Uśmiech w obramowaniu srebrnych drucików jest modny. Ale aparat ortodontyczny stały jest przede wszystkim ratunkiem dla zębów. Efekty leczenia najlepiej widać u dzieci. Ortodonci zalecają więc pierwsze kontrole u dzieci pięcio- sześcioletnich. Wtedy już można rozpocząć leczenie.

Nie wszystkie wady można wyleczyć, bo to zależy od wieku pacjenta i zaawansowania zmian. Ale większość można znacznie poprawić. Aparat ortodontyczny stały nosi się nawet do trzech lat.
Koszty rosną z miesiąca na miesiąc
Konstrukcja aparatu, złożona z zamków połączonych metalowym łukiem, jest przytwierdzana do zębów szczęki dolnej i (lub) górnej specjalnym klejem. Aparat na jeden łuk, metalowy, kosztuje około 1500 zł. Więcej kosztuje aparat z łukiem bezbarwnym. Oznacza to nawet tysiąc zł różnicy. Jeszcze więcej, o kolejne tysiąc zł w górę, kosztuje aparat stały z bezbarwnymi zamkami krystalicznymi. Np. w poznańskim Stomadeksie zapłacimy za niego 3500 zł. Jeśli korekty wymaga nie tylko ustawienie zębów, ale i zgryz, ortodonci stosują tak zwaną płytkę Schwarza. Jest ona przymocowywana na jakiś czas do zębów szczęki górnej. Koszt płytki Schwarza to ok. 600 zł.
Ale to nie koniec kosztów. Leczenie ortodontyczne obejmuje szereg wizyt kontrolnych, najczęściej co cztery tygodnie. Lekarz ocenia wówczas postępy leczenia, poprawia elementy aparatu, w razie potrzeby wymienia części. Taka wizyta kosztuje od około 50 zł w górę. Po zdjęciu aparatu stałego ortodonci montują tak zwany aparat retencyjny, którego zadaniem jest utrzymanie efektów leczenia (bo zęby lubią wracać do wcześniejszych pozycji). Kosztuje on od 300 zł. Dodatkowe wydatki, jakie wiążą się z leczeniem, wiążą się z niezwykle ważną w tym okresie higieną jamy ustnej. Potrzebne będzie m.in. piaskowanie zębów (usuwanie drobin kamienia nazębnego i osadu po kawie, herbacie…) i ich fluoryzacja (wcieranie w zęby preparatów fluorkowych).
Kasa nie ma na to kasy
Co boleśnie odczuwają rodzice kilkorga zwłaszcza pociech, to to, że NFZ nie refunduje leczenia aparatem stałym. Pokrywa jedynie koszty leczenia aparatem ruchomym, i to wyłącznie u dzieci do dwunastego roku życia. I nawet jeśli dziesięcioletnie dziecko zostanie skierowane na leczenie aparatem ruchomym, może się zdarzyć, że będzie musiało czekać rok w kolejce do lekarza w placówce państwowej. Większość rodziców, którzy mogą sobie na to pozwolić, decyduje się zatem na wizyty prywatne. Przed zapisaniem dziecka do konkretnego lekarza warto zrobić wywiad wśród znajomych pacjentów. Zmiana ortodonty już po rozpoczęciu tak poważnego leczenia nie jest tak prosta jak np. zmiana dentysty. I nikt nie zwróci nam już poniesionych kosztów comiesięcznych wizyt.
Aleksandra Solarewicz

































































