Inter Cars liczy, że w czerwcu nie odnotuje już spadku sprzedaży. Przychody grupy w II kw. 2020 roku spadną, ze względu na ich 20 proc. zniżkę w kwietniu - poinformował PAP Biznes członek zarządu spółki Piotr Zamora. Dodał, że ze względu na spadek popytu Inter Cars od kwietnia do czerwca obniżył wymiar czasu pracy i wynagrodzeń o 20 proc., zmniejszył zatrudnienie o 70 osób. Grupa rozważa wystąpienie o wsparcie od PFR i liczy na ponad 6 mln zł z urzędu pracy.


"Inter Cars sprzedaje części do samochodów ciężarowych i osobowych. Segment części do aut ciężarowych notował już pierwsze spadki w drugiej połowie 2019 roku i na początku 2020 roku, zanim zaczęło się mrożenie gospodarek. Patrząc na nasze wyniki za I kwartał br., trzeba brać pod uwagę nie tylko zmniejszenie sprzedaży związane z pandemia, ale obniżenie sprzedaży części do aut użytkowych. Drugim segmentem, który notował gorsze wyniki od oczekiwań pod koniec 2019 roku, to sprzedaż opon. Moment mrożenia gospodarek w marcu, zbiegł się ze szczytem sprzedaży opon, co także przyczyniło się do zmniejszenia naszej sprzedaży w tym segmencie. W tym kontekście 4 proc. spadek sprzedaży grupy w maju jest nieduży" - powiedział Zamora.
"W czerwcu grupa spodziewa się, że nie odnotuje już spadków sprzedaży. Drugi kwartał będzie niestety na minusie, po spadku sprzedaży w kwietniu o 20 proc. Na nasze wyniki mają wpływ dwa czynniki. Pierwszym jest mix produktowy, na który już wcześniej wpływały elementy związane z dekoniunkturą oraz kwestia sezonowości niektórych produktów, takich jak opona, gdzie dużo straciliśmy" - powiedział Zamora.
Według danych Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego, roku rynek opon w Polsce spadł w 2019 roku o 8 proc.
Członek zarządu Inter Cars poinformował, że grupa spodziewała się, iż po ubiegłorocznej zniżce polski rynek opon odnotuje poprawę. Nadal jest szansa, żeby nastąpiła ona w drugiej połowie 2020 roku.

W maju przychody grupy spadły o 4,1 proc. do 711,2 mln zł. Narastająco od początku roku Inter Cars wypracował 3,248 mld zł przychodów, czyli o 6,3 proc. mniej niż rok wcześniej.
W pierwszym kwartale 2020 rok skonsolidowane przychody zmniejszyły się o 2,2 proc. do 1,96 mld zł. EBITDA spadła o 26,9 proc. do 83,8 mln zł, a zysk netto j.d. zmniejszył się o 47,8 proc. do 26,4 mln zł.
"Naszym celem pozostaje poprawa rentowności. Sam wzrost sprzedaży nie jest celem. W tym momencie przygotowujemy kilka scenariuszy. Na tym etapie nie jesteśmy w stanie podać założeń całorocznych. W czerwcu spodziewam się bowiem w branży renegocjacji planów zakupowych i określenia poziomu bonusów od dostawców. To jest ważny element mający wpływ na zyski. Dopiero wówczas, będzie wiadomo, jaki będzie spodziewany poziom zysków w 2020 roku" - zaznaczył Zamora.
Poinformował, że od początku kryzysu grupa negocjowała wydłużone terminy płatności u dostawców, pracowała nad rotacją należności. W drugim kwartale można spodziewać się poprawy rotacji należności do 43 z 46 dni.
Członek zarządu podkreślił, że grupa kładzie obecnie nacisk na redukcję kosztów, wszystkie inwestycje zostały zamrożone.
"W związku ze spadkiem popytu skróciliśmy wymiar pracy i płacę w grupie o 20 proc. w okresie kwiecień-czerwiec. Zwróciliśmy się o wsparcie z urzędu pracy i liczymy na ponad 6 mln zł. W związku ze zmniejszeniem popytu zdecydowaliśmy się też na redukcję od kwietnia zatrudnienia o 70 osób. To będzie widoczne w naszych wynikach od trzeciego kwartału. To jest efektem, tego, że będziemy realizować trochę mniej projektów IT, kampanii marketingowych. Skupiliśmy się na ograniczeniu kosztów niezwiązanych bezpośrednio ze sprzedażą, żeby w momencie powrotu popytu nie mieć ograniczonych mocy, natomiast mieć ograniczone koszty" - powiedział.
Dodał, że grupa rozważa wystąpienie do Polskiego Fundusz Rozwoju o wsparcie w ramach tarczy antykryzysowej dla dużych firm.
Na koniec pierwszego kwartału 2020 roku zatrudnienie w grupie wynosiło 3.272 osoby.
Zamora optymistycznie ocenia perspektywy wyników grupy w kolejnych kwartałach, gdyż rynek dystrybucji części samochodowych w długim okresie będzie odporny na kryzys.
"Ze względu na podjęte działania w celu redukcji kosztów oraz w związku przewidywaną stopniową normalizacją przychodów po maju, patrzymy optymistycznie na wyniki kolejnych kwartałów. Jest jednak kilka niewiadomych w postaci renegocjacji z dostawcami umów w zakresie bonusów zakupowych" - powiedział.
"Długoterminowo skutki pandemii nie powinny mieć istotnego wpływu na nasz biznes, choćby poprzez spodziewane spowolnienie gospodarcze, gdyż aftermarket jest antycykliczny. Notowaliśmy dobre rezultaty zarówno, kiedy była dobra koniunktura lub kiedy była trochę słabsza. Dodatkowo obawa przemieszczania się środkami transportu publicznego może skutkować w przyszłości zwiększoną liczbą przejechanych kilometrów w autach osobowych, co będzie miało wpływ na ilość napraw i przeglądów" - dodał.
W ocenie członka zarządu Inter Cars, w tym roku sezon przeglądów aut przesunął się z pierwszego kwartału na maj i czerwiec.
"Dotychczas klienci naprawiali tylko to, co się zepsuło. Obecnie widać wzmożony ruch na ulicach, wróciły korki w miastach, co przekłada się na ruch w warsztatach. Warsztaty dostosowały swój sposób funkcjonowania do tego, aby klienci mogli czuć się bezpiecznie i obecnie trzeba zapisać się na wizytę w warsztacie. Z tego punktu widzenia sytuacja się poprawia" - powiedział.
Grupa ma spółki dystrybucyjne w 17 krajach. Są to: Litwa, Łotwa, Estonia, Ukraina, Polska, Czechy, Słowacja, Słowenia, Węgry, Rumunia, Chorwacja, Serbia, Bośnia, Bułgaria, Grecja, Włochy, Mołdawia. Grupa nie odnotowuje obecnie żadnych przeszkód w prowadzeniu działalności.
"W 2020 roku odnotowaliśmy spadki w sprzedaży eksportowej, w szczególności w kierunku wschodnim, czyli m.in. na Ukrainie. Było to związane z przyjazdami bezpośrednimi detalistów i dokonywaniem zakupów w Polsce. Sprzedaż z Polski w tym kierunku spadła, ale sprzedaż samej ukraińskiej spółki dynamicznie wzrosła. Jest to związane prawdopodobnie z zamknięciem granic i brakiem możliwości dokonywania w Polsce zakupów przez detalistów" - powiedział Zamora.
"We Włoszech pod koniec 2019 roku ograniczyliśmy liczbę filii, co spowodowało spadek obrotów o 50 proc. Model filialny nie sprawdził się na tym rynku i nasz biznes nie był rentowny. Zamrożenie włoskiej gospodarki było tylko kolejnym elementem. Nasze spółki na Słowacji, Węgrzech, Ukrainie oraz w Czechach i Rumunii radzą sobie dobrze, powrót do normalności jest nawet szybszy, niż w Polsce. Te spółki także przed pandemią miały większą dynamikę wzrostu przychodów niż w Polsce. W wielu z tych krajów nie mają one docelowego udziału w rynku. W zakresie B2C na rynku niemieckim odnotowujemy 20 proc. wzrosty. Planujemy dalszy dynamiczny rozwój eksportu w tym w Europie Zachodniej" - dodał.
W 2020 roku spółka planowała dalsze zwiększanie zagranicznej sieci.
"W pierwszym kwartale nie otworzyliśmy żadnej zagranicznej filii, kilka zostało zamkniętych. Wcześniej przewidywaliśmy, że otworzymy kilkadziesiąt nowych filii w 2020 roku. Wszystkie te projekty zostały wstrzymane. Jeśli zostaną przeprowadzone, to raczej w trzecim lub czwartym kwartale" - powiedział członek zarządu.
Dodał, że w Polsce grupa nie planuje otwierać nowych filii, niektóre lokalizacje są zamykane.
Na koniec pierwszego kwartału 2020 roku Inter Cars miał w Polsce 249 filii i 314 filii zagranicznych. Grupa ma w naszym kraju 4 magazyny i 6 regionalnych za granicą.
Ewa Pogodzińska (PAP Biznes)
epo/ asa/


























































