ewakuować się z miasta. Jego zdaniem nie można było się pomylić co do funkcji tego budynku.

"Były długie kolejki ciągnące się poza drzwi wejściowe, złożone z ludzi w różnym wieku, którzy przyszli, by wsiąść do pociągów ewakuacyjnych do Lwowa na zachodzie Ukrainy" - przekazał Sparks.

"Były specjalne ułatwienia dla seniorów, dla niepełnosprawnych, dla dzieci. Nie można było tego miejsca pomylić. To centralna stacja kolejowa (…) Nie można było pomylić funkcji, jaką spełniała w tym tygodniu, czyli ewakuacji dziesiątków tysięcy mieszkańców ze wschodniej Ukrainy" - zaznaczył korespondent.

W ataku rakietowym na dworzec w Kramatorsku zginęło co najmniej 39 osób, a 87 zostało rannych - poinformował szef władz obwodu donieckiego Pawło Kyryłenko. Według mediów zginęło wśród ofiar śmiertelnych jest czworo dzieci.

Rzeczniczka praw człowieka: Rosjanie siłą wcielają do armii mężczyzn z okupowanego Mariupola

Rosyjscy żołnierze zaczęli przymusowo wcielać do armii mężczyzn z okupowanych obrzeży Mariupola, miasta na południowym wschodzie Ukrainy - przekazała w piątek rzeczniczka praw człowieka Ukrainy Ludmyła Denisowa.

"Przymusowa mobilizacja na okupowanych przez Rosjan terytoriach narusza art. 51 konwencji genewskiej, który surowo zabrania okupantom zmuszania chronionych osób do służenia w ich siłach zbrojnych lub pomocniczych" - zaznaczyła Denisowa, cytowana przez brytyjski dziennik "The Telegraph".

Jak dodała, pojawiły się również doniesienia o przymusowym poborze w Wasylówce, w obwodzie zaporoskim na południu kraju. Mężczyźni są tam zatrzymywani przez Rosjan w punktach kontrolnych. "Możliwe, że ci mężczyźni zostaną również zmuszeni do walki w szeregach (...) armii (wroga)" - podkreśliła Denisowa. Zaapelowała do ONZ oraz Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) o wszczęcie dochodzenia w tej sprawie.

Według prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Mariupolu, który przed wojną liczył ok. 450 tys. mieszkańców, pozostaje ok. 100 tys. osób, a większość budynków została zniszczona. Nie jest znana dokładna liczba ofiar śmiertelnych, ale według władz miejskich mogą ich być dziesiątki tysięcy.

Amerykański ośrodek ISW: Ukraińcy utrzymują kontrolę nad portem w Mariupolu

Port w południowo-zachodniej części Mariupola prawdopodobnie jest punktem oporu ukraińskich sił w mieście oblężonym przez rosyjskie wojska; można przypuszczać, że centrum zostało już opanowane przez żołnierzy okupanta - ocenił w piątek amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW). Według ekspertów ośrodka Rosjanie prawdopodobnie opanują miasto w najbliższych dniach.

Analitycy think tanku przekazali, że nie są w stanie zweryfikować czwartkowych doniesień władz samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej, jakoby centrum Mariupola zostało już "oczyszczone" z ukraińskich wojsk. Niemniej, ISW relacjonował, że nie otrzymał żadnych informacji o walkach w centralnej części miasta, odkąd 2 kwietnia rosyjscy żołnierze zajęli położony w tamtej okolicy obiekt Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Pozwala to przypuszczać, że najważniejszym przyczółkiem ukraińskich obrońców Mariupola rzeczywiście może być teren portu.

"Rosyjskie wojska prawdopodobnie opanują miasto w ciągu najbliższych dni" - przewidują eksperci ISW.

Amerykański ośrodek potwierdził doniesienia o planowanej rosyjskiej ofensywie na szeroką skalę w obwodach ługańskim i donieckim. "Siły okupanta nie poczyniły w ciągu ostatnich 24 godzin żadnych postępów na osi Izium-Słowiańsk. (...) Ukraińcy odparli rosyjskie ataki z Iziumu w kierunku południowo-wschodnim, na Barwinkowe i Słowiańsk" - oceniono w piątkowym raporcie. Podkreślono także, że warunkiem sukcesu rosyjskich wojsk na wschodzie Ukrainy będzie okrążenie dużego zgrupowania ukraińskich sił, operującego w Donbasie.

"Oddziały rosyjskie i białoruskie utrzymują gotowość bojową, próbując związać ukraińskie formacje wokół Kijowa. Jest jednak bardzo mało realne, by wojska przeciwnika rozpoczęły nowe operacje ofensywne w kierunku stolicy. Ukraińskie jednostki spod Kijowa mogą prawdopodobnie bezpiecznie przemieścić się na wschodnią Ukrainę" - oceniono.

Instytut Studiów nad Wojną to amerykański niezależny think tank, utworzony w 2007 roku w Waszyngtonie. Zajmuje się analizami z zakresu polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, w tym kwestii militarnych.

Media: na rakiecie, która zabiła co najmniej 39 osób w Kramatorsku, jest napis "za dzieci". Tego typu rakiety Rosjanie zgromadzili na Białorusi

Na rakiecie, która uderzyła w piątek w dworzec kolejowy w Kramatorsku na wschodzie Ukrainy, znajduje się napis: "Za dzieci" - podają media. W ataku zginęło co najmniej 39 osób, w tym czworo dzieci. Media niezależne dowodzą, że Rosjanie, którzy o atak oskarżają Ukrainę, używają systemów Toczka-U.

Informację o widocznym na fragmentach rakiety napisie "za dzieci" podał dziennik "New York Times", załączając zdjęcie pozostałości pocisku.

Na zdjęciu widać ciemnozielony kadłub pocisku z namalowanym najprawdopodobniej białym sprejem napisem "za dzieci".

Strona rosyjska odpowiedzialnością za atak w Kramatorsku oskarża Ukraińców, twierdząc, że tylko oni używają rakiet Toczka-U.

Media zwracają jednak uwagę, że informacje te są niezgodne z prawdą. Informuje o tym BBC, powołując się na śledczych Conflict Intelligence z 6 marca, którzy podali, że rakieta może pozostawać na uzbrojeniu rosyjskich sił zbrojnych.

Również białoruskie media i blogerzy dostarczają dowodów, że Toczka-U była wykorzystywana przez rosyjską armię, m.in. podczas manewrów Związkowa Stanowczość na Białorusi przy granicy z Ukrainą przed atakiem Rosji na ten kraj. Informowała o tym wówczas telewizja białoruskiego ministerstwa obrony.

Ponadto 5 marca białoruscy blogerzy (Biełaruski Hajun) opublikowali nagrania, na których widać rosyjskie transporty wojskowe na terytorium Białorusi z kompleksami Toczki-U. Później informację tę potwierdzili dziennikarze śledczy z Conflict Intelligence Team.

Ponadto w piątek tuż po ataku na dworzec na rosyjskich kanałach propagandowych pojawiła się informacja o ataku na Kramatorsk, gdzie celem miały być rzekomo ukraińscy żołnierze. Po chwili te doniesienia zniknęły, ale blogerzy, np. NEXTA, publikują ich screeny.

Zgodnie z najnowszym bilansem zginęło co najmniej 39 osób, w tym 35 dorosłych i czworo dzieci. Ponad 100 osób zostało rannych.

Już 39 osób zginęło w wyniku rosyjskiego ataku na dworzec w Kramatorsku

Co najmniej 39 osób zginęło, a 87 zostało rannych w rosyjskim ataku rakietowym na dworzec kolejowy w Kramatorsku na wschodzie Ukrainy - poinformował w piątek szef donieckiej administracji obwodowej Pawło Kyryłenko na Facebooku. Wcześniej podawano, że zginęło 30 osób.

Kyryłenko napisał także, że wielu rannych znajduje się w ciężkim stanie. Podkreślił, że bilans ofiar opiera się na wstępnych ustaleniach.

"Dla Rosjan życie ludzkie jest tylko kartą przetargową i narzędziem do osiągnięcia cynicznego celu" - skomentował.

Na dworcu w Kramatorsku w momencie ataku znajdowało się około 4 tys. osób, większość z nich to osoby starsze, kobiety i dzieci - przekazał szef władz miejskich Ołeksandr Honczarenko, cytowany przez agencję Reutera.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w zdalnym wystąpieniu przed parlamentem Finlandii, że w chwili ataku na stacji nie było ukraińskich żołnierzy.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej i szef unijnej dyplomacji jadą pociągiem z Polski do Kijowa

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, szef unijnej dyplomacji Josep Borrell i premier Słowacji Eduard Heger jadą pociągiem, który w piątek rano wyruszył z Przemyśla do Kijowa. W stolicy Ukrainy planowane są ich rozmowy z prezydentem i premierem Ukrainy - przekazał w piątek serwis internetowy telewizji Euronews.

"W Kijowie przedyskutujemy z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim i premierem Denysem Szmyhalem nasze propozycje dotyczące dalszego wsparcia dla Ukrainy" - poinformował Heger na Twitterze. Dodał również, że tematem rozmów będą działania na rzecz wzmocnienia współpracy Ukrainy z UE, a także pomocy humanitarnej i żywnościowej udzielanej temu państwu.

"Chcę przekazać mocne przesłanie o niezachwianym wsparciu dla narodu ukraińskiego i jego odważnej walki o nasze wspólne wartości" - powiedziała von der Leyen, cytowana przez Euronews.

1 kwietnia wizytę w Kijowie złożyła szefowa Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola. Wystąpiła tam na konferencji prasowej z Rusłanem Stefanczukiem, przewodniczącym ukraińskiego parlamentu - Rady Najwyższej. Metsola przypomniała, UE dostarcza Ukrainie pomoc finansową, militarną i humanitarną. "Będziemy ją kontynuować i ta pomoc będzie rosła" - zadeklarowała.

Prezydent Zełenski po ataku na dworzec w Kramatorsku: To zło, które nie ma granic

Jest to zło, które nie ma granic i nigdy się nie zatrzyma, jeśli nie zostanie ukarane - napisał w piątek na Facebooku prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, odnosząc się do rosyjskiego ataku rakietowego na dworzec kolejowy w Kramatorsku na wschodzie kraju. W wyniku ostrzału zginęło co najmniej 30 cywilów.

"Okupanci ostrzelali zestawami rakietowymi Toczka-U dworzec kolejowy w Kramatorsku, gdzie tysiące ukraińskich cywilów oczekiwało na ewakuację. Niemal 30 ofiar śmiertelnych, a blisko 100 odniosło obrażenia różnego stopnia. Na miejscu znajdują się już policja i służby ratunkowe" - przekazał Zełenski.

"Rosyjskie potwory nie zatrzymują się w swoich działaniach. Nie mają sił ani śmiałości, by przeciwstawić się nam na polu walki, dlatego cynicznie atakują ludność cywilną" - dodał prezydent.

Kramatorsk to 150-tysięczne miasto w obwodzie donieckim. Trwa tam ewakuacja mieszkańców w związku z prawdopodobnym natarciem rosyjskich wojsk z północnego zachodu, z okolic Iziumu w obwodzie charkowskim, na Kramatorsk i Słowiańsk.

Głównym celem tej operacji byłoby połączenie się z siłami Rosjan i samozwańczych prorosyjskich "republik ludowych" (Donieckiej i Ługańskiej - PAP), operujących w okolicach Doniecka i Gorłówki. Powodzenie ofensywy mogłoby skutkować okrążeniem dużego zgrupowania ukraińskich wojsk i stanowiłoby zagrożenie dla miejscowej ludności cywilnej.

Premier Słowacji Eduard Heger spotkał się w piątek w Kijowie z prezydentem Wołodymyrem Zełeńskim. Przywódca Ukrainy podziękował Słowakom za wsparcie - przekazał Heger w sieci społecznościowej. Premier odwiedził też Buczę, gdzie po wycofaniu się Rosjan znaleziono ciała pomordowanych cywilów.

Heger zamieścił w Internecie zdjęcie z rozmowy z Zełeńskim i krótko poinformował o podziękowaniach ukraińskiego prezydenta.

Napisał także o swoim spotkaniu z premierem Ukrainy Denysem Szmyhalem. "Premier Ukrainy Denys Szmyhal podziękował mi podczas spotkania za naszą pomoc i za to, że dajemy im europejską perspektywę, która dodaje im sił do walki" - napisał Heger.

Według Szmyhala, spotkanie zdominował temat skoordynowanych działań na rzecz zaostrzenia sankcji wobec Rosji. Apelował o pozbawienie Rosji możliwości obchodzenia sankcji poprzez inne kraje. „Rozmawialiśmy także o pomocy humanitarnej i wsparciu dla Ukrainy w jej drodze do Unii Europejskiej" – stwierdził później ukraiński premier.

Premier Heger przybył na Ukrainę wraz z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen i szefem dyplomacji UE Josepem Borrellem.

Jadąc do Kijowa, ujawnił przekazanie w formie daru Ukrainie systemu obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej S-300. Później w Bratysławie i Waszyngtonie poinformowano, że Słowacja otrzyma od USA baterię nowoczesnego systemu Patriot wraz z obsługą. Mają pozostać na wschodniej flance NATO tyle czasu, ile będzie potrzeba.

Heger razem z delegacją instytucji europejskich odwiedził miasto Bucza. „Nie możemy pozwolić, by Władimir Putin kontynuował swoje zbrodnie wojenne przeciwko narodowi ukraińskiemu. Europa jest kontynentem wolnym, demokratycznym i pokojowym, a my będziemy chronić te wartości” – napisał w Internecie.

Zadeklarował też, że zbrodnie wojenne muszą być sprawiedliwie ukarane, a Słowacja przyczyni się do ich zbadania.

Piotr Górecki (PAP)

ptg/ mal/

Ponad 30 ofiar śmiertelnych po ostrzale rakietowym dworca kolejowego w Kramatorsku

Ponad 30 osób poniosło śmierć, a ponad 100 zostało rannych w piątek po ataku rakietowym rosyjskich wojsk na dworzec kolejowy w Kramatorsku na wschodzie Ukrainy. Zginęli cywile oczekujący na ewakuację z Donbasu - poinformowały na Facebooku Koleje Ukraińskie.

Według przewodniczącego donieckiej administracji obwodowej Pawło Kyryłenki w teren dworca uderzyły dwie rosyjskie rakiety balistyczne krótkiego zasięgu typu Iskander, przenoszące bomby kasetowe.

"Podczas rosyjskiego ataku na dworcu znajdowały się tysiące ludzi oczekujących na ewakuację z Donbasu do bezpieczniejszych regionów Ukrainy. Najeźdźcy dobrze wiedzieli, gdzie uderzyć. Wiedzą też, czego chcą - wziąć jako zakładników możliwie największą liczbę cywilów i zniszczyć wszystko, co ukraińskie" - przekazał Kyryłenko na Telegramie.

"Był to zamierzony atak na ludność cywilną Kramatorska oraz infrastrukturę kolejową" - oceniono w komunikacie Kolei Ukraińskich.

Kramatorsk to 150-tysięczne miasto w obwodzie donieckim. Trwa tam ewakuacja mieszkańców w związku z prawdopodobnym natarciem rosyjskich wojsk z północnego zachodu, z okolic Iziumu w obwodzie charkowskim, na Kramatorsk i Słowiańsk.

Głównym celem tej operacji byłoby połączenie się z siłami Rosjan i samozwańczych prorosyjskich "republik ludowych" (Donieckiej i Ługańskiej - PAP), operujących w okolicach Doniecka i Gorłówki. Powodzenie ofensywy mogłoby skutkować okrążeniem dużego zgrupowania ukraińskich wojsk i stanowiłoby zagrożenie dla miejscowej ludności cywilnej.

Ekspert: Porywanie ukraińskich dzieci przez Rosjan to drugi etap ludobójstwa. Naziści robili to w Polsce

Porywanie ukraińskich dzieci przez Rosjan to drugi etap ludobójstwa - skomentował w piątek na Twitterze pracujący w Berlinie ekspert ds. Europy wschodniej Sergej Sumlenny. I dodał, że "Niemieccy naziści zrobili to samo w Polsce: porywali i »germanizowali« dzieci".

Odniósł się tym samym do informacji zamieszczonej przez ukraińskie ministerstwo obrony o wywożeniu ukraińskich dzieci do Rosji oraz pracami nad ułatwieniem ich adopcji przez rosyjskie rodziny.

"To drugi etap ludobójstwa. Rosja porywa ukraińskie dzieci z okupowanych terytoriów Ukrainy i oddaje je rosyjskim rodzinom w celu usunięcia ich ukraińskiej tożsamości. Niemieccy naziści zrobili to samo w Polsce: porywali i »germanizowali« dzieci" - napisał Sumlenny.

Jak dodał, oficjalna gazeta rosyjskiego parlamentu potwierdza, że trwa proces legislacyjny mający na celu ułatwienie adopcji ukraińskich dzieci przez Rosjan.

Rozminowywanie Irpienia. Tylko na pierwszym etapie zabezpieczono ponad 3 tys. przedmiotów wybuchowych

Ponad 3 tys. przedmiotów wybuchowych, w tym bomb lotniczych, fragmentów systemu rakietowego Iskander, bomb kasetowych, min przeciwpiechotnych oraz amunicji do artylerii i moździerzy, zabezpieczyła na pierwszym etapie rozminowywania ukraińska policja w podkijowskim Irpieniu, okupowanym wcześniej przez wojska rosyjskie.

Jak poinformował szef ukraińskiej policji Ihor Klimenko, policja i pirotechnicy służby ds. sytuacji nadzwyczajnych zabezpieczyli w sumie ponad 3 tys. przedmiotów wybuchowych. Jest to jednak dopiero pierwszy etap rozminowywania, który objął zajmowane przez Rosjan pozycje, rejony walk i ulice miasta.

Jak powiedział Klimenko, chodzi nie tylko o niezdetonowaną amunicję i składy broni, ale też pułapki i zaminowany przez Rosjan sprzęt.

Drugi etap "zaczystki", czyli oczyszczania miasta z niebezpiecznych przedmiotów, będzie przeprowadzany w budynkach mieszkalnych.

Agencja Ukrinform przypomina, że o uwolnieniu położonego na północny zachód od Kijowa Irpienia przez siły ukraińskie poinformowano 28 marca.

BBC: Rosjanie zamknęli 130 osób w niewielkiej piwnicy na miesiąc, 12 osób zmarło

Rosyjscy żołnierze zamknęli około 130 mieszkańców wsi Jahidne po Czernihowem w piwnicy o powierzchni 65 m kw. W ciągu blisko miesiąca co najmniej 12 osób zmarło, a stłoczeni ludzie, w tym dzieci, musieli spać obok martwych - podała w czwartek stacja BBC, cytując ocalałych.

Gdy ktoś umierał, jego ciała nie można było od razu wynieść. Nie zawsze pozawalali na to rosyjscy żołnierze i było to niebezpieczne z powodu ciągłego ostrzału i walk na zewnątrz. Ludzie godzinami, a czasem przez kilka dni musieli żyć obok zmarłych - podkreśla brytyjska stacja.

Jahidne na północy Ukrainy, w pobliżu granic państwowych z Rosją i Białorusią, było okupowane przez rosyjskich żołnierzy przez prawie miesiąc. Gdy tam wkroczyli, zabrali mężczyzn, kobiety i dzieci z domów, i grożąc bronią, stłoczyli w szkolnej piwnicy - opisuje BBC.

Jeden z więzionych mieszkańców, 60-letni Mykoła Kłymczuk, pokazał ekipie BBC piwnice. W pomieszczeniu nie ma wentylacji, a jedyne dwa okna są zabite deskami. "Gdy schodziliśmy po schodach, poczuliśmy smród choroby i rozkładu. Pokój był brudny, materace, ubrania, buty i książki rozrzucone na podłodze. Cztery małe prycze na środku i składnica sztućców w rogu" - relacjonuje brytyjska stacja.

"To było moje pół metra przestrzeni. Spałem na stojąco. Przywiązałem się tu do poręczy szalikiem, żeby się nie przewracać. Spędziłem tak 25 nocy" - powiedział Mykoła.

Według niego po piwnicy w ogóle nie można było się poruszać, żeby na nikogo nie nadepnąć. Wśród więzionych tam ludzi było 40 lub 50 dzieci, w tym niemowlęta. Najmłodsze miało zaledwie dwa miesiące. "Podczas mojego pobytu zmarło 12 osób" - powiedział 60-latek.

"Prawie nie było miejsca. Żyliśmy na siedząco. Spaliśmy na siedząco. Nie żebyśmy w ogóle mogli spać. To było niemożliwe. Tak wiele pocisków trafiało w okolicę. To było nie do zniesienia" - relacjonowała z kolei 15-letnia Anastazja, która była w piwnicy razem z ojcem i babcią.

"To było bardzo straszne. Znałam osoby, które zmarły. Traktowały nas bardzo uprzejmie. Było mi tak smutno, że zmarły tu po prostu bez powodu" - powiedziała Anastazja.

Rosyjscy okupanci opuścili Jahidne 3 kwietnia. Obecnie w wiosce są żołnierze ukraińscy, a osoby więzione w piwnicy zostały ewakuowane - podała BBC.

WHO: już ponad 100 ataków na służbę zdrowia na Ukrainie. Zginęło blisko 80 osób

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała, że zweryfikowała 103 ataki na służbę zdrowia na Ukrainie od 24 lutego, kiedy Rosja rozpoczęła zbrojną inwazję na ten kraj. W ich wyniku zginęły 73 osoby, a 51 zostało rannych.

Jak wynika z danych WHO, 89 ataków dotyczyło placówek opieki zdrowotnej, a 13 środków transportu, w tym ambulansów. Według organizacji 1000 placówek zdrowotnych znajduje się w pobliżu stref konfliktu lub terenów okupowanych.

"Jesteśmy oburzeni nieustającymi atakami na służbę zdrowia. To naruszenie międzynarodowego prawa humanitarnego. Pokój jest jedyną drogą. Ponownie wzywam Federację Rosyjską do zakończenia wojny" - przekazał w oświadczeniu dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus.

W czwartek Lwów odwiedził dyrektor regionalny WHO na Europę Hans Kluge. "To bardzo przykra ironia, że kamień milowy, jakim jest 100 ataków na służbę zdrowia na Ukrainie, przekroczono akurat w Światowym Dniu Zdrowia. Byłem osobiście zaskoczony niezłomnością i siłą pracowników ukraińskiej służby zdrowia i systemu opieki zdrowotnej w tym kraju" - podkreślił.

Doradca prezydenta: Wciąż prowadzimy negocjacje z Rosją, ale nastroje zmieniły się po odkryciu zbrodni w Buczy

Ukraina i Rosja stale prowadzą negocjacje z Rosją zdalnie, ale nastroje zmieniły się po odkryciu zbrodni w podkijowskiej miejscowości Bucza - oświadczył w piątek Mychajło Podolak, doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w ukraińskiej telewizji.

Podolak przekazał także, że Ukraina pracuje nad możliwością ewakuacji cywilów z oblężonego Mariupola na południu Ukrainy drogą morską, jak pisze agencja Reutera.

Według prezydenckiego doradcy jakiekolwiek tymczasowe zawieszenie broni w wojnie z Rosją to jedynie "przeniesienie wojny na później", co nie leży w interesie Ukrainy.

Podolak dodał także, że siły rosyjskie nie mają aktualnie przewagi na frontach.

Ukraińskie władze oskarżają rosyjskie wojska o dokonanie masowych morderstw w Buczy. Moskwa zaprzecza zbrodniom na cywilach na Ukrainie i uważa, że to fałszerstwo ukartowane przez Zachód - wyjaśnia agencja Reutera.

W obwodzie zaporoskim Rosjanie skonfiskowali autobusy do ewakuacji mieszkańców

Autobusy ewakuacyjne wiozące pomoc humanitarną, które przyjechały z Zaporoża do okupowanego Melitopola na południu Ukrainy, zostały przejęte przez Rosjan - poinformował szef władz obwodu zaporoskiego Ołeksandr Staruch.

Chodzi o kolumnę autobusów, które wiozły do Melitopola pomoc humanitarną, a następnie miały ewakuować mieszkańców miasta.

"Kierowcom kazali przesiąść się do jednego autobusu i jechać z powrotem. Resztę autobusów skonfiskowali" - napisał Staruch na Telegramie w piątek rano.

Informację tę, jak podaje ukraińska redakcja Radia Swoboda, potwierdził również mer Melitopola Iwan Fedorow. Według niego skonfiskowano całą pomoc humanitarną - leki, żywność, środki higieny.

Swoboda podaje, że kolumna, która w czwartek wyjechała do Melitopola, składała się z siedmiu autobusów.

Ujawniono nazwisko rosyjskiego generała, który wydał rozkaz ostrzału osiedli i elektrowni atomowej w Enerhodarze

Dowódcą, który wydał rozkaz ostrzału osiedli mieszkalnych w Enerhodarze na południowym wschodzie Ukrainy, a także obiektów Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej, jest rosyjski generał Aleksiej Dombrowski - poinformował w czwartek na Telegramie ukraiński koncern atomowy Enerhoatom.

"Ten wojskowy ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za akty jądrowego terroryzmu, które naraziły na niebezpieczeństwo pół świata. (...) Generał Dombrowski odpowiada również za dokonanie zniszczeń na terenie elektrowni atomowej, a także utylizowanie tam zapasów rosyjskiej broni. Na szczęście nie doszło do jądrowej katastrofy - około 50 pocisków nie eksplodowało, chociaż część z nich uderzyła w bloki energetyczne elektrowni i inne budynki w bezpośrednim sąsiedztwie" - przekazano w komunikacie Enerhoatomu.

Koncern podał również informację, że przed dwoma tygodniami generała Dombrowskiego miał zastąpić w Enerhodarze generał Walerij Wasiljew - dowódca rosyjskich Wojsk Ochrony Radiacyjnej, Chemicznej i Biologicznej Centralnego Okręgu Wojskowego.

Generał Aleksiej Dombrowski pełni funkcję zastępcy dowódcy głównego zarządu Gwardii Narodowej (Rosgwardii) w Kraju Krasnodarskim.

W Enerhodarze znajduje się Zaporoska Elektrownia Atomowa - największa elektrownia jądrowa w Europie, zbudowana w latach 1980–1986. Obiekt został zajęty przez rosyjskie wojska w nocy z 3 na 4 marca.

Ministerstwo obrony: Rosjanie masowo wywożą ukraińskie sieroty do swojego kraju

Rosjanie masowo wywożą ukraińskie sieroty do swojego kraju, a izba niższa rosyjskiego parlamentu Duma Państwowa pracuje nad ustawą mającą ułatwić procedurę adopcji dzieci z Ukrainy przez Rosjan - poinformowało w piątek na Twitterze ukraińskie ministerstwo obrony.

"Rosja masowo porywa ukraińskie dzieci. Tysiące ukraińskich sierot z okupowanych terytoriów jest nielegalnie »ewakuowanych« do Rosji. Duma Państwowa przyspiesza pracę nad ustawą mającą ułatwić procedurę ich »adopcji« przez rosyjskie rodziny" - napisało ministerstwo.

Mer Buczy: Zidentyfikowano już 163 cywilów zabitych przez Rosjan

W miejscowości Bucza pod Kijowem określono już tożsamość 163 z około 320 cywilów, których ciała znaleziono po wyzwoleniu miasta - poinformował mer Buczy Anatolij Fedoruk, cytowany w piątek przez agencję Ukrinform. Według niej wciąż znajdowane są kolejne ciała.

"Dotychczas udało nam się zidentyfikować 163 zabitych. To mieszkańcy naszego miasta, którzy zostali cynicznie zabici, byli brutalnie torturowani przez Rosjan. Znamy ich nazwiska, imiona, imiona odojcowskie, wiemy, gdzie mieszkali, kim byli: ojcami, synami, żonami w tej czy innej rodzinie" - powiedział Fedoruk rozgłośni Głos Ameryki.

Według mera po wycofaniu się z Buczy wojsk rosyjskich znaleziono tam około 320 ciał mieszkańców, przy czym większość z nich zginęła w wyniku bezpośrednich postrzałów, a nie ostrzału artyleryjskiego. W mieście wciąż znajdowane są kolejne ciała - podał Ukrinform.

W piątek władze podejmą próbę ewakuacji mieszkańców z obwodu donieckiego i ługańskiego

W piątek planowana jest ewakuacja mieszkańców z obwodów donieckiego i ługańskiego na południowym wschodzie kraju - poinformowała wicepremier Iryna Wereszczuk.

Obecnie to tam toczą się intensywne działania zbrojne. Według władz ukraińskich siły rosyjskie przygotowują się do zmasowanej ofensywy na wschodzie kraju.

Ewakuacja ma się w piątek odbywać na 10 trasach, gdzie uzgodniono korytarze humanitarne – m.in. z Mariupola w obwodzie donieckim (tylko samochodami prywatnymi), z Siewierodoniecka, Lisiczańska, Popasnej, Rubiżnego w obwodzie ługańskim.

Prokuratura: w obwodzie charkowskim znaleziono szczątki trojga cywilów zamordowanych przez rosyjskie wojska

W wyzwolonej miejscowości Husariwka w rejonie (powiecie) iziumskim obwodu charkowskiego na wschodzie Ukrainy odnaleziono spalone szczątki trojga cywilów. Zbrodni dokonały rosyjskie wojska - poinformowała w czwartek wieczorem na Telegramie charkowska prokuratura obwodowa.

"Ustalono, że podczas okupacji wsi Husariwka rosyjscy żołnierze torturowali, zabili, a następnie spalili ciała trzech lokalnych mieszkańców. W celu ukrycia dowodów swoich zbrodni, przed podpaleniem ciał wojskowi nakryli je oponami samochodowymi" - przekazano w komunikacie prokuratury.

Po wyzwoleniu Husariwki przez siły ukraińskie, szczątki trojga cywilów odnaleziono w czwartek w piwnicy jednego z domów.

Na terytoriach Ukrainy, które znajdowały się w minionych tygodniach (od końca lutego do przełomu marca i kwietnia) pod rosyjską okupacją, żołnierze najeźdźcy dopuścili się licznych zbrodni na ludności cywilnej. Najwięcej tego rodzaju doniesień napłynęło w ostatnich dniach z obwodu kijowskiego. W miastach Bucza, Irpień, Borodzianka i Hostomel rosyjskie wojska zamordowały kilkaset osób, z czego co najmniej około 400 w Buczy. Dokładna liczba ofiar wciąż jest ustalana.

Władze: praktycznie nie ma już rosyjskich wojsk w obwodzie mikołajowskim

W obwodzie mikołajowskim na południu Ukrainy praktycznie nie ma już rosyjskich żołnierzy, ale najeźdźcy wciąż strzelają z wyrzutni rakiet, by siać panikę i zadawać straty ludności cywilnej - oświadczył szef władz obwodu Witalij Kim, cytowany w piątek przez agencję Ukrinform.

"Te potwory nie mogą nic zrobić, więc strzelają do naszego miasta z daleka z wyrzutni Smiercz, by siać panikę wśród ludzi i jak najbardziej szkodzić cywilom. Jednocześnie rozpowszechniają fałszywe informacje, że posuwają się naprzód, że mają tysiąc czołgów, 700 wyrzutni rakiet, 5 tys. żołnierzy" - powiedział Kim.

"Ale to nieprawda. Przeciwnie, (Rosjanie) przemieszczają się, nie porzucają już uzbrojenia, ale zabierają je na naprawy. Okopują się, siedzą w okopach i czekają w strachu, kiedy ich zaatakujemy. Walczą nikczemnie, strzelają do cywilów" - zaznaczył.

Według Kima w Mikołajowie najbardziej ucierpiał budynek administracji obwodowej, ale zniszczonych zostało również wiele szpitali i szkół. Wróg uderzył ponadto w koszary wojskowe. Ogółem w obwodzie mikołajowskim zniszczonych lub uszkodzonych zostało ponad 2 tys. budynków, ale zniszczenia nie są tak poważne jak w Mariupolu czy Buczy - podał Ukrinform.

Rzeczniczka praw człowieka: Od początku wojny zginęło co najmniej 169 dzieci

Co najmniej 169 dzieci zginęło na Ukrainie od początku rosyjskiej inwazji, a 306 zostało rannych - poinformowała w piątek rzeczniczka praw obywatelskich Ludmyła Denisowa.

Wskazała, że dokładna liczba ofiar wśród dzieci jest obecnie niemożliwa do ustalenia ze względu na toczące się działania zbrojne.

Sztab: siły rosyjskie przygotowują się do ofensywy na wschodzie kraju

Rosjanie przygotowują się do ofensywy na wschodzie Ukrainy - poinformował w piątek rano sztab generalny ukraińskich sił zbrojnych.

Główne wysiłki Rosjanie koncentrują na zdobyciu portowego Mariupola w obwodzie donieckim, ofensywie w okolicach Iziumu w obwodzie charkowskim, przełamaniu obrony sił ukraińskich działających w obwodzie donieckim - podano w podsumowaniu operacyjnym sztabu. Na południu kraju przeciwnik próbuje powstrzymać działania sił ukraińskich.

W obwodzie ługańskim Rosjanie dążą do zajęcia Popasnej i Rubiżnego. W regionie toczą się walki. Rosjanie kontynuują ostrzał miejscowości w obwodach ługańskim i donieckim, w tym z artylerii rakietowej.

Według informacji sztabu na terytorium Białorusi trwa rekrutacja tzw. "ochotników" w celu sformowania nowych pododdziałów prywatnej firmy wojskowej. Sztab nie podaje szczegółów - sprawdza informacje.

Utrzymuje się przy tym ryzyko ataków rakietowych i bombowych z terytorium Białorusi.

W rosyjskich obwodach briańskim i kurskim Rosjanie uzupełniają swoje siły i przywracają im zdolność bojową. Podejmują także działania w celu remontu połączeń kolejowych z Kupiańska do Charkowa, Iziumu i Swatowa.

W zajętym Iziumie w obwodzie charkowskim przedstawiciele marionetkowej tzw. Donieckiej Republiki Ludowej pełnią funkcje "policji".

Władze: obwód sumski wyzwolony spod rosyjskiej okupacji

Obwód sumski na północy Ukrainy został wyzwolony spod rosyjskiej okupacji, a eksplozje, jakie słychać w ostatnich dniach, to odgłosy oczyszczania terenu z min i niewybuchów - ogłosił szef władz obwodu Dmytro Żywycki, cytowany w piątek przez agencję Ukrinform.

Teren obwodu sumskiego nie jest jeszcze bezpieczny, a wiele obszarów wciąż jest zaminowanych - podkreślił na Telegramie Żywycki, wzywając ludzi, by unikali dróg leśnych i nie zbliżali się do zniszczonego sprzętu oraz opuszczonych pozycji rosyjskiego wojska.

Brytyjskie MON: siły rosyjskie całkowicie wycofały się z północnej Ukrainy

Siły rosyjskie całkowicie wycofały się z północnej Ukrainy na Białoruś i do Rosji, poinformowało w piątek brytyjskie ministerstwo obrony na Twitterze, cytując informacje uzyskane przez wywiad.

Przynajmniej część rosyjskich sił zostanie przeniesiona na wschodnią Ukrainę, by walczyć w Donbasie - napisał resort obrony.

Masowe przemieszczenie z północy na wschód prawdopodobnie potrwa co najmniej tydzień. Wcześniej konieczne będzie także uzupełnienie zapasów.

Ministerstwo poinformowało, że rosyjski ostrzał miast na wschodzie i południu trwa nadal, a siły rosyjskie posunęły się dalej na południe od miasta Izium, które pozostaje pod ich kontrolą.

Dyplomaci wracają do Kijowa

Ambasadorowie Francji i Włoch, którzy przed wybuchem wojny przenieśli się z Kijowa do Lwowa, zapowiedzieli powrót do stolicy Ukrainy.

W czwartek do Kijowa powrócili ambasadorowie Litwy i Turcji. Ambasador Republiki Litewskiej przyjechał ze Lwowa, a dyplomata Turcji z Czerniowców.

Pierwsi, którzy powrócili do stolicy Ukrainy byli przedstawiciele Słowenii. Charge d'affaires Bostjan Lesjak pojawił się w Kijowie już 27 marca, ambasador Tomaz Mencin jeszcze rezyduje w Rzeszowie.

Od początku rosyjskiej agresji jedynym ambasadorem, który nie opuścił Kijowa, był ambasador Polski Bartosz Cichocki.

Zełenski: Będziemy walczyć o każde miasto zajęte przez Rosję

Ukraina nie zgodzi się na status quo w sprawie okupowanych przez Rosję terytoriów i będzie walczyć o każde ukraińskie miasto kontrolowane obecnie przez wroga - oświadczył prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, cytowany w piątek przez agencję Ukrinform.

"Dziś Odessa jest całkowicie ukraińska, nie jest okupowana. Najgorsza jest sytuacja w Mariupolu. Ale będziemy walczyć o wszystkie nasze miasta, aż przywrócimy swoją integralność terytorialną" - zapewnił Zełenski w wywiadzie udzielonym indyjskiej sieci Republic Media Network.

"Jesteśmy gotowi powiedzieć dziś, że Rosjanie muszą wycofać się do granic, z których 24 lutego rozpoczęli inwazję na pełną skalę. Status quo, które widzimy obecnie, okupowane miasta - nie porzucimy ich na rzecz Federacji Rosyjskiej" - podkreślił prezydent.

Zełenski zaznaczył, że na południu i wschodzie Ukrainy Rosjanie zabijają lokalnych urzędników, ale miejscowa ludność stanowczo sprzeciwia się osobom podstawianym na ich miejsce przez okupantów.

"Straciliśmy już wielu merów: byli porywani, torturowani, zabijani. A to są ludzie wybierani przez ludzi, a nie mianowani przez prezydenta. Dlatego ludzie reagują w ten sposób, broniąc swoich urzędników, ponieważ ich wybrali, a siły rosyjskie próbują wstawić tam swoich ludzi" - powiedział.

Media: atak rakietowy w obwodzie odeskim

Rosyjska armia przeprowadziła atak rakietowy na infrastrukturę w obwodzie odeskim na południu Ukrainy, powodując zniszczenia - poinformował w nocy z czwartku na piątek portal Ukraińska Prawda, powołując się na lokalne władze.

Atak rakietowy przeprowadzono z morza. Nie podano, co dokładnie było celem tego uderzenia i jaka jest skala zniszczeń.

Dowódca RAF: Kolejny atak Rosji może być jeszcze bardziej barbarzyński

Wojna na Ukrainie znajduje się w niebezpiecznej fazie, a rosyjskie wojska szykują się do kolejnego ataku, który może być jeszcze bardziej brutalny i barbarzyński - ostrzegł w czwartek wieczorem dowódca brytyjskiego lotnictwa, marszałek Mike Wigston.

"Wszystkie doniesienia z naszego wywiadu mówią nam, że Rosja zmienia pozycję do kolejnego ataku. Potencjalnie będzie on jeszcze bardziej brutalny, jeszcze bardziej barbarzyński, jeszcze bardziej nielegalny niż to, co już widzieliśmy. Rosjanie się przemieszczają i są pełne podstawy, by przypuszczać, że wrócą, a Ukraina odczuje w pełni skutki tego, co Rosja przyniesie" - powiedział Wigston w stacji Sky News.

Zapewnił on, że personel RAF jest gotowy do dostarczenia Ukrainie pojazdów opancerzonych na pokładach samolotów transportowych, jeśli ministrowie zatwierdzą takie wsparcie. "Jestem gotów wraz z Królewskimi Siłami Powietrznymi zrobić wszystko, co nasz rząd zdecyduje, że jest konieczne, aby wesprzeć Ukrainę" - podkreślił. Było to odniesienie do informacji podanych w czwartek przez "The Times", że opracowywane są plany wysłania na Ukrainę transporterów opancerzonych, takich jak Mastiff, aby pomóc ukraińskiemu wojsku w posuwaniu się w kierunku linii rosyjskich.

Z kolei w odpowiedzi na sugestie, że Zachód powinien uzbroić Ukraińców w pociski przeciwokrętowe, aby mogli utrzymać kontrolę nad wybrzeżem Morza Czarnego, Wigston powiedział, że taka broń jest "rozważana", ale decyzję w tej sprawie należy pozostawić przywódcom politycznym.

Zełenski: Potrzebne są ostrzejsze sankcje

"Potrzeba więcej sankcji. Konieczne są ostrzejsze sankcje" - powiedział w czwartek późnym wieczorem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski po ogłoszeniu przez UE kolejnego pakietu restrykcji wobec Rosji.

W nagraniu wideo opublikowanym na komunikatorze Telegram Zełenski podkreślił, że dotychczasowe sankcje nałożone na Rosję nie są wystarczające by zmusić Moskwę do zakończenia wojny.

Ponownie zażądał broni dla Ukrainy, dzięki której - jak powiedział - "będziemy mogli wygrać na polu bitwy". "To będzie najostrzejsza sankcja wobec Rosji" - stwierdził Zełenski.

Poinformował, że ukraińska armia nadal robi wszystko, by powstrzymać rosyjską ofensywę w Donbasie. Dodał, że Rosjanie ściągają tam nowe jednostki.

Zawieszenie Rosji w prawach członka Rady Praw Człowieka ONZ Zełenski ocenił jako "absolutnie sprawiedliwe" i "całkowicie logiczne".

Rezolucję o zawieszeniu Rosji w Radzie Praw Człowieka ONZ, w związku z "rażącymi i systematycznymi pogwałceniami praw człowieka", poparły 93 państwa. Przeciwko było 24, a wstrzymało się 58. Przeciw głosowały m.in. Chiny, Kazachstan, Wenezuela, Korea Północna, Białoruś, Iran, Syria, Erytrea i Kuba.

Zełenski: Sytuacja w Borodziance "o wiele bardziej przerażająca" niż w Buczy

Sytuacja w Borodziance jest "o wiele bardziej przerażająca" niż w Buczy, gdzie dokonano masakry ludności cywilnej - powiedział w czwartek późnym wieczorem prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w nagraniu wideo.

"W tym małym miasteczku jest więcej ofiar niż w Buczy" - stwierdził Zełenski.

"Każda zbrodnia zostanie wyjaśniona, każdy kat zostanie znaleziony" - powiedział prezydent Ukrainy.

Borodzianka, położona na północny zachód od Kijowa, została niedawno przejęta przez siły ukraińskie po wycofaniu się z niej Rosjan. Jest jednym z najbardziej zniszczonych w wyniku rosyjskiej inwazji miast obwodu kijowskiego. Władze Ukrainy informowały wcześniej, że pod gruzami zbombardowanych bloków mieszkalnych mogą znajdować się ciała setek ludzi.

Prokurator generalna Ukrainy Iryna Wenediktowa poinformowała w czwartek wieczorem na Facebooku, że w gruzach dwóch zbombardowanych budynków mieszkalnych w Borodiance, liczącej przed wojną ok. 13 tysięcy mieszkańców, ratownicy znaleźli 26 ciał.

Podkreśliła, że "na celowniku" wojsk rosyjskich była tylko ludność cywilna, gdyż w Borodziance nie ma obiektów wojskowych.

"Wróg zdradziecko ostrzeliwał infrastrukturę mieszkalną wieczorami, kiedy w domach było najwięcej ludzi" - stwierdziła Wenediktowa.

Zełenski o zawieszeniu Rosji w Radzie Praw Człowieka ONZ: Razem zmuśmy Rosję do poszukiwania pokoju

To kolejna kara za inwazję na Ukrainę; razem zmuśmy Rosję do poszukiwania pokoju - wezwał w czwartek na Twitterze prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, komentując zawieszenie Rosji w prawach członka Rady Praw Człowieka ONZ.

"To ważna decyzja, jestem wdzięczny sojusznikom za solidarność. Musimy kontynuować skoordynowaną presję na Rosję na wszystkich forach międzynarodowych" - napisał Zełenski.

Rezolucję o zawieszeniu Rosji w Radzie Praw Człowieka ONZ, w związku z "rażącymi i systematycznymi pogwałceniami praw człowieka", poparły 93 państwa. Przeciwko było 24, a wstrzymało się 58. Przeciw głosowały m.in. Chiny, Kazachstan, Wenezuela, Korea Północna, Białoruś, Iran, Syria, Erytrea i Kuba.

Doradca prezydenta: korytarzami humanitarnymi ewakuowano 4676 osób

Z okupowanych lub obleganych przez wojska rosyjskie miast na Ukrainie w czwartek ewakuowano 4676 osób - poinformował w czwartek na Telegramie Kyryło Tymoszenko, wiceszef biura prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

"Korzystając z własnego transportu z Mariupola do Zaporoża dotarło 1205 osób; z Berdiańska, Wasylówki, Melitopola i miasteczka Połohy do Zaporoża wyjechało natomiast 2051 osób" - napisał Tymoszenko.

"Z obwodu ługańskiego ewakuowano 1420 osób" - dodał polityk.

Dzień wcześniej, w środę, korytarzami humanitarnymi ewakuowano blisko 4,9 tys. osób.

Rzecznik Kremla: Ponosimy na Ukrainie znaczące straty w ludziach

Rosyjskie wojska ponoszą na Ukrainie znaczące straty w ludziach - przyznał w czwartek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow w rozmowie z brytyjską stacją Sky News.

W pierwszym wywiadzie udzielonym zachodnim mediom od czasu rosyjskiej napaści na Ukrainę, rzecznik rosyjskiego prezydenta Władimira Putina podtrzymywał, że nie jest to wojna, lecz "specjalna operacja militarna", zaprzeczał, by rosyjskie wojska kiedykolwiek strzelały do ludności cywilnej i obiektów cywilnych oraz twierdził, jakoby nie miały nic wspólnego z mordowaniem cywilów w Buczy, ale przyznał, że rosyjskie wojska ponoszą znaczące straty.

Zapytany o doniesienia o tysiącach poległych rosyjskich żołnierzy, w tym sześciu zabitych generałach i setkach straconych czołgów, Pieskow początkowo próbował zbyć to pytanie, ale ostatecznie, nie kwestionując tych liczby, powiedział: "Mamy znaczące straty żołnierzy i jest to dla nas ogromna tragedia".

Od początku wojny Rosja do tej pory tylko dwa razy oficjalnie podała liczbę swoich zabitych żołnierzy - 25 marca twierdziła, że zginęło 1351 żołnierzy. USA szacowały, że do końca marca zginęło ponad 10 tys. Rosjan.

Władze: jedna osoba zginęła, 14 zostało rannych w czwartkowym ostrzale Charkowa

Jedna osoba zginęła, a 14 zostało rannych w czwartkowym ostrzale Charkowa - poinformował szef władz obwodu charkowskiego Ołeh Syniehubow.

"Wróg, z powodu swojej bezsilności, kontynuuje ostrzał osiedli mieszkalnych, wskutek którego w czwartek w regionie zginęła jedna osoba - kobieta - a 14 osób zostało rannych" - podał Syniehubow.

Dodał, że do regionu nieprzerwanie dostarczana jest pomoc z innych części kraju oraz z zagranicy, a obrońcy miasta otrzymali w czwartek zestawy kamer termowizyjnych i inny sprzęt.

"W czwartek w obwodzie zniszczono również wyrzutnię rakiet Grad wraz z jej załogą" - przekazał lider władz położonego na wschodzie Ukrainy obwodu.

Syniehubow ostrzegł, że Rosjanie będą próbować przerzucić dużą część sprzętu bojowego na odcinek iziumski. (PAP)

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (4)

dodaj komentarz
evandrew
Ukraina to siostra Polski i jej naturalnym miejscem jest UE i NATO
chudyjakszkapa
a ja sączę poranną kawkę i oglądam zdjęcia jak
na rosji :D
zagraniczne sery są zabezpieczane w sklepach, jak luksusowe zegarki, a półki w sklepach mogłyby z powodzeniem stanowić scenografię PRL lat 80 tych :D

heh w XXI wieku takie rzeczy tylko na rosji :DDD
dziadekjarek
I oficjalny kurs dolara, czarny rynek kwitnie
martabak1
patrzcie jak redagują teksty poza Polską :) i każą je publikować polskojęzycznym mediom dla nas. Wojna jest na Ukrainie - oni że" w Ukrainie" uwaga!! to trolle z mediów głównego ścieku

Powiązane: Wojna w Ukrainie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki