IKZE (Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego) są wciąż niepopularne, a wiedza o ich istnieniu i mechanizmach działania nie jest powszechna. Branża finansowa widzi w nich jednak potencjał, przynajmniej tak wynika z deklaracji przedstawicieli TFI w czasie wczorajszego Forum Funduszy Inwestycyjnych.
Tymczasem jak wynika z niedawno przeprowadzonych badań, zaledwie 12 proc. Polaków słyszało o IKZE. Jeszcze mniej, bo tylko 3 proc. ankietowanych przez Homo Homini potrafiło rozgryźć skrót IKZE. Trudno natomiast w ogóle znaleźć osobę, która dokładnie zna zasady działania i charakterystykę tego nowego sposobu oszczędzania w III filarze.
Z raportu CBOS wynika natomiast, że mimo ogólnej niewiedzy na temat IKZE większość Polaków, bo aż 62 proc. z góry zakłada, że nie zamierza korzystać z możliwości jakie daje.
Zobacz też: III filar – swoista ziemia niczyja
Wydaje się zatem, że przyszłość tego produktu nie będzie się wiele różnić od losów IKE. Będzie to kolejne niszowe rozwiązanie emerytalne, którego istnienia większość społeczeństwa nawet nie będzie świadoma. Na pierwszy rzut oka IKZE wydają się skomplikowane i w odczuciu wielu osób, są kolejnym sposobem finansjery na wyciągnięcia oszczędności od zwykłego Kowalskiego.
Ich wadą jest długi horyzont oszczędzania - mało kto, w czasach zawirowań na rynkach finansowych, bez obaw powierzy instytucji finansowej kapitał na kilkadziesiąt lat. Do tego wielka niewiadoma, czyli podatek od wypłaty płacony w momencie wycofania środków wg aktualnej na ten czas skali podatkowej. Patrząc na obecnie obowiązujące dogmaty ekonomiczne, należy raczej spodziewać się wzrostu obciążeń, niż ich obniżania w następnych dekadach.
| Jeśli nie ZUS, to co? Raport specjalny Bankier.pl Skąd wziąć na emeryturę? Nie licz na wypłatę z ZUS. Sprawdź, jak sam możesz zabezpieczyć swoją przyszłość. | ![]() |
Wszystko to w połączeniu z wysokim ryzykiem inflacyjnym i opłatami jakie chcą pobierać za zarządzanie fundusze, nawet tych nielicznych, którzy wiedzą czym są IKZE, skutecznie zniechęca do korzystania z nich.
Z drugiej strony są instytucje finansowe prowadzące konta, które ze względu na limity wpłat, nie mogą zarobić na nich wiele. Nie mają przez to motywacji do ich promocji. Zatem przyszłość spontanicznie stworzonych przez ustawodawcę IKZE, pod warunkiem że nie zostaną zmienione ich założenia, wygląda pesymistycznie.
Jarosław Ryba
Bankier.pl
j.ryba@bankier.pl





























































