WAKACJE NA GIEŁDZIE

Intuicja czy lęk? Inwestorzy często mylą te dwa sygnały. Sprawdź, kiedy Twój „głos wewnętrzny” Cię oszukuje

Jacek Misztal2026-05-14 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-05-14 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Strach jest głośny i natarczywy, a prawdziwa intuicja – cicha i neutralna. Problem w tym, że w trakcie rynkowego krachu rzadko potrafimy je odróżnić. Przeładowanie negatywnymi informacjami zniekształca naszą ocenę ryzyka. Zatem jak wypracować w sobie „stoicyzm inwestycyjny”, który pozwoli przetrwać każdy rynkowy wstrząs?

Intuicja czy lęk? Inwestorzy często mylą te dwa sygnały. Sprawdź, kiedy Twój „głos wewnętrzny” Cię oszukuje
Intuicja czy lęk? Inwestorzy często mylą te dwa sygnały. Sprawdź, kiedy Twój „głos wewnętrzny” Cię oszukuje
fot. Jorm Sangsorn / / Shutterstock

Jacek Misztal, Bankier.pl: Jak nasz mózg reaguje na „czarne łabędzie”? Czy w obliczu nagłych, nieprzewidywalnych zdarzeń rynkowych mechanizmy ewolucyjne (walcz lub uciekaj) są naszym największym wrogiem? 

Dr Leszek Mellibruda, psycholog społeczny i biznesu: „Czarne łabędzie” to rzadkie, poważne zdarzenia, których praktycznie nie da się przewidzieć, takie jak nagłe kryzysy finansowe czy klęski żywiołowe. Nasze mózgi postrzegają te nieoczekiwane wstrząsy – często charakteryzujące się gwałtownymi spadkami i ekstremalną zmiennością – jako zagrożenia fizyczne. Kiedy dochodzi do zdarzenia czarnego łabędzia, mózg przedkłada przetrwanie nad racjonalną analizę. Ośrodek emocjonalny mózgu, ciało migdałowate, przechodzi w stan najwyższej aktywności, aktywując reakcję „walcz lub uciekaj” i wyłączając logikę odpowiedzialną za logiczne myślenie i planowanie, co skutkuje impulsywnymi decyzjami podyktowanymi strachem. Z psychoneurologicznego punktu widzenia straty są odczuwane dwa, trzy razy intensywniej niż zyski, co nasila panikę i sprawia, że ​​inwestorzy priorytetowo traktują unikanie dalszych strat ponad długoterminowe zyski. Strach przed nieznanym i intensywny stres wywołują chęć „zrobienia czegoś”, co prowadzi do zachowań stadnych, w których inwestorzy sprzedają aktywa w najgorszym możliwym momencie.

W obliczu krachu ewolucyjna potrzeba „ucieczki” prowadzi do sprzedaży inwestycji ze stratą, Panika sprawia, że ​​inwestorzy czują potrzebę działania, tworząc przymus sprzedaży, który często szkodzi ich portfelowi bardziej niż bezczynność.

Dlaczego w warunkach wysokiej niepewności jedni inwestorzy zastygają, a inni dokonują chaotycznych ruchów w portfelu? Od czego zależy ta różnica w odporności psychicznej? 

Wakacje na giełdzie

Inwestorzy często reagują na dużą niepewność paraliżem decyzyjnym (zamrożeniem) lub nadmierną reakcją (paniczną wyprzedażą/chaotycznym handlem) z powodu odmiennych reakcji emocjonalnych, uprzedzeń poznawczych i progów psychologicznych. Gdy zmienność rynku gwałtownie wzrasta, ciało migdałowate w mózgu uruchamia „kaskadę kortyzolu”, która może sparaliżować podejmowanie decyzji lub wywołać reakcję walki lub ucieczki. Dlaczego inwestorzy wpadają w paraliż decyzyjny? Pojawia się „przeciążenie informacyjne” – nadmiar danych i sprzeczne opinie ekspertów sprawiają, że trudno zaufać pojedynczemu źródłu. Strach przed stratą i żal powodują intensywny ból emocjonalny związany z utratą pieniędzy, co sprawia, że ​​inwestorzy unikają podejmowania decyzji, aby zapobiec stracie.

Mniej doświadczeni inwestorzy są bardziej narażeni na paraliż decyzyjny, ponieważ nie mają ram, które pozwoliłyby im poruszać się w pogarszających się warunkach rynkowych. Niskie zaufanie do źródeł informacji finansowych zwiększa częstotliwość zachowań zamrażających. Pojawia się błąd świeżości – inwestorzy przeceniają ostatnie spadki na rynku i zakładają, że trend spadkowy będzie się utrzymywał, co prowadzi do panicznej wyprzedaży. A dodatkowo pojawiają się zachowania stadne – podążanie za tłumem i sprzedaż aktywów w trakcie paniki na rynku, ponieważ „wszyscy inni tak robią”.

Materiały dla mediów

Innym błędem w takich sytuacjach jest błąd nadmiernej pewności siebie – inwestorzy mogą być zbyt pewni siebie, myśląc, że potrafią „wyczuć rynek” lub rozpoznać szczyt kryzysu, co często prowadzi do słabych wyników portfela. I w końcu istnieją różnice w odporności psychicznej, czyli zdolności do zachowania dyscypliny w czasie zawirowań na rynku. Ma na nią wpływ kilka czynników, w tym unikanie niepewności  inwestorzy o silniejszych nastawieniach związanych z „unikaniem niepewności” mają tendencję do panikowania i bardziej agresywnej sprzedaży w odpowiedzi na negatywne wiadomości.

W jaki sposób nadmiar negatywnych informacji w mediach wpływa na naszą ocenę ryzyka? Czy czarne łabędzie wydają nam się bardziej prawdopodobne, niż są w rzeczywistości, tylko dlatego, że o nich czytamy?

Nadmiar negatywnych informacji medialnych głęboko zniekształca naszą ocenę ryzyka, przejmując kontrolę nad naszymi procesami poznawczymi, głównie poprzez mechanizm znany jako heurystyka dostępności. Ta heurystyka głosi, że jeśli łatwo przypominamy sobie przykłady danego zdarzenia, postrzegamy je jako bardziej powszechne i prawdopodobne. Ponieważ negatywne wiadomości są bardziej sensacyjne i liczne, łatwiej je sobie przypominamy, co prowadzi do efektów takich jak przecenianie rzadkich zagrożeń – czyli reagujemy przesadnie na wyraźne, mało prawdopodobne zagrożenia (np. ataki terrorystyczne, ataki rekinów, katastrofy lotnicze), jednocześnie nie doceniając bardziej powszechnych, ukrytych zagrożeń (np. choroby serca, nieodpowiednia dieta). Jednym z efektów jest tzw. „doomscrolling” – ciągła ekspozycja na negatywne wiadomości zwiększa lęk, stres i strach, co może prowadzić do poczucia bezradności i irracjonalnego podejmowania decyzji. Tworzona jest rzeczywistość „wywołana przez media”, w której jednostki czują, że ich życie jest w większym niebezpieczeństwie, niż sugerują statystyki, co prowadzi do nieproporcjonalnego strachu i, paradoksalnie, w niektórych przypadkach do ograniczenia działań zapobiegawczych.

Zdarzenia „czarnych łabędzi” – zdefiniowane przez Nassima Taleba jako nieprzewidziane, rzadkie i o dużym wpływie – wydają się znacznie bardziej prawdopodobne, niż są w rzeczywistości, ze względu na relacje medialne. Ponieważ czarne łabędzie są nacechowane emocjonalnie i dramatyczne, media skupiają się na nich w momencie ich wystąpienia. To sprawia, że ​​są one bardzo „dostępne” w naszej pamięci. Budowane są tzw. „fałszywe wzorce” – po zdarzeniu czarnego łabędzia (np. kryzysie finansowym w 2008 roku lub pandemii) ciągła dyskusja w mediach sprawia, że ​​opinia publiczna czuje, że kolejne są tuż za rogiem, co powoduje, że w swoich decyzjach przeceniamy prawdopodobieństwo wystąpienia rzadkich zdarzeń.

Jak odróżnić intuicję inwestycyjną od zwykłego lęku? Kiedy powinniśmy przestać ufać własnemu „głosowi wewnętrznemu”?

Zasada ograniczonego zaufania do własnych emocji głosi, że choć intuicja może być potężnym narzędziem, należy ją rygorystycznie kwestionować i równoważyć danymi, ponieważ w inwestowaniu emocje takie jak strach czy chciwość często maskują się jako „przeczucia”.

Jak odróżnić intuicję inwestycyjną od zwykłego strachu? Prawdziwa intuicja inwestycyjna jest cicha, oparta na podświadomym rozpoznawaniu wzorców z poprzednich doświadczeń i działa uspokajająco, podczas gdy strach jest głośny, natarczywy i wynika z „mentalności niedoboru”.

Intuicja często wydaje się ugruntowaną, „ciężką” wiedzą w ciele, podczas gdy lęk/strach często umiejscowiony jest w klatce piersiowej i powoduje szybsze bicie serca. Intuicja jest cicha, neutralna i afirmująca („Ta okazja nie pasuje do mojej długoterminowej strategii”). Strach jest dramatyczny, wymagający i nacechowany lękiem („Muszę natychmiast wszystko sprzedać, bo stracę wszystko”). Intuicja to zazwyczaj energia „przyciągająca” w kierunku czegoś, co jest zgodne z twoją wiedzą specjalistyczną. Strach to energia „pchająca”, która próbuje odciągnąć cię od dyskomfortu.

Jakie konkretne techniki mentalne może zastosować inwestor, aby przygotować się na scenariusz, którego nie da się przewidzieć? Czy „stoicyzm inwestycyjny” jest w ogóle możliwy do wypracowania?

Rozwijanie stoicyzmu u inwestora polega na trenowaniu umysłu, aby koncentrował się wyłącznie na czynnikach kontrolowalnych – takich jak zarządzanie ryzykiem i analizy – przy jednoczesnym zaakceptowaniu, że wyniki rynkowe są niekontrolowalne. Oto kilka konkretnych technik mentalnych opisanych w literaturze, z których inwestorzy mogą skorzystać, aby przygotować się na nieprzewidywalność:

  1. Premeditatio Malorum (wizualizacja negatywna) – zamiast wyobrażać sobie sukces, aktywnie wizualizuj najgorsze scenariusze – spadek o 50% na rynku, złamanie tezy lub utratę inwestycji. Cel: osłabienie strachu poprzez konfrontację z nim z wyprzedzeniem, zmniejszając prawdopodobieństwo panicznej sprzedaży akcji w momencie nadejścia kryzysu. Zadaj sobie też pytanie: „Jeśli te akcje spadną jutro do zera, czy wszystko będzie dobrze?”. Jeśli nie, jesteś nadmiernie wystawiony na ryzyko.
  2. Dychotomia kontroli – inwestorzy o nastawieniu stoickim dzielą czynniki na dwa rodzaje: to, co kontrolują (analizy, alokacja i reakcja), oraz to, czego nie mogą kontrolować (ceny rynkowe, wiadomości, stopy procentowe). Cel: wyeliminowanie stresu związanego z codziennym hałasem i skupienie energii wyłącznie na przygotowaniu i strategii.
  3. Analiza pre-mortem – przed zakupem aktywów, zapisz, dlaczego inwestycja się nie powiodła. Co poszło nie tak? Cel: zidentyfikowanie martwych punktów i emocjonalnych uprzedzeń przed zaangażowaniem kapitału.
  4. „Surfowanie impulsów” i bufory behawioralne – kupowanie pod wpływem impulsu lub paniczna sprzedaż są napędzane emocjami. Pomaga stosowanie technik terapii poznawczo-behawioralnej (CBT), takich jak: zasada 24 godzin. Odczekaj 24 godziny, zanim podejmiesz działanie pod wpływem impulsu inwestycyjnego. Postawa „surfowanie impulsów” mówi: zauważ potrzebę paniki, nazwij ją („to strach, nie analiza”) i poczekaj, aż osiągnie szczyt i opadnie.
  5. Przyjęcie „Amor fati” (miłości do losu) – zamiast opierać się zmienności rynku, zaakceptuj ją jako część gry. Cel: Postrzeganie spadków nie jako katastrof, lecz jako niezbędnych okazji do zakupu wysokiej jakości aktywów po niższych cenach.
  6. Dziennik decyzyjny – rejestruj powody każdego dużego zakupu lub sprzedaży. Cel: zachowanie obiektywizmu i analiza własnego myślenia w czasach spokoju, zmniejszając wpływ emocjonalnego rozumowania w kryzysie.

Jak zatem rozwijać stoicyzm inwestorski? Poznaj podstawy – zapoznaj się z zasadami stoicyzmu i przeczytaj teksty Marka Aureliusza lub Seneki, aby zmienić swoje nastawienie. Automatyzacja w celu oderwania się – wykorzystaj zautomatyzowane inwestowanie, aby wyeliminować emocje z regularnego procesu zakupowego. Ogranicz informacje – ogranicz konsumpcję wiadomości finansowych, które mają wywoływać reakcje emocjonalne. Skup się na celach długoterminowych – mierz sukces w perspektywie lat, a nie dni, dzięki czemu krótkoterminowe wahania będą mniej znaczące.

A jak poradzić sobie z chęcią odrobienia strat „za wszelką cenę”, jak najszybciej? Cały czas jesteśmy jeszcze wówczas pod wpływem emocji związanych ze stratą.

Trzeba poszerzyć wiedzę o działaniu własnego mózgu. Strach to naturalna reakcja na zewnętrzne zagrożenie, która mobilizuje do walki lub ucieczki, a czasami odrętwienia. Lęk jest natomiast stanem długotrwałym, dotyczącym wyobrażonego lub niejasnego niebezpieczeństwa w przyszłości. Strach jest potężniejszą siłą, gdy wyzwala lęk. Ważna jest kwestia trendu emocjonalnego – to naturalna skłonność do podejmowania decyzji i oceniania rzeczywistości na podstawie uczuć, intuicji oraz nastroju, a nie chłodnej analizy faktów. To błąd poznawczy, w którym dominujące emocje zniekształcają postrzeganie, prowadząc do akceptacji informacji zgodnych z własnymi przekonaniami.

Dlatego ważna jest elastyczność myślenia – zdolność do dostosowywania sposobu myślenia i działania do zmieniających się warunków, sytuacji oraz nowych informacji. Pozwala ona na zmianę perspektywy i rezygnację ze sztywnych schematów. 

***

Dr Leszek Mellibruda, profesor AHNS w Radomiu – psycholog społeczny i biznesu, autor 80 publikacji naukowych i ponad 250 publikacji popularnonaukowych. Przez 6 lat był wykładowcą w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej (Projekt IKAR). W 2011/2012 był Doradcą Ministra Edukacji Narodowej. Współpracował z Krajową Radą Radców Prawnych (doradca Prezydium) i Krajową Radą Komorniczą (doradca Prezesa, współpraca z Rzecznikami Izb Komorniczych). Odbył studia podyplomowe m.in. w Baltimore w USA. Jest konsultantem Europejskiego Forum Przedsiębiorczości i ekspertem Klubu Integracji Europejskiej. Od 2014 do 2017 r. visiting professor Center for Advanced Studies (wykładowca psychologii dla doktorantów Politechniki Warszawskiej).

Tekst przygotowany w ramach cyklu Inwestycje bez granic, którego partnerem jest UniCredit

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Rodzinne urodziny Zygmunta Solorza we Florencji. Czy to zwiastun końca sporu o sukcesję?
Jacek Misztal
Jacek Misztal
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu newsroom, absolwent ekonomii oraz przedsiębiorczości i finansów na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Wśród zainteresowań można wymienić geopolitykę, rynki finansowe oraz kino. Telefon: 502 924 237

Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
tomitomi
Intuicja czyli szósty zmysł , nie wszyscy go posiądą !

Powiązane: Inwestowanie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki