Choć Nowa Ekonomia nowym kapitalistom przyniosła sporo rozczarowań, to jednak dzięki niej pojawiła się grupa “wygranych”, która zresztą wciąż rośnie. W Polsce, pod tym względem niewątpliwie największy sukces osiągnął Maciej Grabski, jeden z udziałowców Wirtualnej Polski, który po rozkręceniu biznesu swoje akcje odsprzedał Telekomunikacji Polskiej. Pierwsi internetowi kapitaliści pojawiają się również w branży finansowej. Tak stało się niedawno w przypadku Andrzeja Klesyka, który wraz ze swoimi wspólnikami z Inteligo Group sprzedał niemieckiemu Bankgesellschaft Berlin większościowy pakiet akcji Inteligo Financial Service.
Kwota w tajemnicy
Poza samym efektem ekonomicznym (którego tak do końca, niestety, nie chciano nam ujawnić), imponujące jest tempo, w którym Klesyk zrealizował zysk. Jeszcze dwa lata temu pracował w McKinsey & Co. Po udziale w udanym projekcie bankowości detalicznej nowego w warunkach polskich typu w Banku Handlowym – stworzeniu handlobanku – wraz z kilkoma znajomymi (przede wszystkim partnerami zagranicznych firm konsultingowych i banków inwestycyjnych) podjął się stworzenia wirtualnego banku. Wraz z kolegą z McKinsey`a, Davidem Putsem zainwestował w to 200 tys. dolarów, a w trakcie tzw. “Friends and Familly” pozyskał dodatkowo prawie 1 mln dolarów. Z gotową koncepcją banku internetowego skierował się do kilku polskich banków typu “brick and mortar”. Nieoficjalnie wiadomo, że Klesyk miał m.in. złożyć ofertę również BRE Bankowi, z którym (a ściślej jego mBankiem) dziś bardzo mocno konkuruje. Udało mu się nakłonić wreszcie niemiecki BGB, który przedtem w Polsce nie rozwijał w ogóle bankowości detalicznej i w tej propozycji dostrzegł szansę umocnienia pozycji na polskim rynku.
W ciągu pierwszego roku funkcjonowania Inteligo zaszło jednak sporo zmian. Samo Inteligo odniosło imponujący sukces, trzykrotnie przekraczając pierwotne plany kwoty zebranych depozytów. Z drugiej jednak strony, w spore kłopoty wpakował się berliński bank, który przeprowadził wiele nieudanych transakcji na rynku nieruchomości w stolicy Niemiec. Finał sprawy jest taki, że Bankgesellschaft Berlin zdecydował się na zwinięcie części swojej zagranicznej działalności, w tym m.in. właśnie w Polsce. Aby lepiej sprzedać swoje polskie aktywa, BGB postanowił odkupić większościowy pakiet swojego wirtualnego banku od założonej przez Klesyka Inteligo Group. Transakcja została sfinalizowana jeszcze w marcu br.
Czekanie na właściciela
W ten sposób Andrzej Klesyk skapitalizował własne, dwuletnie wysiłki. Kwota, jaką sprzedający uzyskali za 51,05 proc. akcji Inteligo Financial Services, utrzymywana jest wciąż w tajemnicy. Wycena całości tej firmy, jakiej niedawno dokonywali niektórzy analitycy, sięgała aż 600 mln zł. Gdyby zatem około połowa tej kwoty przypadła na Inteligo Group, to arytmetycznie rzecz ujmując, na udziałowca dysponującego 1 procentem spółki przypadłby przychód rzędu 3 mln zł. Biorąc pod uwagę fakt, że udziałowców Inteligo Group jest około 20, a rola Andrzeja Klesyka jako pomysłodawcy i założyciela spółki jest zapewne niepoślednia, to w jego przypadku kwota ta jest kilkukrotnie większa.
Rozwiązanie związków kapitałowych tych 20 osób z niemieckim bankiem nie oznacza, że Andrzej Klesyk chce rozstać się z Inteligo. Pozostaje on wciąż prezesem Inteligo i członkiem zarządu polskiego BGB. Jak na razie jego strategią dla wirtualnego banku jest maksymalne i jak najefektywniejsze rozszerzenie gamy produktów. Ma się to odbywać zgodnie z zasadą “best of breed”, często stosowaną w informatyce. W praktyce Inteligo będzie starał się więc dobrać jak najlepsze produkty z różnych źródeł – od różnych instytucji finansowych. Oczywiście wszystko może się nieco mienić, kiedy pozyskamy nowego inwestora strategicznego – tłumaczy Andrzej Klesyk. A o tym mówi się już sporo. Jednym z zainteresowanych ma być Commercial Union, który od dłuższego czasu próbuje rozwinąć w Polsce także ramię bankowe (wcześniej próba dokonania tego wspólnie z globalnym partnerem CU – Societe Generale nie powiodła się ze względu na zmianę strategii obu instytucji).
Ważniejsza treść
Gdyby faktycznie Inteligo trafiło pod skrzydła tej albo podobnej instytucji, mającej sprecyzowane i ambitne plany wobec polskiego rynku usług finansowych, wiele mogłoby się w wirtualnym banku zmienić. Przede wszystkim Inteligo przestałby być postrzegany jako marka sama w sobie, rozpatrywana w oderwaniu od właściciela. Podobna sytuacja miała mieć miejsce w europejskiej bankowości elektronicznej, kiedy do przejęcia first-e przymierzał się Banco Bilbao Vizcaya Argentria. Wirtualny bank, własność funduszu Enba, korzystający dotychczas z marki nikomu nie znanego francuskiego banku, dość szybko zaczął być postrzegany jako marka hiszpańskiego giganta (inna sprawa, że ostatecznie do transakcji nie doszło, a sam first-e dokonał żywota). W nowej sytuacji pozycja Inteligo zdecydowanie bardziej zaczęłaby przypominać tę mBanku, który pomimo tego, że stworzył własną nazwę, jest silnie utożsamiany z BRE Bankiem.
Jak już jednak dziś wiadomo, że Inteligo nie ma zamiaru powielać strategii BRE, przynajmniej co do rozwoju agregatora finansowego, podobnego do Multiportu BRE. Polega on na skupieniu na jednej witrynie internetowej rachunków klienta prowadzonych przez różne banki i instytucje finansowe.
Jest to kwestia tego, czy chce się być rurą, czy jej wypełnieniem. Osobiście uważam, że większą wartość dodaną oferuje ten, który dostarcza treść – wyjaśnia Klesyk. Jest więc innego zdania niż Sławomir Lachowski Z BRE, który w trend tworzenia Account Agregation włączył się już kilka miesięcy temu. Według zwolenników tej koncepcji, “rura” – w dłuższej perspektywie – ma szansę stać się bytem żyjącym własnym życiem, w oderwaniu od instytucji, które wypełniają jej zawartość. Co więcej, w pewnym momencie to ona ma zyskać dominację nad bankami i ustalać reguły gry na rynku detalicznym.
Inni też
Wobec tej koncepcji sceptyczny jest nie tylko Andrzej Klesyk. Z podobną rezerwą odnoszą się instytucje wywodzące się z nieco innej części internetowego biznesu – portale finansowe, takie jak Expander oraz Bankier. Pierwszy z nich, podążając za przykładem brytyjskiego Egg, zaczął rozwijać się w wersji off-line i inwestować w rzeczywiste punkty obsługi klienta. Drugi wybiera raczej rozwijanie dotychczasowej działalności internetowej. Teraz, gdy pozyskaliśmy kolejnego inwestora finansowego w postaci funduszu BMP, możemy spokojnie udoskonalać swoje usługi – tłumaczy Piotr Długiewicz, prezes Bankiera. Strategia, jaką przyjął szef portalu, to dwu, trzyletni okres ustawicznego doskonalenia własnego “kontentu”. Bankier ma sięgać po produkty coraz bardziej wyrafinowane i wdrażać je, używając coraz bardziej udoskonalonej metodyki.
Przykładem ma być budowany wspólnie z Multibankiem BRE Banku produkt bankowości hipotecznej. Jest on tworzony na zasadzie interakcji z użytkownikami. Wypełniając odpowiednie ankiety podsuwane przez portal, użytkownicy budują profil konsumenta na bazie którego Bankier skroi dla nich odpowiednia ofertę. Taka wersja Customer Relationschip Management ma być coraz częściej stosowana i rozwijana w portalu finansowym.
Świat internetowych finansów nadal kręci się, nie brak w nim różnych, czasem przeciwstawnych pomysłów. Na razie jednak obraca się w nim nie więcej niż 5 czy 6 instytucji, a i spośród nich nie wszystkie skazane są na sukces.
Filip Kowalik






























































