REKLAMA

Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 27.06.2022 r.

2022-06-28 07:28
publikacja
2022-06-28 07:28
Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 27.06.2022 r.
Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 27.06.2022 r.
fot. Stringer / / Reuters

Poniedziałek, 27 czerwca, był sto dwudziestym czwartym dniem inwazji Rosji na Ukrainę. 

» Rosjanie zaatakowali z terytorium Białorusi. Relacja z 26 czerwca

Na około 35 tys. żołnierzy oszacował w poniedziałek straty osobowe Rosji od początku inwazji na Ukrainę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy. W ciągu minionej doby wojska rosyjskie straciły - według sztabu - około 150 ludzi i 20 czołgów.

W porównaniu z danymi z niedzieli wzrosła także liczba zniszczonych rosyjskich pojazdów opancerzonych (o 28), pojazdów i cystern (o 11), systemów artyleryjskich (o siedem), dronów (o sześć) i systemów przeciwlotniczych (o dwa).

Ogółem - według tych danych - od 24 lutego armia rosyjska straciła: 1552 czołgi, 3687 pojazdów opancerzonych, 771 systemów artyleryjskich, 243 wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet, 101 systemów przeciwlotniczych, 217 samolotów, 184 śmigłowce, 636 dronów, 139 pocisków manewrujących, 14 jednostek pływających i 2575 innych pojazdów i cystern.

Biuro prezydenta: dwóch zabitych, 20 rannych w ostrzale centrum handlowego w Krzemieńczuku

Co najmniej dwie osoby zginęły, a 20 zostało rannych w poniedziałek na skutek rosyjskiego ostrzału centrum handlowego w Krzemieńczuku w środkowej Ukrainie - poinformował wiceszef biura prezydenta Ukrainy Kyryło Tymoszenko.

Jak przekazał, dziewięciu rannych jest w stanie ciężkim. Trwa akcja ratunkowa.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w poniedziałek, że rosyjski pocisk trafił w centrum handlowe w Krzemieńczuku, gdzie było ponad 1 tys. cywilów. "Nie sposób nawet pomyśleć, ile jest ofiar" - dodał, nie podając szczegółów.

Z pożarem walczy ponad stu strażaków. Na miejsce zmierza pociąg gaśniczy. Powierzchnia pożaru przekroczyła 10 tys. m kw. 

W Krzemieńczuku Rosjanie ostrzelali w kwietniu największą w kraju rafinerię. Władze zapowiedziały, że do końca roku obiekt nie wznowi działania.

Sullivan: Przekażemy Ukrainie zaawansowany system obrony powietrznej

 Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA Jake Sullivan poinformował w poniedziałek, że USA finalizują pakiet pomocy wojskowej zawierający zaawansowany system obrony powietrznej średniego zasięgu. Tę informację miał przekazać Joe Biden podczas rozmowy przywódców G7 z Wołodymyrem Zełenskim.

"Mogę potwierdzić, że faktycznie finalizujemy pakiet, który zawiera zaawansowane zdolności obrony powietrznej" - powiedział Sullivan dziennikarzom podczas szczytu G7 w Elmau w Bawarii, po rozmowie liderów z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Biden miał powiedzieć ukraińskiemu prezydentowi, że USA dostarczą Ukrainie broń, o którą prosi, tj. system obrony powietrznej średniego i dalekiego zasięgu, a także dodatkową amunicję artyleryjską i radary przeciwartyleryjskie.

Sullivan potwierdził w ten sposób wcześniejsze doniesienia telewizji CNN, według której USA miały zakupić dla Ukrainy system NASAMS, używany m.in. do obrony przestrzeni powietrznej nad Waszyngtonem.

Doradca prezydenta USA stwierdził, że rozmowa z Zełenskim była "szczegółowa i delikatna i była "prawdziwą rozmową na temat strategii". Dodał, że ukraiński przywódca oznajmił, że przeciągający się konflikt nie jest w interesie Ukrainy i dlatego chce maksymalnie wykorzystać najbliższe miesiące, by poprawić sytuację negocjacyjną swojego kraju. Zełenski miał zwrócić się również o dodatkową pomoc ekonomiczną.

Sullivan powiedział też, że liderzy G7 zbliżają się do porozumienia w sprawie nałożenia limitu ceny rosyjskiej ropy naftowej, jednak dodał, że rozmowy w tej sprawie się przeciągają ze względu na poziom skomplikowania problemu. Odmówił deklaracji ws. tego, kiedy przywódcy mogą osiągnąć porozumienie. Ocenił jednak, że limit cen byłby dobrym sposobem na ograniczenie rosyjskich dochodów. Sullivan dodał, że Rosja ma problemy z uzupełnianiem strat swoich wojsk na froncie.

"Te ograniczenia są prawdziwe. Mają wpływ na zdolności Rosji, by osiągnąć swoje ostateczne cele strategiczne w tym konflikcie, które, jak uważamy, nie ograniczają się do Donbasu i z pewnością nie kończą się na Ługańsku" - powiedział. Jak dodał, ograniczenia te dotyczą zarówno zasobów ludzkich, jak i amunicji i logistyki.

Prezydencki doradca powiedział też, że mimo intensywnych zabiegów dyplomatycznych nie uda się odblokować weta Turcji dla akcesji Szwecji i Finlandii do NATO przed środowym szczytem sojuszu. Nie wykluczył, że podczas szczytu dojdzie do spotkania prezydenta Bidena z tureckim prezydentem Recepem Tayyipem Erdoganem.

W portach jest około 80 zagranicznych statków zablokowanych przez Rosjan

W ukraińskich portach zablokowanych jest około 80 zagranicznych statków – powiadomił w poniedziałek wiceszef Administracji Portów Morskich Dmytro Barinow. Z powodu rosyjskiej inwazji nie działa 15 z 18 ukraińskich portów.

„W naszych portach zablokowanych jest blisko 80 zagranicznych statków razem z załogami. Niektórym udało się ewakuować na początku, niektórych zastąpili ukraińscy marynarze. Dlatego że statek nie może być pozostawiony bez kontroli” – powiedział w poniedziałek podczas briefingu Dmytro Barinow.

„Ukraina ma 18 portów. Pięć z nich znalazło się pod tymczasową okupacją w 2014 r., kolejne cztery – po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji. Dodatkowo sześć ukraińskich portów jest zablokowane od strony morza. Dzisiaj działają tylko trzy porty na kierunku dunajskim – Reni, Izmaił, Ust-Dunajsk” – dodał Barinow, cytowany przez agencję Ukrinform.

W marcu, przypomniał, przez porty te udało się przesłać 400 tysięcy ton ładunków, a w maju – już blisko 1,3 mln ton. W czerwcu liczba ta ma wzrosnąć do 1,5 mln ton. Barinow podkreślił jednak, że obecnie porty te pracują „na granicy” swoich możliwości.

„Przed rozpoczęciem wojny przez wszystkie porty ukraińskie przesyłano blisko pięć mln ton produkcji rolnej. Dzisiaj mniej niż jedną trzecią tego wyniku (…). Blokada bardzo w nas uderza” – zaznaczył.

Ukraina to jeden z największych światowych eksporterów zboża, wysyłanego głównie drogą morską. Miliony ton ukraińskiego zboża nie mogą być wysłane poprzez porty na wybrzeżu Morza Czarnego, bo są blokowane przez rosyjskie okręty. Rosyjska blokada portów zagraża światowym cenom zboża i może doprowadzić do niedoborów żywności w wielu krajach Afryki i Bliskiego Wschodu. 

W czerwcu eksport zboża z Ukrainy mniejszy o 44 proc. rdr 

Według ukraińskiego ministerstwa rolnictwa w ciągu pierwszych 22 dni czerwca eksport zboża spadł ok. 44 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim i wyniósł on 1,11 mln ton - podał w poniedziałek Reuters.

Ukraiński eksport zboża w czerwcu spadł ok. 44 proc. "Wolumen eksportu obejmował 978 tys. ton kukurydzy, 104 tys. ton pszenicy i 24 tys. ton jęczmienia" - przekazał Reuters. Agencja przypomniała, że na miesiąc przed rosyjską inwazją Ukraina wyeksportowała "do 6 mln ton zboża".

W maju wielkość eksportu spadła do około 1,7 mln ton, ponieważ "Ukraina, która wcześniej eksportowała większość swoich towarów przez porty morskie, została zmuszona do transportu zboża pociągami przez zachodnią granicę lub przez małe porty na Dunaju" - dodał Reuters. 

Reuters: Zełenski powiedział przywódcom G7, że chce zakończenia wojny przed zimą

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w poniedziałek w przemówieniu do przywódców G7, że chce zakończenia wojny w swym kraju przed najbliższą zimą i zaapelował o systemy przeciwlotnicze dla Ukrainy oraz dalsze sankcje wobec Rosji - podała agencja Reutera.

Zełenski, który wypowiadał się przez łącze wideo, zwrócił się z prośbą o pomoc w eksporcie zboża z Ukrainy i o pomoc w odbudowaniu kraju - powiedział cytowany przez agencję Reutera urzędnik UE, proszący o zachowanie anonimowości.

Prezydent Ukrainy apelował o systemy przeciwlotnicze, dalsze sankcje wobec Rosji i gwarancje bezpieczeństwa.

Również AFP relacjonuje, powołując się na źródła w G7, że Zełenski zaapelował o "maksymalne" działania w celu zakończenia wojny przed końcem roku i o "wzmocnienie sankcji" przeciwko Rosji.

Szczyt przywódców państw grupy G7 odbywa się w bawarskim zamku Elmau, na południu Niemiec; spotkanie potrwa do wtorku. 

Media: ukraińskie siły specjalne prowadzą działania w Rosji

Ukraińskie siły specjalne po raz pierwszy przyznały, że faktycznie prowadzą działania na terytorium Rosji, wysadzając w powietrze rafinerie, składy broni czy inną krytyczną dla wojny infrastrukturę - pisze w poniedziałek brytyjski dziennik "The Times".

Gazeta rozmawiała z dwoma członkami batalionu Szaman, jak nazwano 10. oddział ukraińskich sił specjalnych, którzy uczestniczą w takich misjach. Sierżanci "Przystojny" i "Dwadzieścia Dwa", obaj w wieku 25 lat, walczą z siłami rosyjskimi od czasu hybrydowej inwazji na Ukrainę w 2014 roku. Inteligentni, elokwentni i w doskonałej kondycji fizycznej, zostali wybrani do sił specjalnych po latach walki w regularnych jednostkach.

"Najciekawsze misje to praca za linią wroga; podkładanie materiałów wybuchowych za linią frontu, za granicą" - powiedział "Dwadzieścia Dwa", szczegółowo opisując plan siania zamętu w szeregach wroga, prosząc jednak "The Times" o nieujawnianie tego w całości. "Przystojny" dodał: "Rosjanie nie wiedzą, co się stało, często nie mogą uwierzyć, że tam byliśmy".

Batalion Szaman to szturmowo-rozpoznawcze ramię wywiadu wojskowego. Przyjmowani do niego są tylko ci, którzy przejdą najbardziej wyczerpujące testy wytrzymałości i umiejętności przetrwania. Jednostka specjalizuje się w nurkowaniu, skokach spadochronowych i wspinaczce górskiej. Walczyła u boku wojsk brytyjskich i amerykańskich w Afganistanie i zyskała reputację creme de la creme ukraińskich sił specjalnych. "Wysyłamy ich do najtrudniejszych zadań, ponieważ są najlepsi i najodważniejsi. Są niezwykle ważni dla działań wojennych" - powiedział wysoki rangą oficer ukraińskiego wywiadu.

Obaj rozmówcy gazety więcej natomiast mogą powiedzieć o działaniach, które prowadzili na terytorium Ukrainy, po tym jak została ona w lutym napadnięta przez Rosję. Zostali rzuceni do walki ze swoimi odpowiednikami z rosyjskiego specnazu na lotnisku w Hostomlu, gdzie spadochroniarze próbowali zabezpieczyć drogę powietrznego zaopatrzenia dla kolumn pancernych nacierających na ukraińską stolicę. "Zajęliśmy pozycje w hangarach i koszarach, prowadząc czterogodzinną walkę ogniową do czasu, gdy musieliśmy zmienić się z jednostkami Gwardii Narodowej" - mówi "Przystojny". Opisał pierwszą godzinę bitwy jako chaos, ponieważ ukraińskie wojsko próbowało skoordynować obronę, ale ich wysiłki na lotnisku uniemożliwiły Rosji zdobycie ważnego przyczółku pod Kijowem.

Mówią też o tym, jak zostali skierowani do wsi Moszczun, aby uniemożliwić przeciwnikowi przekroczenie rzeki Irpień, co dałoby siłom rosyjskim wyraźną przewagę pod Kijowem. Mimo znacznej przewagi liczebnej Rosjan, "jak zawsze", członkowie Szamana poczekali, aż rosyjskie oddziały znajdą się w centrum wioski, po czym zaatakowali ich z ukrycia, często wdając się w walkę wręcz. Rozgromili rosyjski oddział i zniszczyli dwa pojazdy opancerzone, ale jeszcze tego samego wieczora Rosjanie wysłali tam kolejny. "Ale oni popełnili błąd i zrobili to samo, wchodząc do centrum wioski. Więc ich wszystkich też zabiliśmy" - opowiada "Przystojny".

Jak pisze "The Times", batalion Szaman brał udział w każdej większej bitwie o Kijów i nękał potem siły inwazyjne, gdy te uciekały przez czarnobylską strefę zamkniętą z powrotem przez granicę białoruską. Siły specjalne stanowiły trzon obrony Ukrainy, często organizując świeżo zmobilizowane oddziały, które są bardzo zmotywowane, ale słabo wyszkolone i źle wyposażone. Obaj rozmówcy opisywali, że muszą instruować regularne jednostki, jak zajmować najlepsze pozycje obronne do odparcia ataku, zanim sami ruszą.

"W tej chwili nie mamy wystarczających zasobów, aby wykonać wszystkie potrzebne nam zadania. Mamy ludzi, ale nie mamy wystarczających środków, aby dać wszystkim odpowiednią broń. To jest wojna artylerii i lotnictwa, potrzebujemy więcej obu tych rodzajów broni" - powiedział "Dwadzieścia Dwa".

Dodał, że poleganie Ukrainy na siłach specjalnych odbiło się bardzo niekorzystnie na samych jednostkach: w ostatnich tygodniach zginęła połowa ich kolegów, ponieważ bitwa o Donbas toczy się dalej, a Rosja koncentruje swoje siły powietrzne i przewagę artylerii na niewielkim odcinku linii frontu. Potwierdził to anonimowo oficer wywiadu, mówiąc, że wskaźnik ofiar wśród oddziałów ukraińskich, w pierwszych tygodniach wojny znacznie niższy niż wśród rosyjskich, teraz się wyrównuje.

Wojskowi opisują też zupełnie spokojnie, jak podkreśla gazeta, to w jaki sposób najskuteczniej zabijać, co stało się dla nich codziennością. "Poszedłem na wojnę w wieku 18 lat, nie widziałem innego świata, nie widziałem pokoju. Od początku mojego dorosłego życia widziałem tylko to, więc nie mam innego obrazu życia" - mówi "Dwadzieścia Dwa". "Nawet sobie nie wyobrażasz, ilu młodych ludzi, mających 18 czy 19 lat, zapisuje się teraz do wojska. Mogą mieć jeden karabin i jeden magazynek, ale idą naprzód, bo jest to potrzebne. Przypomina mi to nas, gdy byliśmy w tym wieku i zdawaliśmy sobie sprawę, że następne pokolenie też będzie dorastać w czasach wojny. To wina Rosji" - podkreśla.

Szef obwodu ługańskiego wzywa mieszkańców Lisiczańska do pilnej ewakuacji 

W związku z realnym zagrożeniem dla życia i zdrowia wzywamy do pilnej ewakuacji – zaapelował do mieszkańców Lisiczańska szef władz obwodu ługańskiego na wschodzie Ukrainy Serhij Hajdaj. Miasto jest kolejnym celem rosyjskiej ofensywy po tym, jak siły ukraińskie wycofały się z sąsiedniego Siewierodoniecka.

Hajdaj opublikował apel z wezwaniem do pilnej ewakuacji w poniedziałek rano w komunikatorze Telegram. 

Wcześniej gubernator relacjonował, że Lisiczańsk jest bardzo intensywnie ostrzeliwany przez rosyjską artylerię lufową i rakietową, a także atakowany z powietrza. Wojska rosyjskie usiłują podejść do miasta od strony południowej.

Hajdaj powiadamiał, że z powodu ostrzału ewakuacja jest bardzo utrudniona, lecz w dalszym ciągu możliwa.

W komunikacie opublikowanym w poniedziałek władze zapewniły mieszkańców, że w innych regionach Ukrainy otrzymają odpowiednią opiekę. Podano również numery telefonów, pod którymi można uzyskać informacje w sprawie ewakuacji.

Władze Mariupola: okupanci podstępnie namawiają mieszkańców do powrotu do miasta 

Rosyjscy okupanci sporządzają listy budynków mieszkalnych w Mariupolu, które rzekomo przeznaczono do wyburzenia lub remontu; te spisy nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i służą podstępnemu przekonywaniu mieszkańców, by wracali do miasta - poinformowała w poniedziałek na Telegramie mariupolska rada miejska, lojalna wobec rządu w Kijowie.

"(Najeźdźcy) uciekają się do manipulacji, aby zmusić ludzi do powrotu i zatrzymać ich w Mariupolu tak długo, jak to możliwe. O tym, że rozpowszechniane doniesienia nie są prawdziwe, świadczy brak na liście (zniszczonych miejsc) domów, które zostały całkowicie zrujnowane i wpisanie tam ocalałych budynków z adnotacją +do wyburzenia+. (...) Okupanci i kolaboranci chcą, żeby mieszkańcy przyjeżdżali i ratowali jakikolwiek ocalały dobytek lub osiedlali się ponownie, bo lokale mają być rzekomo remontowane" - napisano w komunikacie ukraińskich władz Mariupola.

Rada miejska przestrzegła przed dawaniem wiary rosyjskim zapewnieniom. "Wzywamy mieszkańców, by nie ufali ludziom, którzy zrujnowali Mariupol. Na razie trwa wojna i jest wielce prawdopodobne, że powrót do miasta stanie się podróżą w jedną stronę. Okupanci chcą, żeby (Ukraińcy) wracali, ponieważ zamierzają wykorzystać ich do niewolniczych prac przymusowych i jako żywe tarcze" - wyjaśniono w oświadczeniu magistratu.

W okupowanym przez rosyjskie wojska Mariupolu, na południowym wschodzie Ukrainy, panuje katastrofalna sytuacja humanitarna. Pomoc zapewniana przez samozwańczą miejską administrację (dostawy żywności, wody, środków higienicznych) wystarcza tylko dla niewielkiej liczby osób; utrzymuje się również zagrożenie wybuchem epidemii chorób zakaźnych, m.in. cholery.

Lojalny wobec władz w Kijowie mer Mariupola Wadym Bojczenko wyraził 3 czerwca przypuszczenie, że szacowana dotąd na około 22 tys. liczba mieszkańców miasta zabitych przez rosyjskie wojska może być znacznie zaniżona.

Dwie osoby zabite i dwie ranne w rosyjskim ostrzale w obwodzie charkowskim

Dwie osoby zginęły, a dwie zostały ranne w wyniku rosyjskiego ostrzału jednej z miejscowości w rejonie (powiecie) czuhujewskim obwodu charkowskiego na północnym wschodzie Ukrainy; zaatakowano też Charków, lecz nie odnotowano tam ofiar - poinformowała w poniedziałek ukraińska Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych (DSNS).

Jak podano w komunikacie oddziału DSNS w regionie charkowskim, dwie kobiety poniosły śmierć we wsi Kałuhino-Baszkyriwka. W stolicy obwodu rosyjskie wojska ostrzelały m.in. szkołę i budynek administracyjny. Łącznie straż pożarna była zaangażowana w gaszenie siedmiu pożarów wywołanych atakami wroga - przekazano w komunikacie ukraińskiej służby.

20 czerwca szef władz obwodu charkowskiego Ołeh Syniehubow zaalarmował, że wzrasta częstotliwość rosyjskich ostrzałów Charkowa, a zwłaszcza dzielnic położonych na północy miasta.

Z informacji władz obwodowych z ostatnich tygodni wynika, że na linii styczności, w tym na północny wschód od Charkowa, trwają walki. Według relacji szefa regionu przeciwnik "koncentruje się głównie na obronie". Część analityków uważa jednak, że na niektórych odcinkach frontu w okolicach miasta to siły ukraińskie znajdują się w defensywie.

Według doradcy ministra spraw wewnętrznych Denysa Monastyrskiego - Wadyma Denysenki, sytuacja w północnej części obwodu charkowskiego "jest dość trudna", ponieważ siły rosyjskie próbują zbliżyć się do Charkowa i ponownie (jak przed wcześniejszym odepchnięciem przez wojska ukraińskie) przekształcić ten ośrodek w miasto przyfrontowe. W ocenie polityka wróg chce zająć pozycje, które pozwolą mu w maksymalnym stopniu ostrzeliwać cele w stolicy obwodu.

W domu w okupowanym Mariupolu znaleziono ciała ponad 100 ofiar rosyjskich bombardowań

Doradca lojalnego wobec władz w Kijowie mera Mariupola Petro Andriuszczenko poinformował w poniedziałek, że w jednym z domów w tym okupowanym mieście natrafiono na zwłoki ponad 100 osób zabitych w wyniku rosyjskich ataków lotniczych. Ciała te wciąż są pod gruzami.

"Nowe smutne znaleziska. Podczas oględzin budynków w dzielnicy Lewobrzeżnej, w domu, gdzie spadła bomba lotnicza, na skrzyżowaniu ul. Zwycięstwa i ul. Meotydy znaleziono ponad 100 ciał osób zabitych w bombardowaniu. Ciała te wciąż są pod gruzami" - napisał Andriuszczenko na Telegramie.

Według jego komunikatu Rosjanie "nie planują wydobycia i pochowania" zabitych.

Andriuszczenko dodał, że "trwa ekshumacja, a priorytetem są podwórka szkół i przedszkoli". W tych miejscach "po ekshumacji doły są zabezpieczane przed zapachem", a na ulicach i podwórzach po ekshumacji takich prac nie ma - wyjaśnił doradca mera.

Atak rakietowy w pobliżu Odessy

Sześć osób zostało rannych w wyniku ataku rakietowego w rejonie Odessy na południu Ukrainy. Pocisk został wystrzelony przez rosyjski bombowiec strategiczny Tu-22 - poinformowało na Telegramie ukraińskie dowództwo operacyjne „Południe”.

W wyniku ataku zostało zniszczonych kilka budynków mieszkalnych i gospodarczych. Wśród poszkodowanych jest dziecko.

Sztab Generalny: trwają walki wokół Lisiczańska

Wojska rosyjskie prowadzą działania bojowe wokół miasta Lisiczańsk w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy; trwają walki w rejonie Wowczojariwki, a koło miejscowości Werchniokamjanka wojska ukraińskie zadały wrogowi znaczne straty - podał w poniedziałek rano Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

"Przeciwnik stara się blokować Lisiczańsk od południa" - opisuje sztab sytuację na froncie. Wojska rosyjskie ostrzeliwują obiekty infrastruktury wojskowej w okolicach Lisiczańska i mniejszych miejscowości: Wowczojariwki, Łoskutiwki i Werchniokamjanki.

Koło Lisiczańska, ostatniego dużego ośrodka miejskiego w obwodzie ługańskim pozostającego w rękach ukraińskich, nastąpił atak rosyjskiego lotnictwa szturmowego.

"Trwają działania bojowe w rejonie Wowczojariwki. Koło Werchniokamjanki siły obrony zadały wrogowi znaczne straty i zmusiły go odejścia" - głosi komunikat.

Sztab informuje także o odpartym szturmie rosyjskim w rejonie miejscowości Kłynowe (obwód doniecki) i zatrzymanym przez Ukraińców ataku Rosjan w rejonie Berestowego i Werszyny. W tym drugim miejscu Rosjanie przygotowują nowe pozycje, w rejonie Mykołajiwki. Na tym odcinku frontu Rosjanie przeprowadzili ostrzał pozycji ukraińskich w rejonie miejscowości: Spirne, Berestowe, Biłohoriwka, Kłynowe, Zajcewe i Pokrowske (atak lotniczy). W komunikacie dodano, że siły ukraińskie "wykryły i unieszkodliwiły grupy dywersyjno-zwiadowcze koło Spirnego i Jakowliwki".

Nie milkną ostrzały pozycji ukraińskich w innych punktach frontu w Donbasie. Rosjanie ostrzeliwali oddziały ukraińskie z artylerii lufowej i rakietowej, jak i z samolotów (rejon miejscowości: Kranohoriwka, Wesełe, Wuhłedar, Szewczenko, Pryczystiwka, Marjinka, Pawliwka). Pociskami rakietowymi ostrzelane zostało miasto Awdijiwka.

Siły rosyjskie ostrzeliwały też infrastrukturę cywilną i wojskową w rejonie miejscowości leżących na pograniczu obwodów chersońskiego, zaporoskiego i dniepropietrowskiego na południu Ukrainy. Są to miejscowości: Wełyka Kostromka, Potiomkin, Knjaziwka, Partyzanske, Kwytewe, Stepowa Dołyna. "Lotnictwo ukraińskie przeprowadziło kilka udanych uderzeń na grupy przeciwnika" - zapewnił sztab.

Ostrzegł też, że odnotowano kolejny transport amunicji z Białorusi, której władze "nadal okazują Rosji pomoc wojskową". Do obwodu biełgorodzkiego w Rosji skierowanych zostało około 20 wagonów z amunicją.

Ekspert: Pociski, którymi ostrzelano Kijów, mają bardzo małą precyzję

Pociski rakietowe Ch-22, którymi w niedzielę siły rosyjskie ostrzelały Kijów, mają bardzo małą precyzję - ocenia ukraiński ekspert ds. wojskowości Ołeh Żdanow, cytowany przez agencję Ukrinform. Według niego Rosjanie mają ponad 1000 sztuk tej amunicji.

"Na szczęście nasza obrona powietrzna działa efektywnie. Spośród 14 rakiet, które wystrzelono w stronę Kijowa, doleciały cztery" - przekazał Żdanow.

Wojsko rosyjskie ostrzelało Kijów w niedzielę ok. godz. 6 rano. Wskutek ataku jedna osoba zginęła, a sześć zostało rannych. Trafiono w ośmiopiętrowy budynek mieszkalny.

Wśród rannych jest siedmioletnia dziewczynka i jej matka. Ojciec dziecka zginął.

Źródło:PAP
Tematy
Załóż konto osobiste – bez zbędnych opłat i zgarnij do 250 zł za jego założenie

Załóż konto osobiste – bez zbędnych opłat i zgarnij do 250 zł za jego założenie

Powiązane: Inwazja Rosji na Ukrainę

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki